Premier Izraela Benjamin Netanjahu, powiedział, że ponad połowa jego celów wojskowych została osiągnięta, ale wspólnie z Donaldem Trumpem odmówili określenia harmonogramu operacji, która wywołała trwającą miesiąc wojnę regionalną i wstrząsnęła światowymi rynkami.
Iran wystrzelił pociski rakietowe na Bliskim Wschodzie we wtorek w odpowiedzi na nowe izraelskie ataki na stolicę Teheranu, kilka godzin po tym, jak premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że ponad połowa jego celów wojskowych została osiągnięta.
"Zdecydowanie przekroczyliśmy półmetek. Nie chcę jednak określać harmonogramu" - powiedział Netanjahu amerykańskiemu nadawcy Newsmax.
W Jerozolimie rozległy się syreny, gdy izraelskie wojsko oświadczyło, że odpowiedziało na nowe irańskie pociski, podczas gdy lokalne irańskie media donosiły o nowych eksplozjach w Teheranie, które spowodowały "przerwy w dostawie prądu w niektórych częściach" stolicy.
Irańskie media poinformowały również, że wstępne badania wykazały, że ataki w środkowym Iranie trafiły w niektóre "obiekty wojskowe".
Kolejne irańskie ataki na kraje Zatoki Perskiej
Iran wystrzelił kolejne rakiety w kierunku krajów Zatoki Perskiej, a spadające odłamki przechwyconych pocisków raniły cztery osoby w Dubaju, podczas gdy kuwejcki tankowiec w porcie miasta stanął w płomieniach.
Władze Arabii Saudyjskiej poinformowały, że przechwyciły osiem pocisków balistycznych, kilka godzin po tym, jak najwyższy dyplomata Iranu wezwał Rijad do "wyrzucenia sił USA".
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi podkreślił, że ataki Teheranu na państwa arabskie Zatoki Perskiej są wymierzone wyłącznie w siły USA, nawet po tym, jak ataki uderzyły w cele cywilne w całym regionie.
Komentarze Aragcziego, skierowane do Arabii Saudyjskiej, pojawiły się w momencie, gdy rosnący gniew krajów Zatoki Perskiej zachęcił Amerykę do kontynuowania wojny.
"Iran szanuje Królestwo Arabii Saudyjskiej i uważa je za bratni naród" - napisał na X, udostępniając zdjęcie mające pokazywać uszkodzenie amerykańskiego samolotu w bazie lotniczej Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej. "Nasze operacje są wymierzone we wrogich agresorów, którzy nie szanują Arabów ani Irańczyków, ani nie mogą zapewnić żadnego bezpieczeństwa. Najwyższy czas na wycofanie sił USA".
Trump twierdzi, że rozmowy trwają pomimo zaprzeczeń Iranu
Prezydent USA Donald Trump twierdzi, że jest w bezpośrednim kontakcie z wysokimi rangą przedstawicielami Iranu. W poniedziałek powiedział, że Stany Zjednoczone negocjują z przewodniczącym parlamentu Iranu, Mohammadem Bagherem Qalibafem.
Były dowódca Gwardii Rewolucyjnej był wcześniej wymieniany jako partner negocjacyjny Waszyngtonu, ale zaprzeczył, że Iran rozmawia z USA i powiedział, że rozmowy prowadzone przez Pakistan były jedynie przykrywką dla rozmieszczenia wojsk amerykańskich.
Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Esmaeil Baghaei ponownie zaprzeczył jakimkolwiek negocjacjom, mówiąc, że Stany Zjednoczone wysłały jedynie prośbę o rozmowy za pośrednictwem pośredników, w tym Pakistanu.
Według Baghaei, Teheran otrzymał od administracji Trumpa 15-punktową propozycję zawierającą "nadmierne, nierealistyczne i irracjonalne" żądania, ale nie doszło do żadnych bezpośrednich rozmów.
Qalibaf, przewodniczący parlamentu, z którym Trump ma negocjować, powiedział, że siły irańskie "czekają na przybycie wojsk amerykańskich na ziemię, aby je podpalić i na zawsze ukarać swoich regionalnych partnerów", według mediów państwowych.
Nowe groźby wobec irańskich elektrowni
W poniedziałek Trump ponownie zagroził rozległym zniszczeniem irańskich zasobów energetycznych i ważnej infrastruktury, w tym zakładów odsalania, jeśli "wkrótce" nie zostanie osiągnięte porozumienie w sprawie zakończenia wojny z Teheranem.
Zagroził rozmieszczeniem wojsk lądowych w celu przejęcia krytycznej infrastruktury naftowej na irańskiej wyspie Kharg, co według ekspertów mogłoby zaryzykować życie Amerykanów i nadal mogłoby nie zakończyć wojny.
"Umieszczenie ludzi na ziemi może być najbardziej psychologicznie przekonującym sposobem na uderzenie w Iran" - powiedział Michael Eisenstadt, były amerykański analityk wojskowy, który obecnie kieruje programem studiów wojskowych i bezpieczeństwa w Washington Institute for Near East Policy.
"Z drugiej strony, narażasz własne wojska na niebezpieczeństwo" - dodał. "To nie jest daleko od kontynentu. Mogą więc potencjalnie dokonać wielu zniszczeń na wyspie, jeśli są gotowi wyrządzić szkody we własnej infrastrukturze".
Niedawno na Bliski Wschód przybył okręt Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych przewożący około 2500 żołnierzy piechoty morskiej, a wkrótce spodziewanych jest co najmniej 1000 żołnierzy z 82 Dywizji Powietrznodesantowej. Kolejne 2 500 marines jest wysyłanych z Kalifornii.
Administracja Trumpa nie poinformowała, co będą robić wszystkie te oddziały, ale 82 Dywizja Powietrznodesantowa jest wyszkolona do spadochroniarstwa na wrogie lub sporne terytorium w celu zabezpieczenia kluczowych terytoriów i lotnisk.