Unia Europejska sfinalizowała w Polsce i na Litwie umowy kredytowe na wzmocnienie obronności w ramach programu SAFE. Warszawa otrzyma 43 mld euro, a Wilno 6 mld euro na modernizację sił zbrojnych.
Komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius oraz komisarz UE ds. budżetu Piotr Serafin odwiedzili Polskę i Litwę, aby sfinalizować i podpisać umowy kredytowe Unii Europejskiej w ramach programu obronnego SAFE (Security Action for Europe).
Inicjatywa Komisji Europejskiej ma na celu wzmocnienie zdolności obronnych Europy w obliczu rosnących zagrożeń zewnętrznych, przede wszystkim ze strony Rosji.
SAFE dla Polski i Litwy
Polska otrzymała największą alokację w wysokości 43 mld euro, natomiast Litwa - 6 mld euro.
Przed wizytą w Warszawie i Wilnie Kubilius w rozmowie z Euronews Europe Today ostrzegał przed szybkim tempem rozbudowy rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego.
"Rosja nas wyprzedza, i to dość znacznie, więc to nas martwi" - powiedział.
Dodał również: "To, co należy jeszcze zrobić, to zwiększyć produkcję w naszym przemyśle i zrobić to szybciej".
Według komisarza europejski przemysł obronny zwiększa moce produkcyjne, jednak państwa członkowskie wciąż obawiają się, że tempo zmian jest niewystarczające wobec pilnych potrzeb bezpieczeństwa.
Rosja wyprzedza NATO w produkcji broni
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte wcześniej informował, że Rosja wytwarza w trzy miesiące tyle amunicji, ile całe NATO produkuje w ciągu roku.
Urzędnicy unijni, w tym Kubilius, ostrzegają również, że Rosja może osiągnąć zdolność do bezpośredniego ataku na państwa europejskie w perspektywie pięciu lat.
Komisarz potwierdził te obawy w rozmowie z Euronews.
"W Europie widzimy bardzo wyraźnie, że możliwość rosyjskiej agresji na państwa członkowskie UE lub NATO jest realna" - zaalarmował.
Podpisanie umów nastąpiło w Warszawie, w przeddzień rosyjskich obchodów Dnia Zwycięstwa. Kubilius podkreślił symboliczny wymiar tego wydarzenia.
"To naprawdę pokazuje, że jesteśmy gotowi do odstraszania i obrony" - powiedział.
Dodał także: "To bardzo symboliczne, że robimy to w Polsce, ponieważ Polska jest krajem, który bierze na siebie największą odpowiedzialność i otrzymuje największą część tych pożyczek".
Zgodnie z harmonogramem programu SAFE około 15% środków dla Polski i Litwy ma zostać wypłacone do końca maja.
Kolejne transze będą przekazywane co sześć miesięcy, pod warunkiem spełnienia kryteriów Komisji Europejskiej.
Całość środków musi zostać wykorzystana do 2030 roku.
W ubiegłym roku 20 dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną, co doprowadziło do reakcji NATO z udziałem myśliwców z Hiszpanii, Holandii i Włoch. Premier Polski Donald Tusk określił te incydenty jako "bezpośrednie zagrożenie".
Polska planuje przeznaczyć łącznie 46 mld euro na cztery główne programy obronne - od systemów antydronowych po wzmocnienie 400-kilometrowej granicy z Białorusią.
Rząd zakłada, że co najmniej 80% środków trafi do krajowych przedsiębiorstw, wspierając około 12 tysięcy firm.
"Dobrze uzbrojona Polska, jak najbardziej samodzielna, a jednocześnie ściśle współpracująca z sojusznikami w nowoczesny sposób - to absolutny priorytet numer jeden" - powiedział wcześniej Tusk.
"Nie ma dziś ważniejszej sprawy. Każdy miesiąc, tydzień i godzina wpływają na poziom naszego bezpieczeństwa, bezpieczeństwa regionu i całego świata" - dodał.
Litwa przeznaczy swoją część środków na wzmocnienie wojsk lądowych, rozwój systemów logistycznych oraz zwiększenie zdolności bojowych. Kluczowym elementem będzie także rozwój tzw. Bałtyckiej Linii Obrony.
Litewski minister obrony Robertas Kaunas podkreślił znaczenie decyzji Brukseli.
"Decyzja Komisji Europejskiej o zatwierdzeniu ponad 6,3 miliarda euro dla Litwy jest krytycznym impulsem dla naszych wysiłków na rzecz wzmocnienia naszych zdolności obronnych. To nie tylko pomoc finansowa, ale także wyraźny znak zaufania do Litwy i naszej strategii wzmacniania odstraszania i obrony" - powiedział.
Prezydent Litwy Gitanas Nausėda zapowiedział, że część funduszy zostanie również przeznaczona na wsparcie Ukrainy w wojnie z Rosją, w tym na zakup i produkcję sprzętu wojskowego.
W programie SAFE uczestniczy 18 państw członkowskich Unii Europejskiej, które łącznie ubiegają się o środki z puli 150 mld euro.
Wniosek Węgier został przesunięty na późniejszy etap przez nowy rząd w Budapeszcie, który wskazał na potrzebę dodatkowej analizy.
Kubilius ocenił jednak, że procedura jest standardowa i nie budzi zastrzeżeń.
"To normalna praktyka - tak duża odpowiedzialność, tak duże zobowiązanie ze strony rządu powinno zostać podjęte po ustanowieniu nowego rządu".