Rząd chce zaostrzyć przepisy Kodeksu karnego, dotyczące nielegalnej migracji. Mec. Jarosław Jagura mówi o sprzeczności między obowiązkiem udzielenia pomocy a przepisami, które mogą ją penalizować. „Zagadką jest dla mnie ta granica” – mówi Euronews aktywistka, która sama mierzy się z zarzutami.
„Będziemy mieć tutaj konkurencję dwóch przepisów. Jeden zakazuje, drugi nakazuje. Kwestie moralne nakazują nam udzielić pomocy, a prawo karne zakazuje jej udzielenia” – mówi w rozmowie z Euronews mec. Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Jak twierdzi prawnik, proponowana nowelizacja Kodeksu karnego może uderzyć w osoby niosące pomoc humanitarną na granicy polsko-białoruskiej. Przepis obejmuje jednak nie tylko sytuację na granicy, lecz także cudzoziemców przebywających w Polsce, których status prawny uległ zmianie, w tym obywateli Ukrainy.
Nie tylko granica polsko-białoruska
Do rządu trafił projekt nowelizacji Kodeksu karnego, którego celem jest zaostrzenie przepisów dotyczących nielegalnej migracji. Pierwszy informację o projekcie podał serwis „Rzeczpospolita”.
Projekt wprowadza nowy przepis, który zdaniem prawników może jeszcze bardziej ułatwić pociąganie do odpowiedzialności osoby niosące pomoc humanitarną. Chodzi o karę do trzech lat więzienia za umożliwianie lub ułatwianie pobytu w Polsce osobie przebywającej tu nielegalnie, jeśli działanie nie służy osiągnięciu korzyści majątkowej lub osobistej. Wcześniej takiego zapisu w Kodeksie karnym nie było.
W uzasadnieniu sekretarz stanu w MSWiA Czesław Mroczek pisze o luce prawnej dotyczącej osób, które „pod pretekstem pomocy migrantom” ułatwiają im nielegalny pobyt. Taką interpretację celu nowych przepisów kwestionują zarówno prawnicy, jak i aktywiści.
Karolina Mazurek, wobec której toczy się postępowanie związane z udzielaniem pomocy osobom przekraczającym granicę, twierdzi, że to kolejna próba nacisku na osoby niosące pomoc humanitarną. W swojej sprawie nie ma dostępu do akt. Jej prawnik mówił niedawno w rozmowie z Euronews, że taka sytuacja ogranicza możliwość zabierania głosu przez osoby zaangażowane w postępowanie. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, odnosząc się do sprawy, wskazała w komunikacie, że w ten sposób kształtowanie medialnej narracji pozostaje w rękach jednej strony – w tym przypadku prokuratury i służb.
„Pomysł jest skandaliczny, ale nie wiem, czy bardziej nie przeraża mnie fakt, że ktokolwiek z rządzących bierze pod uwagę rozpatrywanie tych przepisów” – mówi Mazurek o nowelizacji w rozmowie z Euronews. „Projekt jest stricte wymierzony w ratowników humanitarnych, a nie w żadne grupy przestępcze. Wiadomo było, że przed wyborami w 2027 roku zaczną się rozgrywki wokół nośnego tematu migracji. W sumie nie powinniśmy być zaskoczeni”.
Jarosław Jagura ostrzega, że nowe przepisy mogą uderzyć nie tylko w osoby migrujące przez granicę polsko-białoruską i udzielających im pomocy, ale także w innych cudzoziemców przebywających w Polsce.
„Oczywiście w pierwszej myśli zawsze kierujemy się ku granicy polsko-białoruskiej, ale przepis dotyczy generalnie wszystkich osób migrujących, które są w naszym kraju” – tłumaczy prawnik.
Wśród osób, których mogłyby dotyczyć zmiany, wymienia obywateli Ukrainy, którzy uciekli przed wojną i pozostali w Polsce. Ci korzystają co do zasady z ochrony czasowej w ramach specjalnego statusu UKR, odrębnego od klasycznej procedury azylowej. Zmiany w przepisach dotyczących ich pobytu mogą sprawić, że część z nich znajdzie się w nieuregulowanej sytuacji prawnej.
„Zupa, ubranie, woda”. Pomoc humanitarna ponownie pod groźbą kary
Projekt z 28 września 2026 roku uzasadnia nowe przepisy potrzebą skuteczniejszego zwalczania zorganizowanej przestępczości transgranicznej. Jednak w piśmie do MSWiA wiceminister Czesław Mroczek, odwołując się do nowego zapisu: „Kto, wiedząc, że inna osoba przebywa na terytorium RP wbrew przepisom, umożliwia lub ułatwia jej dalszy pobyt, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”, argumentuje, że obecne prawo tworzy „lukę” dla osób, które „pod pretekstem pomocy migrantom” ułatwiają im nielegalny pobyt.
Jak twierdzi Jarosław Jagura, takie uzasadnienie zaciera granicę między działalnością przestępczą a pomocą humanitarną.
„Propozycja złożona przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji jest bardzo niepokojąca, bo w mojej ocenie może doprowadzić do karania za jakiekolwiek formy udzielania pomocy osobom migrującym, które przebywają w kraju nieuregulowanie” – mówi prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Zdaniem prawnika problemem jest również szerokie i nieprecyzyjne sformułowanie dotyczące ułatwiania lub umożliwiania pobytu.
„W przypadku pomocy na granicy polsko-białoruskiej może wchodzić w grę wszystko: jakaś pomoc rzeczowa, zupa, ubranie, woda. Pomoc prawna też mogłaby teoretycznie, moim zdaniem, wchodzić w grę” – zaznacza.
Sprawa „Piątki z Hajnówki”. Gdy pomoc humanitarna staje się „korzyścią”
We wrześniu ubiegłego roku uniewinnieniem zakończył się proces pięciorga aktywistów znanych jako „piątka z Hajnówki”, którzy udzielili pomocy humanitarnej kilku migrantom, w tym irackiej rodzinie. Akt oskarżenia obejmował zarzuty ułatwiania pobytu w Polsce w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, a także dostarczania migrantom jedzenia i ubrań oraz zapewnienia im schronienia i odpoczynku. Za osoby, które miały uzyskać korzyść osobistą, uznano samych migrantów, którym aktywiści pomogli.
Jarosław Jagura uważa, że przepis zinterpretowano wbrew jego sensowi, co – jak podkreśla – potwierdził sąd w Hajnówce.
„To była absurdalna próba wykręcenia na drugą stronę tego przepisu. Sprawa pod tym względem była czysta, żadnej korzyści finansowej tam nie było. To jest absurdalne, bo to taki błędny krąg. Nie tak należy wykładać ten przepis, o czym powiedział sąd w Hajnówce” – mówi prawnik.
Jego zdaniem nowy zapis może umożliwić pociąganie do odpowiedzialności za pomoc humanitarną bez konieczności wykazywania, że dana osoba działała w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.
„Nie można wykluczyć, że gdyby ta sprawa wydarzyła się ponownie po wejściu w życie tych przepisów, mielibyśmy już wyrok skazujący” – mówi Jagura.
„Więc mielibyśmy [karanie - red.] za odruch moralny, w poczuciu odpowiedzialności za los tak naprawdę tych osób, o których państwo chce zapomnieć albo chce ich skazać trochę na niebyt prawny” – twierdzi prawnik.
Niejasne granice odpowiedzialności karnej
Jagura zwraca też uwagę na problem ustalenia, skąd osoba udzielająca pomocy miałaby wiedzieć, czy spotkany cudzoziemiec przebywa w Polsce legalnie.
„Jeśli ktoś zostaje napotkany w lesie, niedaleko granicy, można uznać, że przebywa w kraju nieuregulowanie. Ale jeśli widzimy takiego człowieka w centrum kraju albo gdziekolwiek indziej, to skąd mamy o tym wiedzieć? Zastanawiam się, jak miałoby to być ustalane w świetle prawa” – mówi prawnik.
Podobne wątpliwości ma Karolina Mazurek.
„Zastanawiam się, jak potencjalny przestępca ma stwierdzać, czy osoba w potrzebie ma uregulowany status pobytowy? Zagadką jest dla mnie również granica między obowiązkiem udzielenia pomocy a narażeniem się na zarzut pomocnictwa. Projekt jest stricte wymierzony w ratowników humanitarnych, a nie w żadne grupy przestępcze” – mówi aktywistka.
Jagura również wskazuje na konflikt między obowiązkiem udzielenia pomocy, który jest również zapisany w Kodeksie karnym, a ryzykiem odpowiedzialności karnej.
„Będziemy mieć tutaj konkurencję dwóch przepisów. Jeden zakazuje, drugi nakazuje. Kwestie moralne nakazują nam udzielić pomocy, a prawo karne zakazuje udzielenia na przykład tej pomocy” – mówi prawnik.
„Dodatkowo, nie można też wykluczyć sytuacji, w której elementem pomocy humanitarnej będzie na przykład zorganizowanie komuś przekroczenia granicy. Bo jest to na przykład uchodźca polityczny z Białorusi. Nawet prawo Unii Europejskiej dopuszcza taką możliwość, że możemy nie karać w przekroczeniu granicy, jeśli dzieje się to z przyczyn humanitarnych” – pointuje, wskazując na wyrok TSUE z 3 czerwca 2025 roku w sprawie Kinsa. Trybunał wyznaczył w nim granice państwowego prawa karnego, orzekając, że ułatwianie wjazdu małoletnim przez osoby sprawujące nad nimi faktyczną pieczę nie stanowi przestępstwa.
INTERPOL tropi przemytników. Kogo obejmą nowe przepisy?
Zorganizowane siatki przemytnicze są celem skoordynowanych działań służb w wielu krajach. Przykładem jest operacja Trigger X, koordynowana przez INTERPOL w czerwcu i lipcu 2026 roku w 17 państwach Europy i Azji Środkowej. Jej głównym celem było zwalczanie nielegalnego handlu bronią. Służby zabezpieczyły ponad 2800 sztuk broni i 40 tys. sztuk amunicji. W Bułgarii znaleziono również 20 pontonów, które mogły być wykorzystywane przez grupy organizujące nielegalne przeprawy przez kanał La Manche. Tego rodzaju działania obejmują m.in. ustalanie szlaków przemytu oraz powiązań między konkretnymi osobami i grupami.
W przypadku proponowanych przepisów pojawia się jednak pytanie, czy odpowiedzialność karna nie obejmie również osób, które pomagają migrantom, nie mając związku z działalnością przestępczą.
Prawnik podkreśla, że udzielanie pomocy migrantom to nie to samo co ułatwianie przekraczania granicy, a tym bardziej udział w zorganizowanej grupie przemytniczej.
„Jeśli państwo ma problem ze ściganiem jakiegoś procederu, to nie znaczy, że może wylewać dziecko z kąpielą. Już teraz istnieją odpowiednie przepisy pozwalające ścigać przemyt czy pomocnictwo w jego organizowaniu. Rozumiem jednak, że po wejściu w życie nowych przepisów władze nie będą musiały wykazywać, że dana osoba jest powiązana z siatką przemytniczą. Po prostu ktoś zostaje zatrzymany pod zarzutem ułatwiania pobytu i mamy osobę skazaną na trzy lata” – mówi prawnik.
Karolina Mazurek nie kryje rozczarowania obecnymi działaniami rządu. Jej zdaniem propozycja nowych przepisów to próba politycznej rozgrywki przed wyborami w 2027 roku.
„Rząd, na który liczyliśmy i któremu wierzyliśmy, że przywróci człowieka i jego prawa na pierwsze miejsce w hierarchii i będzie ich przestrzegał bez względu na pochodzenie, niestety posuwa się coraz dalej. Tak daleko, że nawet PiS nie zabrnął” – mówi. „Osobiście mam olbrzymi niesmak i tracę wiarę w praworządność w naszym kraju. W moich oczach wyścig przed najbliższymi wyborami wygląda tak, że wygrywa ten, kto jest bardziej brutalny”.
Euronews skierował do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji pytania dotyczące proponowanych zmian i ich potencjalnych konsekwencji dla osób niosących pomoc humanitarną. Do momentu publikacji artykułu MSWiA nie udzieliło odpowiedzi.