Tymczasowe Siły Zbrojne ONZ w Libanie (UNIFIL) poinformowały, że dwóch członków ich personelu zginęło w poniedziałek w wyniku eksplozji, a inny zmarł w niedzielę, gdy pocisk trafił w ich pozycję. Siły ONZ poinformowały, że wszczęły dochodzenie w sprawie tych incydentów.
Rada Bezpieczeństwa ONZ ma zwołać sesję nadzwyczajną we wtorek na wniosek Francji po tym, jak urzędnicy poinformowali, że trzech członków sił pokojowych ONZ w południowym Libanie zginęło w ciągu mniej niż 24 godzin.
Tymczasowe Siły Zbrojne ONZ w Libanie (UNIFIL) poinformowały, że dwóch członków personelu zginęło w poniedziałek w wyniku eksplozji, a inny zginął w niedzielę, gdy pocisk uderzył w ich pozycję.
Eksplozja "nieznanego pochodzenia" w poniedziałek zniszczyła pojazd w pobliżu wioski Bani Hayyan, zabijając dwóch żołnierzy sił pokojowych i raniąc dwóch innych.
Nie było jasne, kto stał za pociskiem i eksplozją, która zabiła trzech żołnierzy sił pokojowych, ponieważ ONZ twierdzi, że incydenty pozostają przedmiotem dochodzenia.
Jean-Pierre Lacroix, podsekretarz generalny ds. operacji pokojowych, powiedział w poniedziałek, że wszyscy trzej zabici żołnierze sił pokojowych pochodzili z indonezyjskiej armii.
Te trzy zgony zwiększają do 97 liczbę żołnierzy sił pokojowych UNIFIL zabitych w wyniku działań od czasu rozpoczęcia misji w marcu 1978 roku. W sumie ponad 330 pracowników UNIFIL zginęło podczas pełnienia służby - jest to najwyższa liczba ofiar spośród wszystkich operacji pokojowych ONZ.
Potępiając "haniebne" ataki, indonezyjski minister spraw zagranicznych Sugiono powiedział we wtorek, że omówił śmierć z szefem ONZ Antonio Guterresem i poprosił o nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, a także "szybkie, dokładne i przejrzyste śledztwo".
"Bezpieczeństwo żołnierzy sił pokojowych ONZ nie podlega negocjacjom i musi być przestrzegane przez cały czas" - powiedział Sugiono.
Indonezyjskie Ministerstwo Obrony podało w pisemnym oświadczeniu, że dwóch innych żołnierzy również zostało poważnie rannych w wyniku nasilających się działań wojennych w tym rejonie.
"Ministerstwo Obrony podkreśla, że bezpieczeństwo sił pokojowych musi być najwyższym priorytetem" - czytamy w oświadczeniu. "Oczekuje się, że wszystkie strony zaangażowane w konflikt będą przestrzegać międzynarodowego prawa humanitarnego i zapewnią bezpieczeństwo personelowi sił pokojowych".
Izraelska armia poinformowała, że jest świadoma doniesień dotyczących dwóch przypadków, w których zginęli żołnierze sił pokojowych UNIFIL. Izraelskie Siły Zbrojne przekazały, że analizują je, aby ustalić, czy śmierć była wynikiem działalności Hezbollahu, czy izraelskiego ognia, zauważając, że "incydenty miały miejsce w aktywnym obszarze walki".
Walki nasilają się podczas izraelskiej inwazji
Liban został wciągnięty w konflikt na Bliskim Wschodzie, gdy wspierani przez Iran bojownicy Hezbollahu wystrzelili rakiety w kierunku Izraela 2 marca w akcie zemsty za zabicie irańskiego ajatollaha Alego Chamenei podczas pierwszych amerykańsko-izraelskich ataków na Teheran 28 lutego.
Izrael wielokrotnie atakował cele w południowym Libanie, a także w Bejrucie, starając się zadać silny cios Hezbollahowi. Izrael przerzucił tysiące żołnierzy przez granicę do Libanu, ponieważ siły izraelskie i Hezbollah toczą ciężkie walki w terenie od co najmniej trzech tygodni.
Minister obrony Israel Katz i inni urzędnicy oświadczyli, że Izrael chce przejąć kontrolę nad całym obszarem na południe od rzeki Litani, około 30 kilometrów na północ od granicy, a wysiedleni mieszkańcy Libanu nie zostaną wpuszczeni z powrotem, dopóki Izrael nie zdecyduje, że jego północna granica jest bezpieczna.
Jeanine Hennis-Plasschaer, specjalna koordynatorka ONZ ds. Libanu, wydała w poniedziałek oświadczenie, w którym stwierdziła, że skutki humanitarne w południowym Libanie w wyniku wymiany ognia Izraela z Hezbollahem osiągnęły katastrofalny poziom.
Wysłanniczka wyszczególniła, że trzech żołnierzy sił pokojowych ONZ i dziewięciu libańskich ratowników medycznych zabitych w ciągu zaledwie kilku ostatnich dni jest częścią szerszej liczby ofiar śmiertelnych, która obecnie wynosi ponad 1240, podczas gdy ponad milion osób pozostaje przesiedlonych.
"Jedno jest pewne: im dłużej to trwa, tym trudniej będzie z tego wyjść" - powiedziała Hennis-Plasschaer. "Obfitość maksymalistycznej retoryki sprawia, że perspektywa wynegocjowania porozumienia jest zniechęcająca. Musimy jednak od czegoś zacząć".
Hennis-Plasschaer dodała, że chociaż "taktyczne korzyści militarne mogą przynieść krótkoterminowe zwycięstwa na polu bitwy i poza nim", to ryzykują one "długoterminowe szkody dla stabilności i dobrobytu, na które zasługują zarówno Libańczycy, jak i Izraelczycy".