Białoruś pod reżimem Łukaszenki jest zmuszona do istnienia jako rosyjski urząd generalnego gubernatora, a prezydencka szpica Umka ma więcej praw niż białoruski naród - 0powiedział prezydent Ukrainy Władimir Zełenski podczas swojej wizyty na Litwie.
Białoruś nadal jest zmuszona do istnienia jako rosyjskie namiestnictwo generalne, a szpieg Aleksander Łukaszenka ma tam więcej praw niż naród białoruski. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział to w swoim przemówieniu w Wilnie na uroczystości z okazji rocznicy powstania 1863-1864, które w dużej mierze było skierowane do narodu białoruskiego.
"Teraz, tyle lat po Kastusiu Kalinowskim [jeden z przywódców powstania, Białorusin - przyp. red.], wszystko, o co walczył, jest nadal aktualne dla Białorusi, chociaż działało już dla Ukraińców, Litwinów i Polaków" - powiedział Zełenski. - "I jest to istotne nie tylko dlatego, że ma rację, ale dlatego, że Białorusini nadal muszą znaleźć prawdziwą niezależność i prawdziwe bezpieczeństwo życia. Jak dotąd, niestety, biały szpic Łukaszenki ma więcej praw niż naród białoruski. W 2020 roku była szansa, aby to zmienić i jestem pewien, że będzie kolejna szansa. Ale wtedy wsparcie dla Białorusinów było po prostu niewystarczające, a teraz wszyscy czujemy, o ile trudniejsze, o ile droższe, o ile bardziej niebezpieczne stało się to dla wszystkich z powodu zależności Białorusi od Moskwy".
I ta zależność się nie zmniejsza, jak podkreślił ukraiński prezydent. "Operatorzy rosyjskich odrzutowych 'szahidów' działają w całej Ukrainie, w tym z terytorium Białorusi" - przypomniał Zełenski.
"Rosja wykorzystuje Białoruś jako poligon doświadczalny do szantażowania Europy i świata 'dziadkami do orzechów'. Białoruski przemysł pracuje na rzecz rosyjskiej wojny, a powiązania handlowe pomagają Putinowi kupować niezbędne komponenty do budowania zagrożenia dla nas wszystkich w Europie. Dlatego ważne jest, aby Europa nie straciła żadnego z narodów żyjących w wolności".
"Powstanie Białorusinów powinno było wygrać w 2020 roku, aby teraz nie było stamtąd żadnych zagrożeń" - kontynuował ukraiński prezydent. "Europa i świat powinny były wesprzeć ludzi, którzy się zbuntowali, a historia potoczyłaby się inaczej - bezpieczniej".
Pod wieloma względami wojny XX wieku są konsekwencją obojętności potężnych w XIX wieku, jak mówił Wołodymyr Zełenski: "Wojna Rosji przeciwko Ukrainie i inne rosyjskie wojny - przeciwko Mołdawii, przeciwko Czeczenii, przeciwko Gruzji - wszystko to są konsekwencje obojętności na prawdę naszych narodów".
Ukraiński prezydent wezwał Europę, by się nie rozluźniała, "podczas gdy rosyjska machina wojenna nie zatrzymała się, a dyktatorzy obok Europy nie słabną - wszyscy patrzą na Europę, patrzą na nas jak na zdobycz".
Na koniec swojego przemówienia Zełenski zwrócił się osobno do narodu białoruskiego: "Jesteście narodem europejskim, który będzie razem ze wszystkimi naszymi narodami w zjednoczonej wolnej Europie. Europie pokojowej. Europie silnej. Nie zostaniecie wymazani. My wszyscy nie zostaniemy wymazani. Dziękuję wszystkim białoruskim wolontariuszom, którzy walczą o naszą niepodległość w Ukrainie i historyczną szansę dla swojego państwa. Dziękuję wszystkim, którzy pomagają Ukrainie, a tym samym pomagają sobie".