Ratownicy ewakuowali wszystkich pasażerów i członków załogi z promu, który we wtorek zapalił się, gdy zbliżał się do portu Merak w prowincji Banten na zachodzie Indonezji. Z jednostki KMP Batumandi, przygotowującej się do zacumowania, unosiła się gęsta chmura dymu. Nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych.
Prom wyruszył z Bakauheni, na południowym krańcu Sumatry, około godz. 14.52 czasu lokalnego. Pracownicy obsługi na lądzie zauważyli płomienie w rejonie rufy mniej więcej dwie godziny później. Według operatora jednostki ewakuacja wszystkich na pokładzie zakończyła się w ciągu godziny.
Jeden z pasażerów relacjonował, że dym gęstniał, oddychanie stawało się coraz trudniejsze, a z sufitu kapał olej napędowy. Przyczyna pożaru nie jest na razie znana. Sytuacją wciąż zajmują się władze portu, krajowa agencja poszukiwawczo-ratownicza oraz policja.