Irańskie ataki odwetowe uderzyły w Izrael i miasta arabskie, w tym Doha i Dubaj, gdzie zginęła jedna osoba. W Izraelu trzy osoby zostały ranne, głównie w społecznościach arabskich.
Iran zamknął dla ruchu cieśninę Ormuz, kluczowy szlak wodny dla transportu ropy i gazu, argumentując, że jest ona niebezpieczna z powodu sobotnich ataków USA i Izraela, podały lokalne media.
Irańscy Strażnicy Rewolucji (IRGC) wysłali ostrzeżenie do statków znajdujących się w pobliżu cieśniny dotyczące agresji militarnej ze strony USA i Izraela oraz odpowiedzi Teheranu, stwierdzając, że "obecnie przepływanie przez cieśninęnie jest bezpiecznie", podała agencja prasowa Tasnim.
W międzyczasie irańskie ataki odwetowe na amerykańskie bazy w regionie i Izrael wywołały alarm w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Katarze i Bahrajnie, ponieważ pociski rakietowe uderzyły w miasta takie jak Doha i Dubaj.
Chociaż Ministerstwo Obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich stwierdziło, że z powodzeniem przechwyciło kilka irańskich pocisków, niektóre z nich przedostały się na terytorium kraju, powodując pożary budynków i panikę. Według doniesień, jeden cywil zginął z powodu spadających odłamków.
Dziennikarze Euronews w Doha i Dubaju byli świadkami lotu niektórych pocisków, a nawet uchwycili moment uderzenia.
Izraelskie społeczności arabskie ucierpiały najbardziej
Izrael również został dotknięty irańskimi atakami, w wyniku których trzy osoby odniosły obrażenia: mężczyzna w wieku około 50 lat został ranny w wyniku wybuchu w Ka'abiyye-Tabbashone, a 16-latek i 17-latek, obaj odłamkami, w innym arabsko-izraelskim mieście na wschód od nadmorskiego centrum Tel Awiwu.
Społeczność arabska w Izraelu często narzeka na brak schronów przeciwbombowych w swoich wioskach i miastach, co czyni ich bardziej narażonymi na ataki rakietowe niż inne grupy społeczne w kraju.
Doniesienia mówią o 86 osobach, które odniosły drobne obrażenia w drodze do schronów.
"Szerokie uderzenie" w irańską obronę
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły w sobotę falę ataków na cele w Iranie, wywołując szybki odwet ze strony Islamskiej Republiki, która odpowiedziała atakami rakietowymi w całym regionie.
Izraelskie wojsko oświadczyło, że zakończyło coś, co określiło jako "szeroko zakrojone uderzenie" wymierzone w irańskie systemy obronne, w tym jeden w zachodnim regionie kraju.
"Jeden z ataków został skierowany na zaawansowany system obrony powietrznej SA-65 znajdujący się w rejonie Kermanszah w zachodnim Iranie" - powiedzieli przedstawiciele IDF.