Traktat jest elementem starań Keira Starmera o zacieśnienie współpracy z Unią Europejską, z której Wielka Brytania zdecydowała o wyjściu w 2016 roku po burzliwej kampanii referendalnej.
Premier Polski Donald Tusk i jego brytyjski odpowiednik, Keir Starmer, podpisali w środę „ważny” nowy traktat o obronie i bezpieczeństwie. Zmagający się z poważnymi problemami szef brytyjskiego rządu kontynuuje w ten sposób odbudowę relacji z Europą.
Obaj politycy spotkali się w Londynie, by sfinalizować porozumienie. Ma ono wzmocnić ochronę brytyjskich granic, uderzyć w zorganizowaną przestępczość, wzmocnić wspólną obronę oraz pogłębić współpracę z Unią Europejską, z której Wielka Brytania wystąpiła w 2016 roku po burzliwej kampanii referendalnej.
We wpisie w serwisie X Cezary Tomczyk, wiceminister obrony narodowej, udostępnił nagranie, na którym widać obu przywódców pozujących po podpisaniu umowy. Napisał: „Historia dzieje się na naszych oczach”.
Tomczyk poinformował, że porozumienie zawiera także „jasne i konkretne zapisy dotyczące pomocy wojskowej w razie zagrożenia, transferu technologii, współpracy w dziedzinie cyberbezpieczeństwa oraz uznania Rosji za największe zagrożenie dla Europy”.
To kolejny taki traktat po nowych umowach, które Londyn zawarł z Niemcami i Francją. Wpisuje się w strategię Starmera, by zacieśniać więzi z UE.
W ostatnich tygodniach brytyjski premier znalazł się pod ogromną presją po katastrofalnych wynikach Partii Pracy w wyborach lokalnych na początku miesiąca.
Mimo apeli o dymisję szef rządu przyjął jednak bojową postawę. Po wyborach zapowiedział, że „zmierzy się z wielkimi wyzwaniami” i przywróci krajowi nadzieję.
Decyzja Wielkiej Brytanii o opuszczeniu Unii Europejskiej ponownie stała się jednym z głównych tematów debaty publicznej. W Partii Pracy trwa ustawianie się w kolejce przed możliwą walką o przywództwo.
Były minister zdrowia Wes Streeting nazwał głosowanie za brexitem „katastrofalnym błędem”, ogłaszając na początku miesiąca, że wystartuje w każdym ewentualnym wyścigu o przywództwo.
"Wyjście z Unii Europejskiej było katastrofalnym błędem" – powiedział Streeting ze sceny podczas konferencji skrzydła Progress Partii Pracy. "Zostawiło nas to mniej zamożnych, słabszych i z mniejszą kontrolą nad własnym losem niż w jakimkolwiek momencie od czasu rewolucji przemysłowej".
"Potrzebujemy nowej, szczególnej relacji z UE, bo przyszłość Wielkiej Brytanii jest związana z Europą i pewnego dnia, pewnego dnia, z powrotem z Unią Europejską" – dodał.
Szefowa opozycji, Kemi Badenoch, uznała takie głosy za „dowód na to, że Partia Pracy nie ma planu dla kraju”.
"Chcą wracać do przeszłości i na nowo toczyć wojny, które dawno zostały rozstrzygnięte" – stwierdziła liderka Partii Konserwatywnej.