Przewodniczący irańskiego parlamentu powiedział w niedzielę, że Stany Zjednoczone publicznie prowadzą działania dyplomatyczne, podczas gdy „potajemnie planują atak lądowy”.
Przewodniczący irańskiego parlamentu, Mohammad Bagher Ghalibaf, powiedział w niedzielę, że choć Stany Zjednoczone publicznie deklarują, iż podejmują wysiłki dyplomatyczne na rzecz zakończenia wojny, równocześnie „potajemnie planują atak lądowy”.
„Wróg publicznie wysyła sygnały negocjacji i dialogu, a jednocześnie potajemnie przygotowuje atak lądowy” – oświadczył w komunikacie cytowanym przez oficjalną agencję IRNA. „Nasi ludzie czekają na przybycie amerykańskich żołnierzy na lądzie, aby ich spalić i ostatecznie ukarać ich regionalnych sojuszników” – dodał.
Komentarze Ghalibafa pojawiły się krótko po tym, jak „Washington Post” podał, że Pentagon przygotowuje operacje lądowe w Iranie, które miałyby trwać kilka tygodni. Wcześniej informowano, że USS Tripoli, okręt desantowy przewożący około 3 500 marines i marynarzy, dotarł w piątek na Bliski Wschód.
W odpowiedzi na te doniesienia rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, stwierdziła: „To zadanie Pentagonu, aby się przygotować i dać Naczelnikowi Sił Zbrojnych maksymalną elastyczność działań. Nie oznacza to, że prezydent podjął już decyzję.”
Pakistan wyłania się jako możliwy mediator
Informacje pojawiają się w momencie, gdy rząd Pakistanu spotyka się z regionalnymi mocarstwami, aby omówić sposoby zakończenia wojny.
Arabia Saudyjska, Turcja i Egipt wysłały do Islamabadu najwyższych dyplomatów na rozmowy mające na celu zakończenie konfliktu; przybyli oni w niedzielę na dwudniową wizytę.
Pakistański premier Shehbaz Sharif powiedział, że razem z prezydentem Iranu, Masoudem Pezeshkianem, przeprowadzili „obszerne dyskusje” na temat regionalnych napięć.
Jednak irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi poinformował telefonicznie swojego tureckiego odpowiednika, że Teheran jest sceptyczny wobec ostatnich wysiłków dyplomatycznych.
Państwowe media irańskie podały, że Araghchi oskarżył Stany Zjednoczone o stawianie „nierozsądnych żądań” i wykazywanie „sprzecznych działań”.
Wysłannik Trumpa, Steve Witkoff, wcześniej informował, że Waszyngton przedstawił Iranowi 15-punktową „listę działań” w sprawie możliwego zawieszenia broni, obejmującą propozycję ponownego otwarcia cieśniny Hormuz oraz ograniczenia irańskiego programu nuklearnego – kwestii leżącej u podstaw napięć z USA i Izraelem.
Teheran odrzucił tę listę i przedstawił własną, pięciopunktową propozycję, obejmującą reparacje oraz uznanie jego suwerenności nad cieśniną.
Islamabad, który wyłania się jako możliwy mediator ze względu na dobre relacje zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i Iranem, deklaruje, że koncentruje się na niwelowaniu różnic między stronami oraz jak najszybszym zakończeniu działań wojennych i chaosu w regionie.
Huti wspierani przez Iran wchodzą do wojny
Wspierani przez Iran rebelianci Huti w Jemenie dołączyli w sobotę do trwającej od miesiąca wojny w Iranie, tworząc kolejny front w już i tak wysoce niestabilnej i dynamicznie rozwijającej się sytuacji.
Grupa ogłosiła w sobotę, że wystrzeliła swoją pierwszą salwę pocisków balistycznych, wymierzoną w „wrażliwe izraelskie obiekty wojskowe”, w ramach wsparcia dla irańskiej i regionalnej osi oporu w Libanie, Iraku i Palestynie.
Stany Zjednoczone i Izrael kontynuują ataki na Iran, którego odwetowe działania wymierzone były w Izrael oraz sąsiednie państwa Zatoki Perskiej. Dotychczas we wszystkich frontach wojny – w Iranie, Libanie, Izraelu, Iraku i krajach Zatoki – zginęło ponad 3 000 osób.
Wojna, która weszła już w drugi miesiąc, zagroziła światowym dostawom ropy i gazu, wywołała niedobory nawozów oraz zakłóciła ruch lotniczy w regionie. Iran utrzymuje kontrolę nad kluczową cieśniną Ormuz, co powoduje wstrząsy na rynkach i wpływa na ceny na całym świecie.
Wejście Huti do konfliktu może dodatkowo zaszkodzić globalnej żegludze, jeśli grupa ponownie zacznie atakować statki w cieśninie Bab al-Mandab u wybrzeży Morza Czerwonego, przez którą zwykle przepływa około 12 procent światowego handlu.
Pewna, choć ograniczona ulga może jednak pojawić się na horyzoncie po tym, jak Iran w piątek - na wniosek ONZ - zgodził się umożliwić transport pomocy humanitarnej oraz ładunków rolnych przez cieśninę Ormuz, która od początku wojny, 28 lutego, pozostaje w praktyce zamknięta.
Tymczasem Donald Trump wyznaczył Teheranowi termin do 6 kwietnia na bezwarunkowe ponowne otwarcie szlaku wodnego, grożąc w przeciwnym razie eskalacją działań i zapowiadając, że Iran zostanie uderzony „mocniej niż kiedykolwiek wcześniej”. Termin ten ma również pozostawić przestrzeń dla dalszych wysiłków dyplomatycznych, które mają na celu znalezienie sposobu na zakończenie walk.
W Iranie świadkowie informowali o intensywnych atakach późnym wieczorem w sobotę oraz w nocy z soboty na niedzielę, po tym jak izraelska armia ogłosiła, że uderzyła w zakłady produkujące uzbrojenie dla marynarki wojennej oraz że w ciągu „kilku dni” zakończy ataki na kluczowe obiekty produkcji broni.
Iran odpowiedział, wystrzeliwując kolejną falę rakiet i dronów w kierunku Izraela, które – jak twierdzi IDF – zostały przechwycone. Państwa Zatoki Perskiej również poinformowały o przechwyceniu nad ranem grup dronów i pocisków wystrzelonych z terytorium Iranu.
Izraelska armia posuwa się dalej na terytorium Libanu
Izrael kontynuuje również operacje lądowe w Libanie, gdzie żołnierze IDF prowadzą walki z wspieranymi przez Iran bojownikami Hezbollahu. Działania te mają na celu – jak określił premier Benjamin Netanjahu – „rozszerzenie strefy buforowej, aby chronić społeczności północnego Izraela”.
W walkach w Libanie zginął jeden izraelski żołnierz, a trzech kolejnych zostało rannych, co podnosi łączną liczbę poległych wojskowych do pięciu od momentu wznowienia przez Izrael działań przeciwko Hezbollahowi 2 marca.
W sobotę izraelskie uderzenie w południowym Libanie zabiło trzech dziennikarzy. Władze libańskie potępiły ten atak, określając go jako „zbrodnię wojenną”. Izraelska armia poinformowała, że jeden z nich był celem ataku – znany reporter związany z telewizją Al-Manar należącą do Hezbollahu – oskarżany o działanie „w strukturach organizacji terrorystycznej Hezbollah pod przykrywką pracy dziennikarskiej”.
Łączna liczba ofiar śmiertelnych w regionie po miesiącu walk przekroczyła już 1 900 w Iranie, 1 100 w Libanie, 22 w państwach Zatoki Perskiej, 20 w Izraelu oraz 13 wśród żołnierzy Stanów Zjednoczonych. Tysiące innych osób zostało rannych.