Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Hiszpania marzy o drugiej gwiazdce, świat podziwia „La Roja”

Końcowy gwizdek wywołał okrzyki reprezentacji Hiszpanii
Końcowy gwizdek wywołał okrzyki radości piłkarskiej reprezentacji Hiszpanii. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Cristian Caraballo
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Hiszpania pokonała Francję 2:0 w Dallas i awansowała do finału mundialu 2026, drugiego w historii. W kraju tysiące kibiców świętowały, a prasa światowa chwaliła drużynę Luisa de la Fuente.

We wtorkowy wieczór Hiszpania znów spojrzała w niebo, tym razem z pełnym uzasadnieniem: 16 lat po RPA, kraj znów jest w finale mistrzostw świata. Rzut karny wykorzystany przez Mikela Oyarzabala i piorunujące uderzenie Pedro Porro wystarczyły, by pokonać niepokonaną dotąd Francję z Mbappé na czele, typowaną na główną faworytkę do zdobycia tytułu.

REKLAMA
REKLAMA

Piłkarze świętowali w szatni i rozbudzili w całym kraju marzenia o drugiej złotej gwiazdce na narodowej koszulce.

W niedzielę na stadionie MetLife w New Jersey Hiszpania zagra o tytuł ze zwycięzcą meczu Argentyna–Anglia, który wyłoni się dziś w Atlancie.

Rodri i pokolenie marzące o amerykańskim śnie

Na stadionie zbiorowy uścisk trwał jeszcze kilka minut po ostatnim gwizdku. De la Fuente wpuścił na boisko Ferrana, Mikela Merino, Pedriego, Nico Williamsa i Marcosa Llorente, żeby cała kadra mogła przeżyć na murawie historyczny awans przy rytmicznych „olé” z trybun.

Oyarzabal przy okazji strzelił swoją piątą bramkę w turnieju i wyrównał rekord najlepszego hiszpańskiego strzelca na mundialu – dotąd należący wyłącznie do Emilio Butragueño (Meksyk 86) i Davida Villi (RPA 2010).

Kapitan Rodri nie ukrywał wagi chwili: przyznał, że w niedzielę czeka ich najważniejszy mecz w życiu tej drużyny, i podkreślał, jak bardzo jest dumny z tego, co ten awans znaczy dla kraju.

Nie zapomniał też o kolegach ze środka pola, którym dziękował za to, że pomogli rozgrywać spotkanie na warunkach dyktowanych przez Hiszpanię, przeciwko rywalowi, którego określił jako bardzo fizycznego i wymagającego. Z trybun przyglądali się temu wyjątkowi świadkowie: Iker Casillas, Carles Puyol, Sergio Ramos i Xavi Hernández, czyli pokolenie, które wyniosło Hiszpanię na piłkarski tron w 2010 roku, oglądało narodziny kolejnego, odważnie marzącego o powtórce.

Hiszpańscy kibice reagują po zwycięstwie swojej reprezentacji w półfinale mundialu Hiszpania–Francja na Rockefeller Center 14 lipca 2026 roku.
Hiszpańscy kibice reagują po zwycięstwie swojej reprezentacji w półfinale mundialu Hiszpania–Francja na Rockefeller Center 14 lipca 2026 roku. AP Photo

Pół kraju wyszło świętować na ulice

Cały kraj wyszedł na ulice, by świętować, jakby puchar był już w jego rękach. Świętowanie nie miało jednego centrum – objęło całą mapę Hiszpanii. W Madrycie plac Kolumba zmienił się choć na jedną noc w „plac reprezentacji”, z wielkim ekranem i strefą kibica, gdzie tysiące fanów tańczyły do świtu. Ale świętowano daleko poza stolicą: od Saragossy po Malagę i od Sewilli po Barcelonę nie było miasta bez flag ani balkonu bez przyśpiewek.

Hiszpańscy kibice świętują w centrum Madrytu po pokonaniu Francji w półfinale piłkarskich mistrzostw świata 2026, 14 lipca.
Hiszpańscy kibice świętują w centrum Madrytu po pokonaniu Francji w półfinale piłkarskich mistrzostw świata 2026, 14 lipca. AP/Bernat Armangue

W Palmie place, takie jak plac Żółwi, i ulica Jaume III wypełniły się flagami, racami i samochodami trąbiącymi bez przerwy, a przyśpiewka „Yo soy español, español, español!” stała się ścieżką dźwiękową nocy. W Ceucie piłka znów pokazała, że potrafi łączyć tam, gdzie inne sprawy dzielą, a w Villenie setki młodych ludzi opanowały Plaza del Rollo, skacząc do fontanny i obejmując się z nieznajomymi, w zabawie, która przywołuje już złote lata 2008–2012.

Nawet rodzina królewska nie pozostała z boku. Król Filip VI, królowa Letycja, księżniczka Leonor i infantka Zofia śledzili triumf z Barcelony i szybko pogratulowali reprezentacji.

Pedro Sánchez, który tej nocy przebywał z wizytą w Paryżu, w samym środku francuskiego święta narodowego, też nie krył emocji: napisał w mediach społecznościowych wersalikami, z odstępami między literami, „E S P E C T A C U L A R ¡A LA FINAL!”, a wpis w kilka minut stał się viralem.

Bankierka Ana Botín, stała bywalczyni trybun, gdy gra Hiszpania, w mediach społecznościowych świętowała dominację zespołu od pierwszej do ostatniej minuty. A Javier Bardem, który oglądał mecz z trybun w Arlington w koszulce Borjy Iglesiasa, streścił zbiorowe emocje w rozmowie z hiszpańskimi mediami: „To jak film pełen absolutnych emocji. Teraz po Nowy Jork!”.

Niespodziewany duet: iShowSpeed i Ana Botín

Wśród całej futbolowej epopei znalazło się też miejsce na odrobinę absurdu. Wideo nagrane w mundialowej scenerii w kilka godzin obiegło sieć: widać na nim Anę Botín, prezes Banco Santander, która prosi o zdjęcie iShowSpeeda, amerykańskiego streamera krążącego po całym turnieju, jednocześnie przedstawiając mu Juana Roiga, prezesa sieci Mercadona.

Ta scena, godna najlepszego surrealistycznego płótna Dalíego, zakończyła się żartobliwym zaproszeniem Botín, by streamer otworzył konto w jej banku. Obraz dwojga z najbardziej wpływowych przedsiębiorców w Hiszpanii, stojących w kolejce po zdjęcie z najgłośniejszym youtuberem mundialu, już przeszedł do historii.

Zagraniczna prasa zachwycona Hiszpanią

Wieści o zwycięstwie szybko obiegły świat.

BBC nie szczędziła komplementów: „Znakomita Hiszpania pokonuje Francję i awansuje do finału mistrzostw świata” – brzmiał tytuł. We Włoszech „Gazzetta dello Sport” pisała o zmiażdżonej Francji i La Roja, która wraca do finału po 16 latach, a w Niemczech „Bild” streścił cios w czterech słowach: „Francja w stanie szoku”.

„Daily Mail” poszedł jeszcze dalej, twierdząc, że tej nocy żadna francuska gwiazda nie zabłysnęła, a „Le Parisien”, znacznie bardziej powściągliwy, opisał Hiszpanię jako zespół mniej efektowny, ale bardziej kompletny niż Francja.

Najostrzejsza samokrytyka przyszła jednak z samej Francji. „L'Équipe” otworzyła relację zdaniem szczególnie bolesnym ze względu na datę: „Tego 14 lipca ich dzień chwały nie nadszedł” – to nawiązanie do francuskiego święta narodowego, zepsutego przez Hiszpanię, i do słów hymnu. Były piłkarz Emmanuel Petit był równie stanowczy w „RMC Sport”, przyznając, że Francja dostała lekcję techniki, a dziennikarz Daniel Riolo uderzył wprost w końcówkę epoki Didiera Deschampsa.

Po drugiej stronie Atlantyku agencje, takie jak AP, pisały wprost o hiszpańskich „czarach”, a w Argentynie zarówno „Olé”, jak i „TyC Sports” z przekąsem podsumowały najnowszy bilans spotkań obu reprezentacji, dając jasno do zrozumienia, że ostatnio Hiszpania zna Francję na pamięć. W Urugwaju nawet „El País” dołączył do chóru, podkreślając, że Furia La Roja całkowicie rozbroiła Trójkolorowych w drodze do finału.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Hiszpania psuje Francji Święto Bastylii, wygrywa 2:0 i awansuje do finału mundialu

Francuscy i hiszpańscy kibice wypełniają ulice Teksasu przed półfinałem mundialu

Kylian Mbappé: lider reprezentacji Francji na boisku i poza nim na mundialu