Pedro Garzon Delvaux stał się sensacją internetu po tym jak został uchwycony na zdjęciu po kradzieży klejnotów koronnych w Luwrze. Nastolatek postanowił zachować anonimowość i obserwować, jak powstają spekulacje.
Piętnastoletni Pedro Elias Garzon Delvaux nieoczekiwanie stał się międzynarodową sensacją. Mieszkaniec Rambouillet (miejscowości oddalonej o 30 km od Paryża) został sfotografowany przez Associated Press w Luwrze krótko po kradzieży klejnotów koronnych. Zdjęcie chłopca błyskawicznie obiegło internet.
Zamiast ujawniać swoją tożsamość, postanowił zachować ją w tajemnicy i obserwować, jak rodzą się spekulacje wokół młodego mężczyzny.
Zafascynowany Sherlockiem Holmesem Pedro postanowił zagrać na ludzkiej wyobraźni.
Kiedy internauci zastanawiali się, czy nieznajomy to detektyw, infiltrator, czy wytwór sztucznej inteligencji, Pedro konsekwentnie zachowywał milczenie.
"Nie chciałem od razu mówić, że to ja. Z tym zdjęciem jest tajemnica, więc musisz sprawić, by trwała" - powiedział w swoim pierwszym i jedynym wywiadzie od czasu, gdy fotografia uczyniła go gwiazdą internetu.
Pojawił się przed kamerą w tym samym stroju, w którym uchwycono go w Luwrze, to jest w kapeluszu Fedora, kamizelce Yves Saint Laurent pożyczonej od ojca, marynarce wybranej przez matkę, krawat, spodnie marki Tommy Hilfiger i odrestaurowany rosyjski zegarek.
Zdjęcie zostało wykonane w celu udokumentowania miejsca zbrodni kilka godzin po napadzie.
Po prawej stronie kadru przechodzi samotna postać w trzyczęściowym garniturze, przywodząca na myśl scenę z filmu noir. Internet "zajął się" resztą.
Rzeczywistość była znacznie prostsza. Pedro wraz z matką i dziadkiem odwiedził muzeum, nie mając pojęcia, że doszło tam do napadu.
"Chcieliśmy iść do Luwru, ale był zamknięty" - wspomina.
Gdy zapytali policjantów o powód zamknięcia drzwi, kilka sekund później fotograf AP uchwycił Pedro przechodzącego obok.
"Nie wiedziałem, kiedy zostało zrobione zdjęcie. Po prostu przechodziłem obok" - tłumaczy.
Kilka dni później dowiedział się, że fotografia ma miliony wyświetleń.
"Ludzie mówili: stałeś się gwiazdą” - dodaje.
Jego charakterystyczny strój nie jest przypadkowy.
Pedro zaczął ubierać się w ten sposób niecały rok temu, inspirując się historią XX wieku i postaciami fikcyjnych detektywów.
Pedro dorastał w środowisku pełnym sztuki. Jego matka Félicité Garzon Delvaux, wychowała się w XVIII-wiecznym pałacu-muzeum i często zabierała go na wystawy.
Zdając sobie sprawę z siły obrazu, przez kilka dni milczał. Potem jednak udostępnił swój Instagram publicznie, pozwalając internautom na odkrycie jego tożsamości.
"Czekam, aż ludzie skontaktują się ze mną w sprawie filmów"- mówił z uśmiechem.
W świecie pełnym doniesień o napadach i naruszeniach bezpieczeństwa "Człowiek w fedorze" stał się symbolem, a Pedro zamierza pozostać wierny swojemu stylowi.
"To mój sposób bycia. Nadal będę się tak ubierał"- podsumowuje.