Bez chmielu nie ma piwa, bez deszczu – chmielu. Kryzys klimatyczny i susza zagrażają plantacjom w Bawarii. Czy panele słoneczne nad polami je uratują.
To powolna śmierć, która wyruszyła w drogę przez na pozór tak zielone, rzekomo kwitnące niemieckie regiony uprawy chmielu. Jak nazywa się ta choroba zagrażająca istnieniu gospodarstw? Höfesterben – wymieranie gospodarstw. Dziś, według stanu z 2026 roku, w Niemczech działa jeszcze 904 gospodarstw rolnych wyspecjalizowanych w uprawie chmielu jako uprawy specjalistycznej. To dramatyczna liczba w porównaniu z sytuacją z 2006 roku. W ciągu zaledwie dwóch dekad 40 proc. plantatorów chmielu albo przestawiło się na inne uprawy, albo całkiem zrezygnowało z prowadzenia gospodarstwa.
Przyczyn jest oczywiście wiele. Kto rozmawia z plantatorami chmielu na miejscu – o świcie w polu albo wieczorem w gospodzie – od lat słyszy skargi na spadek cen na światowych rynkach i mniejsze spożycie piwa. Coraz częściej jednak nawet twardo stąpający po ziemi bawarscy rolnicy otwarcie mówią o zmianie klimatu, rosnących temperaturach, niedoborach wody i spadku plonów z powodu przesychającej gleby.
Hallertau to największy na świecie zwarty obszar uprawy chmielu. Ten rolniczy, pagórkowaty krajobraz leży w samym sercu Bawarii, kraju związkowego w skrajnym południu Niemiec. Tu działa 722 z 904 niemieckich gospodarstw chmielarskich. Jednym z nich kieruje Josef Wimmer: – „Lata są coraz gorętsze i suchsze” – ostrzega rolnik w rozmowie z Euronews Earth.
Plantator chmielu Wimmer walczy o przetrwanie gospodarstwa
Josef Wimmer potwierdza także spadek liczby gospodarstw zajmujących się chmielem: – „Kiedy 30 lat temu odbywałem praktyki, w Hallertau było jeszcze ponad 2000 plantatorów chmielu, dziś jest ich zdecydowanie mniej niż tysiąc”. Jak mówi Wimmer, energiczny mężczyzna, po którym od razu widać, że nie ucieka przed problemami, aby zapewnić przetrwanie swojemu gospodarstwu, musiał coś zrobić.
Z jego okazałego, czterobocznego gospodarstwa w Neuhub koło Osseltshausen, niewielkiej wioski w centrum Hallertau, do skraju plantacji chmielu jest kilkadziesiąt metrów. Dokąd sięgnąć wzrokiem, ogrody chmielowe przylegają do łagodnie pofałdowanego krajobrazu. W równych odstępach stoją siedmiometrowe tyczki, po których pną się ku górze chmielowe pędy, w podświetleniu połyskujące złotawą zielenią. Późnym latem zbiera się szyszki, a pozyskiwany z nich ekstrakt chmielowy nadaje piwu charakterystyczną, lekko gorzką nutę.
Wimmer wskazuje w górę. Wysoko, tuż nad tyczkami chmielowymi, zamontował moduły fotowoltaiczne. Soczysta zieleń roślin miesza się w krajobrazie z łagodnym błękitem paneli słonecznych. Chodzi o złagodzenie skutków zmiany klimatu – tłumaczy Wimmer: – „Chcieliśmy zapewnić chmielowi cień, bo chmiel jest rośliną cieniolubną”.
Od budowy samolotów do agrowoltaiki
Dziś rolnika Wimmera odwiedza Bernhard Gruber, były inżynier koncernu Airbus, który się przebranżowił. Zamiast budować samoloty, Gruber tworzy teraz instalacje agrowoltaiczne – projektuje je i ulepsza, bada i eksperymentuje, oblicza i testuje. Instalacja fotowoltaiczna nad chmielem u Wimmera to po trochu także jego dzieło. Główny inżynier z wieloletnim doświadczeniem zaprojektował na papierze cały system agrowoltaiczny, głowiąc się nad statyką, kątem padania słońca, powierzchniami narażonymi na działanie wiatru i idealnym nachyleniem paneli PV na wysokości 7–8 metrów nad ziemią.
– „W pierwszym etapie przykryliśmy panelami PV pięć hektarów chmielu” – relacjonuje Wimmer. – „Daje to moc 2 megawatów szczytowych”. Wyniki pilotażowej instalacji tak go zaskoczyły na plus, że chce zadaszyć agrowoltaiką także pozostałe ogrody chmielowe: – „W ciągu najbliższych dwóch, trzech lat rozbudujemy to do 20 hektarów. Będziemy mieli wtedy 8 megawatów mocy szczytowej PV, do tego dojdzie magazyn energii o mocy 1 megawata”. Megawat mocy szczytowej (MWp) to jednostka, którą mierzy się maksymalną moc instalacji fotowoltaicznej.
Inżynier Gruber z zadowoleniem spogląda na gęstą, zdrową, zieloną ścianę liści chmielu. – „Czy linia energetyczna i podłączenie do stacji transformatorowej są już pewne?” – dopytuje. Plantator Wimmer potwierdza: – „Tak. Musimy teraz położyć pięciokilometrową linię, ale na własny koszt”.
– „A pozwolenie na budowę – jak długo trwało jego uzyskanie?” – chce wiedzieć Gruber. Rolnik Wimmer wzdycha: – „Prawie dwa lata!” Gruber kręci głową: – „Dwa lata to bardzo długo, jeśli wszyscy mówią, że trzeba szybko rozwijać odnawialne źródła energii”.
W Bawarii, w całych Niemczech i w Unii Europejskiej wszyscy mówią o ograniczaniu biurokracji. Na przykładzie agrowoltaiki nad ogrodami chmielowymi Wimmera widać bardzo konkretnie, jak mogłoby to wyglądać. Gruber ujmuje sprawę krótko: – „Długie procedury uzyskiwania pozwoleń to problem. Zniechęcają wielu rolników do decydowania się na agrowoltaikę w większej skali, bo dla wielu gospodarzy nakład administracyjny jest po prostu za duży”.
Ostatecznie to do polityków należy ruch. – „Zwłaszcza w przypadku chmielu, ale też innych upraw specjalistycznych, można by łatwo podejmować decyzje i wydawać zgody. Szczerze mówiąc, nie pojmuję, dlaczego to nie idzie szybciej” – mówi Gruber. W zacienionej zieleni potężnych pnączy chmielu rolnik Wimmer tylko przytakuje.
Agrowoltaika utrzymuje wilgoć w glebie – to służy chmielowi
Wimmer i Gruber idą w cieniu konstrukcji chmielowej sięgającej daleko w biało-niebieskie bawarskie niebo do miernika wilgotności. – „Stwierdziliśmy, że od czasu zainstalowania modułów agrowoltaicznych na tym polu zrobiło się wilgotniej” – mówi Wimmer, wskazując ziemię między roślinami. – „Parowanie jest mniejsze, możemy dłużej zatrzymać wodę w glebie po opadach – a to dobrze dla chmielu, szczególnie w czerwcu, lipcu i sierpniu. Wtedy chmiel najbardziej potrzebuje wody”.
Pomysł, by nad chmielem zamontować swoisty „słoneczny kapelusz” z paneli PV, przyszedł Wimmerowi do głowy ponad dziesięć lat temu. Jak to często bywa z pionierami, najpierw trzeba było pokonać wiele oporów. Nie było łatwo przekonać firmę fotowoltaiczną, by razem z rolnikiem Wimmerem wkroczyła na zupełnie nieznany teren. W końcu instalacja agrowoltaiczna nad jego ogrodami chmielowymi to światowy ewenement – pierwsza tego typu konstrukcja na świecie.
Josef Wimmer dobrze pamięta początki: – „Mój ojciec, od którego przejąłem gospodarstwo, przyjął to pozytywnie. Ale wśród ludzi pojawiały się głosy: ‘Wimmerowi odbiło, to nigdy nie zadziała!’. Kiedy zaczęliśmy montaż, staliśmy się sensacją w całym Hallertau. Każdy tu zaglądał, żeby to zobaczyć. A potem po każdej większej burzy… wszyscy chcieli wiedzieć, czy instalacja jeszcze stoi, czy ją zwiało” – śmieje się Wimmer. Po chwili dodaje z dumą w głosie: – „Ale wszystko stoi, nawet po najsilniejszych wichurach”.
Po ciekawskich sąsiadach przyjechali plantatorzy chmielu z dalszych wiosek. Potem lokalni politycy i starostowie, aż po ministrów z bawarskiej stolicy, Monachium. Dzięki innowacyjnej instalacji nad chmielem Wimmera zna w Hallertau praktycznie każdy.
Nadszedł czas na prototyp nr 2
Także inżynier Gruber jest dumny ze „swoich” instalacji. Tandem Wimmer–Gruber doszedł już do prototypu numer 2. W pierwszej instalacji pilotażowej z 2023 roku Gruber zamontował moduły słoneczne nad chmielem pod kątem 20 stopni. – „To oznacza, że więcej promieni słonecznych można zamienić w energię, ale w zamian jest też więcej cienia dla chmielu” – tłumaczy.
Nieco większe zacienienie jest wprawdzie korzystne dla uprawy (z powodu wyższej wilgotności gleby), ale to rolnicza równowaga na ostrzu noża. Zbyt dużo cienia rodzi problemy, o czym Wimmer przekonał się w pierwszej fazie prób. Gdy chmiel wspiął się na około siedem metrów i dotarł pod dach z paneli, w górnej, zacienionej strefie zaczął wypuszczać gęste, krzaczaste pędy – za to mniej szyszek. Całkowity plon spadł, produkowano mniej ekstraktu chmielowego.
Do pracy znów został wezwany inżynier Gruber. – „Przez dwa lata pracowałem nad udoskonaleniem modelu” – wspomina. Musiał wziąć pod uwagę równocześnie czynniki agronomiczne, ekonomiczne i sezonowe: jak w lecie, a jak zimą wędruje słońce po niebie? Jak wygląda typowa krzywa cenowa na giełdzie energii rano, w południe i wieczorem? Ile cienia jest dobre dla chmielu i gleby, a gdzie leży granica między za mało a za dużo? Jak konkretnie zmiana kąta nachylenia modułów wpływa w ciągu dnia na rysunek cienia? To była skomplikowana układanka matematyczna. Gruber ją rozwiązał, a potem znowu stanął na podwórku Wimmera z planami prototypu numer 2.
Genialny pomysł: panele PV pod kątem 45 stopni
W prototypie numer 2, zainstalowanym w 2025 roku na polach Wimmera, moduły PV ustawiono bardziej stromo, pod kątem 45 stopni. Panele otrzymują nieco mniej bezpośredniego słońca, za to chmiel wytwarza więcej szyszek. Z punktu widzenia ekonomiki gospodarstwa to ostatecznie podwójny zysk. Gdy moduły są ułożone płasko (jak w pierwszym prototypie), instalacja produkuje najwięcej prądu w południe, czyli wtedy, gdy w sieci i tak jest już nadmiar energii – a ceny skupu są odpowiednio niskie.
Rozwiązanie 45-stopniowe (prototyp 2) to w pewnym sensie genialny trik: instalacja słoneczna zaczyna wydajnie pracować już we wczesnych godzinach porannych, gdy tylko wschodzi słońce, albo – w zależności od ukierunkowania – w późne popołudnia i wczesne wieczory, czyli wtedy, gdy energia jest droga. Wimmer produkuje więc dzięki prototypowi 2 mniejszą ilość prądu, ale zarabia na nim więcej. A przy tym może się cieszyć obfitością szyszek na swoich roślinach chmielu.
Także w ujęciu całorocznym rozwiązanie 45-stopniowe wypada dużo lepiej. Zimą słońce długo stoi nisko nad horyzontem, więc przy kącie 45 stopni promienie można łapać znacznie skuteczniej i efektywniej zamieniać na energię elektryczną. – „A właśnie zimą liczy się każda kilowatogodzina” – podkreśla inżynier Gruber.
Badania z najwyższej półki w ogrodzie chmielowym
Wimmer i Gruber nie działają w próżni. Ich projekt pilotażowy mocno osadzony jest w kilku przedsięwzięciach badawczych. Partnerami naukowymi i finansującymi są Hochschule Weihenstephan-Triesdorf, cieszący się międzynarodową renomą Instytut Fraunhofera ds. Systemów Energii Słonecznej we Freiburgu oraz Federalny Urząd ds. Rolnictwa i Żywności. Projekt Agri-PV wspierają naukowo także Politechnika Monachijska z ośrodkiem badawczym w Dürnast oraz stacja badawcza chmielu w Hüll. Co ważne, trzyletnia faza testowa jest dofinansowana przez ministerstwo rolnictwa kwotą 1,4 mln euro na badania.
Również na arenie międzynarodowej badania nad agrowoltaiką powoli się rozkręcają. – „Japończycy także zebrali już dane i mają dobre wyniki” – przyznaje Gruber z uznaniem. W innych częściach Azji i Ameryki również intensywnie się nad tym pracuje, ale na razie badania agrowoltaiczne „made in Germany”, a szerzej – „made in Europe”, uchodzą za wiodące na świecie.
Gruber przechodzi do szczegółów: – „U pana Wimmera w ogrodzie chmielowym zainstalowaliśmy w glebie czujniki wilgotności”. Mierzona jest wilgoć zarówno przy powierzchni, jak i w głębszych warstwach. Ponadto Wimmer i zespół naukowy stale rejestrują temperaturę i wilgotność powietrza między pnączami chmielu na różnych wysokościach. Aby dane były naukowo miarodajne, wszystkie pomiary są podwajane: raz w zacienionym ogrodzie z agrowoltaiką, a raz na polu kontrolnym bez paneli nad roślinami.
Pierwsze wyniki analiz są już dostępne i jednoznaczne – przynajmniej dla prototypu 1: lekkie dodatkowe zacienienie, jakie dają instalacje agrowoltaiczne nad chmielem, wyraźnie poprawia kondycję gleby. W tym punkcie wyniki Hochschule Weihenstephan i instytutu Fraunhofera we Freiburgu są zbieżne. Na ile i w jakim stopniu lepszy okaże się prototyp 2, dopiero się okaże – odpowiednie doświadczenia polowe wciąż trwają.
Strefy roślinności przesuwają się na północ
Eksperyment Wimmera w ogrodzie chmielowym jest tematem rozmów nie tylko w Hallertau, ale już w całych Niemczech i w Europie. Nad kontynentem krąży bowiem widmo: czy z powodu ocieplenia klimatu wszystkie strefy roślinności przesuną się na północ?
Czy tradycyjne, kształtowane przez wieki regiony upraw trzeba będzie porzucić i przenieść geograficznie w chłodniejsze szerokości geograficzne? Czy wraz z nimi znikną wiejskie zwyczaje, przekazy i rolnicze krajobrazy kulturowe? Czy wkrótce będziemy mieli „francuskie” wino z Anglii i „niemiecki” chmiel ze Skandynawii?
Wśród bawarskich plantatorów chmielu narasta niepokój. Żartobliwie powtarzają między sobą, że za 30 lat chmiel do dobrego bawarskiego piwa trzeba będzie importować z Norwegii. Na razie to żart – ale jak długo jeszcze? W pewnym momencie może się z tego zrobić gorzka rzeczywistość, obawiają się niektórzy chmielarze z Hallertau.
Agrowoltaika także nad winoroślą, sadami i szparagami
Nie chodzi tylko o chmiel jako uprawę specjalistyczną. – „Pierwsi winiarze testują podobne systemy nad swoimi krzewami winorośli” – wspomina inżynier Gruber. Winiarze i ich rośliny również cierpią z powodu zmiany klimatu i wysychającej gleby. Gdy w bawarskim Hallertau eksperymentuje się z agrowoltaiką nad chmielem, w innych regionach Niemiec ruszają zbliżone projekty: instalacje agrowoltaiczne nad plantacjami owoców jagodowych, nad sadami czy nad polami szparagów.
Coś się tu poruszyło i wkrótce może urosnąć do naprawdę dużej skali. Na podstawie obiecujących wyników badań można prognozować, że za kilka lat agrowoltaika stanie się codziennym elementem krajobrazu europejskiego rolnictwa.
Jedna trzecia światowej produkcji
Wróćmy jednak do chmielu. Choć 86 proc. niemieckiego chmielu pochodzi z Hallertau, a bawarski region daje około jednej trzeciej światowej produkcji chmielu, w Europie są także inne obszary uprawy, które częściowo borykają się z podobnymi problemami. Francuscy plantatorzy chmielu walczą z degradacją i przesychaniem gleb oraz z suszą. Chmiel uprawia się także w Czechach, Słowenii, na Słowacji, w Polsce i Austrii. – „Nasze rozwiązanie mogłoby stać się modelem dla całej Europy” – przekonuje Gruber.
Zdaniem Grubera i Wimmera najwyższy czas działać. Po kilku krótkich latach suszy w średniowieczu (1302–1307 i 1540) dziś w Niemczech okresy skrajnej suszy się mnożą. „Monitor suszy” Helmholtz-Zentrums für Umweltforschung pokazuje ekstremalne susze w latach 1976 i 2003, a potem niemal nieprzerwanie od 2018 roku: 2019, 2020, 2022, 2023, 2025…
Odczuwają to także plantatorzy chmielu w Niemczech. Upały hamują produkcję alfa-kwasów – substancji, która nadaje piwu przyjemny, aromatycznie gorzki smak. Jeszcze poważniejszy od spadku zawartości alfa-kwasów w ekstrakcie chmielowym jest jednak sam spadek plonów. Rolnicy zgłaszają momentami dramatyczne straty. Susza szkodzi jakości chmielu, ale przede wszystkim jego ilości – zbiory szyszek są mniejsze.
Rozwiązań szuka się gorączkowo. Za duże pieniądze instalowane są systemy nawadniania, także w Hallertau. Nie każdego rolnika na to stać, a poza tym to budzi kontrowersje polityczne. Inni plantatorzy eksperymentują z obsiewaniem międzyrzędzi roślinami okrywowymi, co zmniejsza parowanie. Naukowcy zajmujący się chmielem hodują odmiany, które lepiej znoszą suszę, ale nie wszyscy piwowarzy chętnie akceptują nowe odmiany.
W obliczu narastającego z roku na rok kryzysu wielu rolników sięga po pług, odcina wieloletnie korzenie swoich roślin chmielu, wycina „lasy” siedmiometrowych tyczek – i z ciężkim sercem żegna się z chmielem. Tymczasem uprawa chmielu należy do Bawarii i Niemiec tak samo jak winnice do Francji czy gaje oliwne do Grecji i Włoch.
Piąte pokolenie szykuje się do przejęcia gospodarstwa
Najstarszy na świecie pisemny dowód uprawy chmielu pochodzi z okolic Freisingu, na skraju dzisiejszego Hallertau, i datowany jest na rok 860 naszej ery. Bawarski region jest więc jednym z najstarszych obszarów uprawy chmielu na świecie. To wciąż ma znaczenie. Wielu plantatorów chmielu prowadzi swoje gospodarstwa od pokoleń, tak jak Josef Wimmer. On sam jest rolnikiem uprawiającym chmiel w czwartym pokoleniu.
– „A piąte pokolenie już stoi w blokach startowych” – uśmiecha się Wimmer. – „Mój syn ma teraz 17 lat i właśnie uczy się zawodu rolnika. Jest na drugim roku nauki i później przejmie gospodarstwo. W gruncie rzeczy inwestycję w agrowoltaikę nad chmielem robię dla niego, bo zanim to wszystko się spłaci, ja pewnie będę już na emeryturze” – śmieje się Wimmer. – „Syn będzie to kontynuował”.
Czy cały ten wysiłek się opłaca? Innymi słowy: czy inwestycja w agrowoltaikę ma sens także z ekonomicznego punktu widzenia? Gruber jest przekonany, że agrowoltaika może stać się nowym modelem biznesowym dla wielu rolników: – „Obecnie okres zwrotu wynosi około 14 lat, a instalacja PV pracuje co najmniej 30 lat. Można sobie wyobrazić, ile da się na niej zarobić”.
Sytuacja, w której wszyscy zyskują
W tym miejscu wielu rolników dopytuje jednak bardzo dokładnie. Wszyscy zdają sobie sprawę, że chodzi tu o delikatnie wyważoną równowagę: z jednej strony niewielkie spadki plonów w produkcji rolnej, z drugiej – zmienne dodatkowe dochody z energii słonecznej.
Pytamy więc rolnika Josefa Wimmera, czy i jak u niego bilans wychodzi na plus. – „Hochschule Weihenstephan bardzo dokładnie zbadała spadki plonów chmielu; mamy spadki między 10 a 20 proc. Jeśli u nas ostatecznie skończy się na stratach rzędu 10–15 proc., to cała historia się dla mnie opłaca, bo z kolei zysk z produkcji prądu jest topowy, naprawdę bardzo wysoki. Dzięki dobrym wynikom z energii elektrycznej wyrównujemy mniejszy plon chmielu”.
Czyli gra o sumie zerowej? Ani zysk, ani strata? Wimmer doprecyzowuje: – „Na chmielu tracę trochę pieniędzy, ale na instalacji PV nad nim zarabiam dobrze”. Śmieje się z zadowoleniem i dodaje: – „To się opłaca! To się opłaca!”. Gruber przytakuje: – „Ostatecznie to sytuacja win-win: zbierasz nie tylko pieniądze z prądu, ale także pewny dochód z chmielu”.
Chodzi też o ciągłość i trwanie gospodarstwa w dłuższej perspektywie, bo – jak mówi Gruber – „także w porze roku, gdy chmiel nie rośnie, ziemia częściowo pozostaje zacieniona przez panele PV. Dzięki temu struktura wilgotności w glebie jest ogólnie bardziej wyrównana, a gleba lepiej przygotowana na kolejny sezon wegetacyjny”.
W Niemczech w ubiegłym roku uprawiano niespełna 19 tys. hektarów chmielu. Pod względem ilości zbiorów Niemcy są po USA drugim najważniejszym krajem chmielarskim na świecie. Zbiory w 2025 roku wyniosły nieco ponad 43 tys. ton (38 proc. światowej produkcji chmielu), z czego ponad 37 tys. ton pochodziło z Hallertau.
Uprawa chmielu częścią tożsamości kulturowej Bawarii
Mieszkańcy Bawarii są z tego osiągnięcia dumni. Chmiel i piwo to w Hallertau nie folklor, lecz codzienność. Co roku wybierana jest „królowa chmielu”. Obrywanie dojrzałych szyszek późnym latem to wielkie wydarzenie. Kalendarz bawarskich ferii szkolnych od wieków dostosowany jest do terminów zbioru chmielu, bo rolnicy potrzebują wtedy każdej pary rąk do pracy. Liczne święta piwa w bawarskich wsiach i miastach, czy nazywają się Oktoberfest, czy inaczej, w swej istocie są świętami dziękczynnymi za zbiory.
Tożsamość kulturowa całego regionu i interesy finansowe wielu rolników w Hallertau często idą w parze. Słychać to także u Wimmera, gdy mówi: – „Jednym z głównych powodów, dla których zainstalowałem agrowoltaikę nad chmielem, były oczywiście względy finansowe. Chodziło o to, by nastawić gospodarstwo na przyszłość i zapewnić sobie stały dochód, z mniejszymi wahaniami. Od 2009 roku mamy fotowoltaikę na dachach, widzieliśmy, że to działa. Więc powiedzieliśmy sobie, że od teraz chcemy robić to na dużą skalę także nad chmielem”.
W innych miejscach rolnicy porzucają produkcję rolną i masowo stawiają naziemne farmy fotowoltaiczne na swoich dawnych polach. Zarabiają w ten sposób pieniądze, ale opór wśród sąsiadów, we wsi, w całym społeczeństwie rośnie. Mieszkańcy nie chcą, by ich tradycyjny krajobraz został „zabudowany” wielkimi polami paneli. W przypadku agrowoltaiki jest inaczej, bo to rozwiązanie pozwala na jedno i drugie: rolnik może nadal uprawiać ziemię, a jednocześnie „zbierać słońce”.
Także Wimmer się nad tym zastanawiał: – „Mogłem powiedzieć: dobrze, likwiduję chmiel i wszędzie zamiast ogrodów chmielowych stawiam naziemne instalacje PV. Ale wtedy nie byłbym już rolnikiem, tylko wyłącznie przedsiębiorcą fotowoltaicznym. A tego nie chciałem i nie chcę”.
Wimmerowi zależy na obu rzeczach: – „Chodzi o to, żeby utrzymać uprawę chmielu na mojej ziemi. Chcę przekazać gospodarstwo następnemu pokoleniu tak, by miało fundament i przyszłość. Ale z dodatkowym dochodem z fotowoltaiki”.
Pionier w ogrodzie chmielowym
W trakcie rozmowy Gruber i Wimmer przeszli przez jedno z pól chmielowych i ruszają z powrotem w stronę okazałego gospodarstwa na wzniesieniu. Na horyzoncie zbliża się front burzowy, nad domem Wimmera i jego ogrodami chmielowymi piętrzą się ciemnoniebieskie chmury. Burza jeszcze nie dotarła do Neuhub koło Osseltshausen. Promienie słońca rozświetlają cebulasty kościelny wieżowy hełm w sąsiedniej wiosce, po czym przesuwają się na moduły agrowoltaiczne Wimmera.
Gruber i Wimmer wiedzą, że zmian klimatu – podobnie jak nadciągającej burzy – nie da się zatrzymać z dnia na dzień. Wiedzą jednak także, że można im w pewnym stopniu zapobiegać. Gruber z uznaniem kiwa głową w stronę wspólnika i przyjaciela: – „Uważam, że to świetne, że jesteś takim pionierem. I świetne, że po naszych pierwszych próbach, które się sprawdziły, idziesz dalej i przykryjesz panelami także pozostałe pola chmielu. Widzę to tak samo jak ty: agrowoltaika to wielka szansa dla uprawy chmielu, żeby chmiel pozostał w Bawarii, a nie musiał wędrować gdzieś na północ”.
Jedna piąta elektrowni jądrowej
Na pożegnanie Gruber przedstawia małe ćwiczenie rachunkowe: – „Z około 17 tys. hektarów całkowitej powierzchni upraw chmielu mniej więcej 20 proc. bardzo dobrze nadaje się do zacienienia, czyli do agrowoltaiki nad ogrodami chmielowymi. Gdyby rzeczywiście na dużą skalę zrealizować instalacje na tych 20 proc., uzyskałoby się moc odpowiadającą jednej piątej elektrowni jądrowej”.
Najpierw trzeba by jednak poprawić „sytuację z liniami energetycznymi”, jak ostrożnie formułuje Gruber – ma na myśli brak przyłączy i niedostatecznie rozbudowaną sieć. Trzeba mieć możliwość odprowadzenia prądu wytworzonego nad chmielem i wprowadzenia go do sieci – także do sieci średniego i wysokiego napięcia.
Zysk dla wszystkich
Gdy tylko uda się pokonać tę barierę infrastrukturalną, osiągnięty zostanie – jak mówi Gruber – pełen sukces: – „Dla plantatora chmielu to zysk. Dla chmielu jako rośliny to zysk. Dla gleby to zysk”.
Po krótkiej pauzie inżynier dodaje: – „Agrowoltaika to ogromny krok, jaki stawiamy w kierunku odnawialnych źródeł energii”. Model, który pozwalałby na współistnienie rolnictwa i produkcji energii. – „Bo energia” – podsumowuje Gruber – „nie może nigdy konkurować z produkcją żywności. Jeśli chcemy to osiągnąć, trzeba utorować temu drogę”.
Na koniec małe post scriptum dla ciekawych świata: czy wiedzą Państwo, że do uwarzenia jednego litra piwa potrzeba zaledwie dwóch gramów ekstraktu chmielowego? Z jednego kilograma chmielu można więc uwarzyć 500 litrów piwa.