Policja wszczęła postępowanie o nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Według wstępnych ustaleń kierowca mógł zasnąć, zginęło 12 pielgrzymów z Polski. Własne postępowanie wszczęła także prokuratura w Krośnie.
Węgierska policja wszczęła postępowanie przeciwko kierowcy polskiego autokaru, który rozbił się na autostradzie M3, pod zarzutem nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym – poinformowała rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Borsod-Abaúj-Zemplén w rozmowie z agencją MTI.
Rzecznik, Rudolf Varga, przekazał, że kierowca został zatrzymany, a o jego tymczasowym aresztowaniu w najbliższych dniach może zdecydować sąd.
Ruch polskiej prokuratury
W poniedziałek po południu własne postępowanie rozpoczęła prokuratura w Polsce.
"Prokurator Prokuratury Okręgowej w Krośnie wszczął śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia w nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 r. na terenie Republiki Węgier, katastrofy w ruchu lądowym na skutek zjechania polskiego autokaru z pasa ruchu na autostradzie M3 i jego przewrócenia na poboczu, w wyniku czego zginęło 12-stu obywateli Polski, a kilkunastu doznało obrażeń ciała o różnym stopniu intensywności" - przekazała w komunikacie krośnieńska prokuratura.
Dodano także, że "ze wstępnych ustaleń wynika, że autokar z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zjechał z pasa ruchu na pobocze, gdzie się przewrócił. Autokarem podróżowało 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. Wszyscy byli obywatelami polskimi".
"Dziś rano na Węgry wyjechał prokurator z Prokuratury Okręgowej w Krośnie wraz z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, biegłymi sądowymi z zakresu ruchu drogowego. Jeszcze dziś rozpoczną pracę na miejscu zdarzenia wraz z tłumaczem" - zaznaczono.
Za czyn "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym" grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Kierowca autobusu przebywa w węgierskim areszcie.
Wypadek autokaru z pielgrzymami
Autokar wiózł polskich pielgrzymów. Wracali z Bośni i Hercegowiny do Polski, gdy na węgierskiej autostradzie pojazd zjechał z jezdni i przewrócił się. Zginęło 12 osób, 56 pasażerów oraz dwóch kierowców zostało rannych. Według wstępnych ustaleń policji kierowca mógł zasnąć za kierownicą.
Spośród dziewięciu rannych przewiezionych do Miszkolca, dwóch jest w ciężkim, zagrażającym życiu, ale obecnie stabilnym stanie. Są leczeni na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii Centralnego Szpitala Wojewódzkiego i Szpitala Uniwersyteckiego Borsod-Abaúj-Zemplén – poinformowała rzeczniczka szpitala.
Z informacji agencji MTI wynika, że obaj ciężko ranni wymagają operacji. Na oddziale traumatologii leczonych jest pięciu pacjentów, jeden z poszkodowanych po ambulatoryjnym zaopatrzeniu opuścił szpital, a jeden pacjent z urazem kręgosłupa pozostaje pod obserwacją na oddziale neurochirurgii. Jego stan pozwala na transport do dalszego leczenia szpitalnego.
Tymczasem z Polski przybyło już kilku krewnych poszkodowanych; zapewniono im tłumacza. W poniedziałek na Węgry ma dotrzeć także polski zespół medyczny.
W szpitalu im. Ferenca Markhota w Egerze przebywa dziesięciu rannych. Rzeczniczka placówki poinformowała, że rozpoczęto organizowanie ich transportu do kraju. Siedmiu pacjentów leży na oddziale traumatologii, dwóch na ortopedii, a jeden na intensywnej terapii. Stan wszystkich jest stabilny.
Polskie szpitale gotowe na przyjęcie rannych
Jak poinformowały polskie władze, dwa warszawskie szpitale oraz kilka placówek w południowej Polsce są już przygotowane na przyjęcie ofiar wypadku autokaru.
Polskie Lotnicze Pogotowie Ratunkowe jest w gotowości i, jeśli będzie to możliwe, przetransportuje najciężej rannych do kraju. Decyzję w tej sprawie podejmie polski zespół medyczny wysłany na Węgry – przekazała Teresa Kubas-Hul, szefowa władz województwa podkarpackiego na południowym wschodzie Polski.