Martwy humbak Timmy może w każdej chwili eksplodować u wybrzeży Danii. Władze planują ściągnąć go na otwarte morze, co wiąże się z ryzykiem.
Czas nagli: wieloryb u wybrzeży Danii grozi eksplozją. Początkowo planowano ściągnąć martwe zwierzę na ląd, jednak duńska agencja ochrony środowiska i przyrody oraz służby ratownictwa przybrzeżnego zdecydowały, że ciało trzeba jak najszybciej odholować na otwarte morze. W ostatnich dniach zwłoki Timmiego coraz bardziej pęcznieją z powodu gazów gnilnych w jego wnętrzu.
Fragment plaży na wyspie Anholt został szeroko odgrodzony. Martwy wieloryb przyciąga wielu ciekawskich i dziennikarzy. Mieszkanka Anholt powiedziała w rozmowie z reporterami duńskiej stacji TV2 Østjylland, że w środę martwy humbak Timmy przesunął się o około 10 metrów.
Plan duńskich władz jest następujący: chcą przy użyciu lin ściągnąć zwłoki w głąb morza, aby uniknąć niekontrolowanej eksplozji w pobliżu plaży. Operacja nie jest jednak pozbawiona ryzyka: istnieje obawa, że ciało pęknie lub eksploduje, co stanowi zagrożenie dla ekip ratunkowych.
Następnie, jak podają duńskie media, zwłoki mają trafić do małego portowego miasteczka Greena. W tamtejszym porcie zaplanowano sekcję zwłok.
Czy Timmy w rzeczywistości był samicą?
Prywatna inicjatywa ratownicza z Niemiec informowała, że wyrzucony na brzeg wieloryb jest młodym samcem. Tak pisały też media, a zwierzę szybko ochrzczono imieniem Timmy; część miłośników waleni nazywała je także Hope, czyli Nadzieja.
Nagrania martwego walenia zdają się jednak pokazywać, że Timmy nie był samcem, lecz samicą. Ekspert od waleni Fabian Ritter powiedział w środę portalowi t-online, że jest tego „w 95 do 100 procent” pewien. Do takiego wniosku doszedł na podstawie dwóch szczegółów: u martwego samca z powodu zwiotczenia mięśni prącie wypadłoby z fałdu narządów płciowych. U martwego humbaka u wybrzeży Danii można natomiast dostrzec obok otworu płciowego dwie szczeliny. To szczeliny gruczołów mlekowych, przez które samice karmią swoje młode mlekiem.
Kontrowersyjna akcja ratunkowa
Wieloryb, wciąż znany jako Timmy, został pod koniec marca dostrzeżony na Bałtyku i kilkakrotnie osiadał na mieliźnie. Pod koniec kwietnia, w ramach skomplikowanej akcji ratunkowej z udziałem holownika i barki, wypuszczono go na Morze Północne. Nadajnik, który mu założono, nie działał jednak prawidłowo, dlatego nie było jasne, co się z nim stało. Później nadeszła smutna dla fanów Timmiego pewność: nie przeżył. Martwy humbak znaleziony u wybrzeży duńskiej wyspy Anholt został zidentyfikowany jako Timmy.