Euronews użył tego samego polecenia w kilku modelach AI, by na podstawie dostępnych danych o liczbie wojsk oszacować hipotetyczny konflikt między tymi krajami.
W grudniu ubiegłego roku prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podczas tajnego spotkania z Elonem Muskiem w Gabinecie Owalnym Białego Domu spędził godziny, zadając pytania Grokowi i wcale nie prosił o przepisy na szybkie, proste desery.
Wśród pytań zadawanych tej sztucznej inteligencji było m.in. to, jak zareaguje społeczeństwo Wenezueli na hipotetyczne pojmanie ówczesnego prezydenta tego kraju, Nicolása Maduro. Model odpowiedział, że przywódca jest bardzo niepopularnym dyktatorem i że wielu mieszkańców prawdopodobnie świętowałoby jego upadek.
Wygląda na to, że Trump potraktował tę opinię bardzo poważnie, bo 3 stycznia Stany Zjednoczone przeprowadziły operację zatrzymania Maduro i jego żony, by postawić ich przed wymiarem sprawiedliwości w USA. Jak odnotował tygodnik „Time”, republikanin uznał Groka za „błyskotliwego”.
Ten przypadek skłonił Euronews do odkurzenia gry „Risk” i sprawdzenia, co te same narzędzia AI odpowiedzą na scenariusz militarny zakładający hipotetyczną przyszłą wojnę między Hiszpanią a Marokiem. Napięcia między oboma krajami rosną od czasu nielegalnego przedostania się tysięcy migrantów z Maroka do Ceuty, w wyniku którego władze tego miasta potwierdziły 88 zgonów. Ponadto hiszpański premier Pedro Sánchez przyznał, że w tamtych dniach trzy okręty Królewskiej Marynarki Wojennej Maroka wpłynęły bez zezwolenia na wody terytorialne autonomicznego miasta.
W tej sytuacji przedstawiliśmy agentom cztery scenariusze konfliktu, biorąc pod uwagę siły każdego państwa w każdej z kategorii: na morzu, na lądzie, w powietrzu i w ujęciu całościowym. Zapytaliśmy też o możliwe wsparcie dla każdej ze stron i o to, kto ostatecznie mógłby wygrać.
Scenariusz morski: bezdyskusyjna przewaga Hiszpanii
To jedyny punkt, w którym wszystkie systemy są zgodne. Hiszpania wygrałaby starcie na morzu z powodu braku, na który wskazują wszystkie modele sztucznej inteligencji: marokańska marynarka wojenna nie ma okrętów podwodnych. Gemini mówi o „miażdżącej przewadze” Hiszpanii i zapowiada „całkowite panowanie na morzu w kilka dni”. Copilot, asystent Microsoftu, odważa się nawet podać liczby: od 85 do 90 proc. szans dla Hiszpanii.
Z kolei ChatGPT podchodzi do sprawy ostrożniej (i tak już pozostanie w dalszej części artykułu). Choć przyznaje „strukturalną” przewagę europejskiego kraju, zwraca uwagę, że niewielka szerokość cieśniny Gibraltarskiej utrudniłaby przełożenie jej na absolutną kontrolę morza. Claude opiera się na obecnej przewadze Hiszpanii i przypomina, że letnie wtargnięcia marokańskich jednostek do wód Ceuty zakończyły się, gdy hiszpańska marynarka wysłała swoje fregaty. Myli się jednak, nazywając okręt Juan Carlos I lotniskowcem, choć w rzeczywistości to okręt desantowy.
Scenariusz powietrzny: przewaga Hiszpanii, ale z zastrzeżeniami
Żaden z agentów AI nie ma wątpliwości, że Hiszpania przejęłaby kontrolę nad niebem, choć przewaga byłaby tu mniejsza. Copilot obniża swoje szacunki do 70–80 proc., natomiast ChatGPT przypomina, że Maroko dysponuje samolotami tankowania w powietrzu, które potrafią wydłużyć czas misji, oraz że przewaga liczebna w lotnictwie nie gwarantuje panowania w powietrzu.
W tym punkcie Gemini popełnia błąd. Model zakłada, że marokańskie lotnictwo ma już F-16 Block 72, które opisuje jako „bardzo zdolne”, choć pierwszy z 25 egzemplarzy zamówionych przez tamtejszą monarchię odbył inauguracyjny lot dopiero 6 października w Greenville w Karolinie Południowej i wciąż przechodzi testy przed przekazaniem. W tej samej odpowiedzi przypisuje Hiszpanii samoloty wczesnego ostrzegania AWACS, których kraj nie posiada.
Claude twierdzi coś przeciwnego: w wojnie bez sojuszników Hiszpania straciłaby wsparcie natowskich AWACS-ów i miałaby niewiele środków obrony przed dronami.
Scenariusz lądowy: brak konsensu
Na lądzie żaden z modeli nie wskazuje jasnego rozstrzygnięcia. W tej części to Claude jest najbardziej stanowczy po stronie Maroka, które miałoby wygrać „z zapasem”. Jego argument jest geograficzny: jedyną granicą lądową są ogrodzenia Ceuty i Melilli, a bez statków i samolotów Hiszpania nie mogłaby ich wzmocnić. Dodaje też, że bardziej odizolowana Melilla upadłaby jako pierwsza i przypomina, że Hiszpania nie ma wyrzutni rakiet wielokrotnego startu, podczas gdy Maroko dysponuje 185 takimi systemami.
Copilot również przechyla się w stronę Rabatu, choć niewiele, dając mu 55–60 proc. szans. Gemini idzie w przeciwnym kierunku i mówi o „remisie technicznym”, przy przewadze obronnej Hiszpanii dzięki czołgom Leopard 2E. Przypisuje też Maroku od 300 do 500 tys. żołnierzy w razie pełnej mobilizacji. Szacunki oparte na danych Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) znacznie obniżają te liczby: do 195–200 tys. wojskowych w służbie czynnej i 150 tys. rezerwistów.
ChatGPT wprost odmawia zajęcia stanowiska. Rozróżnia trzy przypadki: walki na Półwyspie Iberyjskim, w Maroku lub wyłącznie w autonomicznych miastach Ceuta i Melilla. Wniosek jest taki, że o wyniku mogłyby bardziej zdecydować logistyka i geografia niż liczba żołnierzy.
Wojna totalna
Gdy w grę wchodzą wszystkie siły, trzy z czterech modeli wskazują hipotetyczne zwycięstwo Hiszpanii. Gemini opiera się na budżecie obronnym ponad pięć razy wyższym (i na wysiłku na rzecz spełnienia natowskiego wymogu), a także na możliwości „zduszenia” gospodarki Maroka przez blokadę morską. Copilot daje Hiszpanii 70–75 proc. szans.
Claude wprowadza trzy czynniki, o których inni nie wspominają: czas, amunicję i części zamienne. W pierwszym z tych aspektów Rabat próbowałby otoczyć Ceutę i Melillę, zanim Hiszpania narzuci swoje panowanie na morzu i w powietrzu, a w dwóch pozostałych niemal cały marokański sprzęt pierwszej linii – od F-16 po systemy Himars – zależy od dostaw z USA, podczas gdy Hiszpania w dużej mierze opiera się na rodzimej produkcji fregat, okrętów podwodnych i pojazdów opancerzonych. Jego prognoza to zatem zwycięstwo Hiszpanii (dodaje, że w ciągu kilku tygodni), przy zapewnionej obronie Ceuty i „poważnych wątpliwościach” co do Melilli.
Najbardziej wyłamuje się ChatGPT. Nadal nie wskazuje zwycięzcy i podkreśla, że nie ma wiarygodnego sposobu, by zsumować wszystkie przewagi. Dzieli działania na trzy cele: obronę własnego terytorium, pokrzyżowanie planów przeciwnika i zajęcie jego ziem.
Kto kogo by wsparł? Rola USA
Copilot bez wahania stawia Waszyngton wśród państw, które sympatyzowałyby z Hiszpanią, ze względu na więzi w ramach NATO (a Stany Zjednoczone są jednym z krajów, które wydają na Sojusz najwięcej).
ChatGPT znów pozostaje ostrożny i umieszcza USA na obu listach – sojuszników Maroka i Hiszpanii. Gemini zbliża Waszyngton do Rabatu, który Amerykanie uznają za głównego sojusznika spoza NATO, natomiast Claude określa USA jako „wielką niewiadomą”: jego zdaniem mało prawdopodobne jest, by kraj ten uderzył w członka NATO, ale może nadal dostarczać broń Rabatowi i blokować potępiające go rezolucje ONZ. Klasyczna historia podwójnej gry.
Aktualne wydarzenia nie sprzyjają jednak wizji Copilota. Na szczycie NATO w lipcu w Ankarze Trump nazwał Hiszpanię „straconą sprawą” i zapowiedział, że nie chce z nią dalej handlować.
Algieria, Francja i kraje Zatoki
Algieria także rodzi sprzeczne interpretacje. Dla Copilota jej pozycja byłaby „skomplikowana”, bo to rywal Maroka, ale jednocześnie kraj nie ufa obecności europejskich wojsk w Afryce Północnej, natomiast Claude widzi w niej najbardziej zmotywowanego regionalnego sojusznika Hiszpanii, po marcowej reaktywacji Traktatu o Przyjaźni i pełnym wznowieniu relacji dyplomatycznych.
W odpowiedziach Geminiego Francja pojawia się po stronie Hiszpanii, ChatGPT umieszcza ją po obu stronach, a Claude widzi ją w roli mediatora. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie we wszystkich odpowiedziach, w których się pojawiają, stoją po stronie Rabatu, a Izrael występuje jako kluczowy dostawca uzbrojenia dla Maroka w analizach Geminiego i Claude’a.
NATO, Ceuta i Melilla
Trzy z czterech modeli przypominają, że artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego nie obejmuje automatyczną ochroną Ceuty i Melilli, które leżą poza jego zakresem geograficznym. Gemini ujmuje to, mówiąc o „konfliktach kolonialnych lub terytorialnych” w Afryce Północnej. Tylko Claude wspomina o klauzuli wzajemnej obrony w Unii Europejskiej, która nie wprowadza ograniczeń terytorialnych.
No dobrze, ale kto wygrywa?
Na ostatnie pytanie padają bardzo różne odpowiedzi – od kategorycznych po całkowite uchylenie się od prognozy. Gemini uznaje Hiszpanię za „jasną zwyciężczynię w dłuższej perspektywie”, choć kosztem katastrofy humanitarnej i gospodarczej w zachodniej części Morza Śródziemnego – klasycznego przykładu pyrrusowego zwycięstwa.
Copilot pozostaje przy swoich procentach i wnioskuje, że przewaga Hiszpanii na morzu i w powietrzu przeważy nad przewagą Maroka na lądzie. Claude z kolei dzieli odpowiedź. W wojnie wyłącznie między tymi dwoma państwami wygrałaby Hiszpania, lecz jeśli w konflikt zaangażowałyby się podmioty trzecie, starcia – jego zdaniem – zostałyby przerwane w ciągu kilku dni lub tygodni i wszystko zależałoby od tego, kto kontroluje Ceutę i Melillę w chwili podpisania rozejmu. W tym obszarze, jak ocenia, Maroko miałoby „więcej atutów, niż sugeruje tabela sprzętu”. ChatGPT i tutaj nie zabiera jednoznacznego głosu i powtarza, że dostępne dane nie pozwalają przewidzieć wiarygodnego wyniku.
Modele posługują się też różnymi danymi liczbowymi. W przypadku armii marokańskiej padają liczby od około 200 tys. żołnierzy w służbie czynnej, które przywołują trzy z nich, po 500 tys., jakie sugeruje Gemini. I tylko jeden z agentów odróżnia F-16, które Maroko ma już dziś, od tych, na które wciąż czeka.