54-letni grecki pułkownik, zgodnie z tym, co zostało ujawnione przez władze, około półtora roku pracował dla Chin i pobierał za to pieniądze.
We wtorek rano 54-letni pułkownik aresztowany za szpiegostwo na rzecz Chin został przedstawiony sędziemu śledczemu w Sądzie Lotniczym. Zarzuty przeciwko niemu są bardzo poważne, ponieważ NIA i władze śledcze rzekomo mają dowody na to, że sprzedawał tajne informacje dotyczące systemów elektronicznych i cyfrowych, a także telekomunikacyjnych.
Zgodnie z informacjami, które wyszły na jaw, 54-latek rzekomo przyznał się do wszystkiego, wyjaśniając nawet szczegółowo, w jaki sposób doszło do jego kontaktu z chińskimi służbami wywiadowczymi, a w szczególności ze swoim "opiekunem" o imieniu Steven.
Jak doszło do kontaktu z Chinami i rekrutacji greckiego oficera
Ich znajomość nie rozpoczęła się od fizycznej obecności, ale poprzez świat cyfrowy. Grecki pułkownik opublikował obszerny i rozbudowany profil zawodowy na LinkedIn, który przyciągnął uwagę mężczyzny występującego jako "Steven", rzekomo przedstawiciela międzynarodowej firmy technologicznej. Powiedział, że był pod wrażeniem naukowego wykształcenia i wiedzy greckiego oficera, a kanał komunikacji został otwarty.
Na pierwszym etapie kontaktu przydzielono mu pozornie nieszkodliwe zadania, takie jak badania techniczne dla strony internetowej firmy. W rzeczywistości była to starannie skonstruowana "przykrywka", za którą kryła się operacja chińskiego wywiadu. Relacja rozwijała się stopniowo, a oficer wykazywał coraz większe zainteresowanie, posuwając się nawet do rozpoczęcia lekcji języka chińskiego.
Ich osobiste spotkanie miało miejsce w Chinach, w ramach prywatnej podróży, która nigdy nie została zgłoszona służbom. Pojawiła się tam kobieta chińskiego pochodzenia, która również posługiwała się fałszywym, amerykańskim nazwiskiem. Jej obecność była krótka i nie było późniejszego kontaktu. Podczas tego spotkania mężczyzna, który do tego czasu podawał się za współpracownika biznesowego, ujawnił swoją prawdziwą tożsamość: Pracował bezpośrednio dla chińskiego państwa.
Władze uważają, że kobieta albo zajmowała wyższą pozycję w hierarchii, albo działała jako klasyczna "miodowa pułapka", zgodnie z terminologią szpiegowską. Ale kiedy stało się jasne, że oficer nie reaguje na takie podejścia i jest głównie zainteresowany uznaniem jego wiedzy i wartości zawodowej, taktyka uległa zmianie. Od tego momentu strategia opierała się na ciągłym pochlebstwie i przesadnym promowaniu znaczenia i wyjątkowości jego wiedzy specjalistycznej - co wydaje się, że całkowicie go przekonało.
Po zbudowaniu atmosfery zaufania wręczono mu specjalny telefon komórkowy z oprogramowaniem do szyfrowanej komunikacji. Od tego momentu, w zamian za wynagrodzenie pieniężne, zaczął przekazywać stronie chińskiej niejawne i tajne informacje o szczególnym znaczeniu, co miało poważne konsekwencje zarówno dla obrony narodowej, jak i zbiorowego bezpieczeństwa NATO.
Jego wynagrodzenie zależało bezpośrednio od wagi i unikalności przekazywanych informacji. Im bardziej krytyczne i nieznane były dane dla odbiorców, tym wyższe były wypłacane kwoty.
Dokładna kwota korzyści finansowej pozostaje nieznana, ponieważ oficer nie ujawnił kodów konta kryptowalutowego, za pośrednictwem którego otrzymał pieniądze. Szacuje się jednak, że dokonywał on regularnych wypłat gotówkowych w wysokości około 5 000 euro miesięcznie, przy czym kwoty te wahały się od 15 000 do 20 000 euro w okresie trzech miesięcy. Wydaje się, że działalność ta trwała łącznie około półtora roku.