Film "Hamnet" w reżyserii Chloé Zhao opowiada o stracie 11-letniego syna Shakespeare’ów. Buckley i Mescal tworzą poruszające kreacje, ukazując głębię żałoby i rodzinnego bólu.
Płakać czy nie płakać - oto pytanie. W przypadku "Hamneta" łzy są niemal gwarantowane.
Adaptacja powieści Maggie O’Farrell opowiada o Williamie i Agnes Shakespeare (Paul Mescal, Jessie Buckley), którzy stają w obliczu przedwczesnej śmierci swojego 11-letniego syna (Jacobi Jupe).
Tragedia rozbija ich małżeństwo - William wyjeżdża do Londynu, by tworzyć swoje sztuki, podczas gdy Agnes zostaje w domu, by wychować dwie córki.
To wydarzenie staje się jednocześnie zalążkiem jednej z największych tragedii literatury.
Siłą filmu nie jest jednak sama fabuła, lecz sposób, w jaki aktorzy oddają emocjonalny ciężar straty.
Mescal i Buckley wchodzą w role z całkowitym zaangażowaniem, a Buckley w szczególności przekazuje duszący żal w każdym geście i słowie, tworząc portret paraliżującej żałoby, który długo pozostaje w pamięci widza.
Na uwagę zasługuje też reżyserka, która uniknęła przesadnej scenografii i nie zrobiła z "Hamneta" hołdu literackiemu geniuszowi.
Podobnie jak w swoich wcześniejszych filmach - "Jeździec" i "Nomadland" - Zhao skupia się na postaciach z marginesu, dając Agnes pełnię uwagi i pozwalając widzowi w pełni poczuć jej stratę.
Nie wszystko jednak działa idealnie. Choć film jest poruszającą refleksją nad śmiercią i żałobą, niektóre sceny balansują na granicy teatralnej przesady, przez co proces uzdrowienia wydaje się uproszczony.
Od epigramatu wyjaśniającego związek między imionami "Hamnet" i "Hamlet", po momenty przesadnej symboliki i teatralnego aktorstwa, film momentami traci subtelność, którą stara się zachować w opisie emocji.
Finałowa scena, w której Agnes ogląda w Londynie "Hamleta", powinna być kulminacją bólu i katharsis.
Buckley ponownie zachwyca aktorsko, lecz wprowadzenie utworu Maxa Richtera On The Nature Of Daylight - choć pięknego i poruszającego - sprawia wrażenie manipulacji emocjonalnej, odwracając uwagę od delikatności chwili.
Cisza mogłaby tu zadziałać lepiej, pozwalając emocjom naturalnie wypełnić ekran.
Nie oznacza to jednak, że film zawodzi. "Hamnet" pozostaje głęboko poruszającą opowieścią o stracie, żałobie i sile sztuki, która pozwala przetworzyć ból w twórczość.
Momentami może być zbyt dosłowny, ale nie umniejsza to wartości aktorskiego i reżyserskiego warsztatu, który pozwala widzowi w pełni przeżyć historię Shakespearów.
Światowa premiera Hamneta odbyła się 29 sierpnia 2025 roku.
Natomiast, 29 stycznia film trafił na polskie ekrany.