Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Euroviews. Wybory na Węgrzech: Jest nadzieja, że Peter Magyar może zapewnić nowy początek

Peter Magyar
Peter Magyar Prawo autorskie  Copyright 2024 The Associated Press. All rights reserved
Prawo autorskie Copyright 2024 The Associated Press. All rights reserved
Przez Valérie Hayer, President of the Renew Europe group in the EU Parliament
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button
Opinie wyrażone w tym artykule są poglądami autora i w żaden sposób nie odzwierciedlają stanowiska redakcji Euronews.

Co przyniosą wybory na Węgrzech? W komentarzu dla Euronews unijna polityczka Valérie Hayer wyraża nadzieję, że Péter Magyar może otworzyć nowy rozdział w węgierskiej polityce, jednocześnie ostrzegając, że kolejna kadencja Viktora Orbána mogłaby utrwalić nieodwracalny regres demokratyczny.

Węgry stoją dziś na historycznym rozdrożu. Po ponad półtorej dekady rządów Viktora Orbána kraj znalazł się przed fundamentalnym wyborem, który może nieodwracalnie przesądzić o jego przyszłości: między dalszym dryfem w stronę inspirowanego Rosją autorytaryzmu a powrotem do liberalnej demokracji silnie zakorzenionej w Europie. Dla Węgier to moment przełomowy.

REKLAMA
REKLAMA

To punkt bez powrotu. W grę wchodzi wybór między państwem zdominowanym przez skorumpowane elity, opartym na systemowej bezkarności i podtrzymywanym przez gospodarkę, która – mimo miliardów euro unijnych funduszy – została w dużej mierze wydrenowana i osłabiona, a państwem, które zapewnia obywatelom realne możliwości rozwoju, z niezależnym sądownictwem, inwestycjami w innowacje i pluralistycznym porządkiem demokratycznym.

Zwycięstwo Orbána ośmieliłoby siły ekstremistyczne na całym kontynencie

Kierunek, jaki obiorą teraz Węgry, zadecyduje nie tylko o ich własnej przyszłości, lecz także o przyszłości całej Europy. Zwycięstwo Orbána mogłoby wzmocnić siły skrajne na całym kontynencie i oznaczać triumf nieliberalnych tendencji w Europie. Stawką są podstawowe wolności liberalne – Europa nie może pozwolić sobie na dalszą erozję tych fundamentów.

Orbán przedstawia te wybory jako egzystencjalny wybór między wojną a pokojem, opierając swoją narrację na strachu. Mówi o „szantażu ze strony Brukseli” oraz o „mafii wojennej w Kijowie, która blokuje dostawy ropy”.

W tej propagandowej narracji Unia Europejska staje się przeciwnikiem, a wsparcie dla Ukrainy przedstawiane jest jako zagrożenie dla suwerenności Węgier. To polityka zniekształceń rzeczywistości – zastępująca fakty lękiem i wypierająca demokratyczną debatę emocjonalną manipulacją.

Węgry należą do najbardziej skorumpowanych krajów w UE

Jednak tyranem nie jest Unia Europejska – niszczycielem jest Orbán. Odzwierciedla to codzienna rzeczywistość Węgier. Orbán obiecuje dobrobyt, lecz jego prognozy wielokrotnie się nie sprawdziły. Płace pozostają mniej więcej o połowę niższe od średniej unijnej, a standard życia nadal odstaje od większości Europy. Węgierski system edukacji jest przeciążony, a nierówności regionalne utrzymują się na wysokim poziomie. Obietnica stabilności nie przełożyła się na realny, powszechny dobrobyt.

Węgry od czasu przystąpienia do UE w 2004 roku były jednym z największych beneficjentów funduszy spójności, do kraju napłynęły miliardy euro. Jednak pod rządami systemu Orbána środki te w dużej mierze nie trafiają do tych, którzy najbardziej ich potrzebują.

Zamiast tego zakorzeniona korupcja osłabia ich wpływ i podkopuje zaufanie publiczne. Organizacje takie jak Transparency International konsekwentnie klasyfikują Węgry wśród najbardziej skorumpowanych państw UE, obok Bułgarii. To nie są jedynie statystyki – to efekt systemu, który według krytyków został utrwalony za rządów Orbána i który podważa wzrost, sprawiedliwość oraz równość szans.

Nowe przywództwo byłoby szansą

Alternatywną ścieżką jest nadzieja na proeuropejskie Węgry – konstruktywnego i wiarygodnego członka zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO. Oczekiwania wobec nowego przywództwa są jasne: byłaby to szansa na odbudowę instytucji demokratycznych, wdrożenie realnych reform w zakresie praworządności oraz stworzenie skutecznych mechanizmów antykorupcyjnych.

Nie są to abstrakcyjne ideały, lecz praktyczne warunki konieczne do odblokowania środków unijnych, które mogą realnie zmieniać życie obywateli: poprawiać jakość edukacji, modernizować infrastrukturę na obszarach wiejskich, wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa, stymulować innowacje oraz tworzyć dobrze płatne miejsca pracy.

Magyar może przywrócić Węgry na proeuropejską ścieżkę

Istnieje nadzieja, że Péter Magyar może rzeczywiście zapewnić nowy początek. Często podkreśla on, że reprezentuje siłę antyestablishmentową – niezwiązaną logiką starych partii ani ograniczeniami status quo, pozostającą poza zakorzenionymi sieciami władzy.

To przynajmniej obiecująca intencja, którą trzeba teraz przełożyć na konkretne działania. Istnieją również powody, by sądzić, że poważnie myśli o przywróceniu Węgrom proeuropejskiego kursu – i że ta fundamentalna obietnica nie pozostanie jedynie retoryką, lecz stanie się namacalną i wiarygodną rzeczywistością.

To punkt odniesienia, wobec którego będzie musiał się wykazać. Oczekuje się, że powrót na europejską ścieżkę będzie czymś więcej niż tylko reformą instytucjonalną. Musi on oznaczać uzdrowienie głęboko podzielonego społeczeństwa, odbudowę zaufania do życia publicznego oraz przywrócenie obywatelom poczucia sprawiedliwości i realnych możliwości.

Jeśli Orbán pozostanie na stanowisku, Węgry jeszcze bardziej oddalą się od UE

Musi to oznaczać ponowne dostosowanie Węgier do wartości leżących u podstaw projektu europejskiego: demokracji, przejrzystości, solidarności i poszanowania praworządności. Jednak stawka jest równie jasno widoczna w scenariuszu przeciwnym.

Jeśli Orbán pozostanie u władzy, Węgry nie wyjdą z pogłębiającego się, potencjalnie nieodwracalnego regresu demokratycznego. Kraj jeszcze bardziej oddali się od Unii Europejskiej, stając się w jej ramach coraz bardziej destrukcyjnym i nieprzewidywalnym aktorem.

To, czego jesteśmy świadkami, nie jest przejściowym odchyleniem, lecz konsolidacją systemu, który systematycznie demontuje mechanizmy kontroli i równowagi w demokracji. W takim scenariuszu Unia Europejska stanie przed trudnymi, ale koniecznymi decyzjami. Państwo członkowskie, które konsekwentnie podważa wspólne wartości i współpracuje z przeciwnikami – szczególnie w tak wrażliwych obszarach jak polityka zagraniczna czy wsparcie dla Ukrainy – nie może pozostać bez konsekwencji.

Teraz ten moment należy do narodu węgierskiego

UE potrzebuje jasnych odpowiedzi, aby stawić czoła ciągłej obstrukcji, nadużywaniu prawa weta oraz strategicznemu blokowaniu europejskich interesów. Musi to nieuchronnie prowadzić do ponownego przemyślenia zasady jednomyślności, ograniczenia prawa weta w wrażliwych obszarach oraz wzmocnienia narzędzi służących ochronie integralności Unii jako silnej i zjednoczonej wspólnoty. Aby zapewnić postęp w UE, konieczne jest odejście od zasady „jeden rozmiar dla wszystkich”.

W kluczowych projektach należy umożliwić współpracę państwom członkowskim o zbieżnych stanowiskach. Europa wielu prędkości nie powinna już być tematem tabu. Ten moment należy dziś do narodu węgierskiego. Wybór nie sprowadza się do opcji „wojna czy pokój”.

To wybór między strachem a postępem, izolacją a partnerstwem, stagnacją a odnową. Węgrzy decydują teraz, czy ich kraj znajdzie się po stronie słabszej, czy silniejszej europejskiej przyszłości.

Valérie Hayer jest przewodniczącą grupy Renew Europe w Parlamencie Europejskim. Francuska prawniczka jest zastępczynią Komisji Budżetowej i posłanką do Parlamentu Europejskiego od 2019 roku.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Orbán czy Magyar? UE przygotowuje się na politykę weta lub ostrożny reset

Między Budapesztem a Brukselą: polityczna przepychanka Pétera Magyara

Fałszywy artykuł podszywający się pod Euronews. Ślady prowadzą do Rosjan