Akcja ratunkowa trwa, a zbliża się koniec kluczowych 72 godzin po trzęsieniu ziemi. Władze nie podają liczby zaginionych, media lokalne mówią o dziesiątkach osób.
Mieszkańcy położonej na południowym zachodzie Japonii prefektury Kumamoto w czwartek wciąż mieli trudności z powrotem do normalnego życia. Dwa dni wcześniej potężne trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,1 wywołało eksplozję w centrum handlowym, przewróciło fabryczny komin i zrównało z ziemią domy, zabijając co najmniej 23 osoby. Akcja poszukiwawczo-ratownicza nadal trwa.
Z każdą godziną maleją szanse na odnalezienie ocalałych. Ratownicy nieprzerwanie pracują w prefekturze Kumamoto na południowej głównej wyspie Japonii, Kiusiu, gdzie we wtorek doszło do silnego wstrząsu.
Liczba zaginionych pozostaje niejasna. Według przedstawicieli władz prefektury Kumamoto w wyniku trzęsienia ziemi rannych zostało co najmniej 63 ludzi, z czego pięciu ciężko.
Ocalali opowiadają, jak wracali do domów i desperacko wyciągali bliskich spod gruzów. Niektórzy doznali obrażeń i trafili do szpitala.
Tysiące osób spędziły kolejną noc w ośrodkach ewakuacyjnych zorganizowanych w całym regionie w salach gimnastycznych i innych dużych obiektach. W części domów wciąż nie ma wody ani prądu, a niektórzy mieszkańcy po prostu boją się tam wrócić.
Mimo że Japonia ma bardzo surowe przepisy budowlane ze względu na częste trzęsienia ziemi, z których wiele przekracza magnitudę 7, część domów w regionie to tradycyjne, starszego typu japońskie zabudowania, stosunkowo wrażliwe na wstrząsy.
Najpoważniejsze zniszczenia odnotowano w centrum handlowym Aeon Mall w miejscowości Kashima. We wtorkowe późne popołudnie czasu lokalnego, gdy doszło do wstrząsu, obiekt był wypełniony tysiącami ludzi.
Przedstawiciele firmy poinformowali, że przed wybuchem, do którego doszło w innej części centrum, około 3 tysięcy klientów ewakuowano na parking. Tam wciąż pracowali ludzie. Zawaliło się drugie piętro, a osoby znajdujące się w środku zostały uwięzione pod gruzami.
Jak przekazały władze Kumamoto, do czwartkowego poranka potwierdzono śmierć sześciu osób spośród jedenastu wydobytych spod gruzów centrum handlowego.
Bliscy osób wciąż uznawanych za zaginione błąkali się w czwartek bezradnie w pobliżu zniszczonego centrum handlowego, w upale czekając na jakiekolwiek informacje o swoich bliskich.
W rejonie Yatsushiro, gdzie zawalił się komin fabryki Nippon Paper Industries, uratowano 10 osób, ale osiem zginęło, a jedna wciąż jest uznawana za zaginioną.
Bez dostaw energii elektrycznej pozostawało niemal 23 tysiące gospodarstw domowych. Ponad 10 tysięcy osób przebywało w około 400 schroniskach zorganizowanych przez rząd, gdzie instalowano dodatkowe źródła zasilania, aby uruchomić klimatyzację, gdyż dotkliwa fala upałów obejmuje części kraju.