122 Portugalczyków wróciło z Dubaju do Lizbony pierwszym lotem po częściowym wznowieniu połączeń w regionie objętym konfliktem. Wielu z nich utknęło tam po zamknięciu przestrzeni powietrznej na Bliskim Wschodzie.
Pierwszy bezpośredni lot z Dubaju z 122 Portugalczykami na pokładzie wylądował w środę o godz. 19:30 na lotnisku Humberto Delgado w Lizbonie.
Dla pasażerów był to powrót do kraju po dniach niepewności spowodowanej eskalacją napięcia na Bliskim Wschodzie.
Przestrzeń powietrzna w regionie została zamknięta po atakach Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz po irańskich działaniach odwetowych.
W ostatnich dniach część przewoźników z Zatoki Perskiej, m.in. Emirates i Etihad Airways, zaczęła jednak stopniowo uruchamiać pojedyncze połączenia.
Na lotnisku w Lizbonie na powracających czekały rodziny. W hali przylotów mieszały się łzy, uśmiechy i wyraźna ulga.
"Największą obawą było to, że mogę już nie zobaczyć mojej rodziny"- powiedział Pedro Lourenço, który przebywał w Dubaju w podróży służbowej.
Powracający Portugalczycy podkreślają, że mimo napiętej sytuacji w regionie czuli się stosunkowo bezpiecznie.
"To część świata, w której trzeba liczyć się z ryzykiem konfliktu. Jednocześnie państwa regionu są przygotowane na takie sytuacje" - ocenił Lourenço.
Pedro Rabaça, który spędzał w Dubaju wakacje, również zwrócił uwagę na działanie systemów obrony powietrznej.
"System przechwytuje większość dronów. Zazwyczaj spadają do morza, dlatego odłamki rzadko docierają na ląd" - relacjonował.
Do tej pory około 400 Portugalczyków zwróciło się do rządu o pomoc w powrocie do kraju. Większość z nich to turyści.
Według firmy analitycznej Cirium od początku konfliktu do czwartku odwołano ponad 23 tysiące z 44 tysięcy zaplanowanych lotów w regionie Bliskiego Wschodu.
W środę wieczorem Iran przeprowadził atak dronów na konsulat Stanów Zjednoczonych w Dubaju.
Obrona powietrzna Zjednoczonych Emiratów Arabskich przechwyciła trzy pociski balistyczne oraz 121 dronów.
Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru uznały działania Iranu za przekroczenie "czerwonej linii".
W ich ocenie wydarzenia te mogą doprowadzić do dalszej eskalacji napięcia w regionie.