Akrotiri jest główną brytyjską bazą lotniczą dla operacji na Bliskim Wschodzie i w ostatnich latach była wykorzystywana do misji przeciwko tak zwanej grupie IS w Syrii i Iraku oraz do atakowania celów Houthi w Jemenie.
Wielka Brytania nie jest w stanie wojny, przekazał w poniedziałek rząd po tym, jak baza Królewskich Sił Powietrznych na Cyprze została zaatakowana przez drona wyprodukowanego przez Teheran.
"Wielka Brytania nie jest w stanie wojny" - powiedział minister ds. Bliskiego Wschodu Hamish Falconer.
Iran ma rakiety balistyczne "wycelowane w Zatokę Perską i ważne jest, aby te wyrzutnie rakietowe zostały usunięte w obliczu tych całkowicie lekkomyślnych ataków" - powiedział Falconer w wywiadzie dla BBC.
Brytyjscy urzędnicy twierdzą, że dron atakujący uderzył w pas startowy w RAF Akrotiri, brytyjskiej bazie sił powietrznych na Cyprze, późno w niedzielę. Nie było rannych, a szkody były "minimalne", ale atak przeniósł konflikt na terytorium UE.
Nie było od razu jasne, czy dron został wystrzelony z Iranu, czy przez wspieraną przez Teheran grupę bojowników, taką jak Hezbollah w Libanie.
Około 12 godzin później syreny rozbrzmiały ponownie, gdy dwa myśliwce Typhoon i para samolotów bojowych F-35 wzbiły się w powietrze.
Lokalny mieszkaniec pokazał mediom wiadomość tekstową wysłaną przez władze bazy ostrzegającą przed "ciągłym zagrożeniem bezpieczeństwa" i wzywającą ludzi do pozostania w domach i z dala od okien.
Rząd cypryjski poinformował, że w poniedziałek przechwycono dwa drony zmierzające na Cypr.
Akrotiri jest główną bazą lotniczą Wielkiej Brytanii na Bliskim Wschodzie i w ostatnich latach była wykorzystywana przez brytyjskie samoloty bojowe w misjach przeciwko Państwu Islamskiemu w Syrii i Iraku oraz do atakowania celów Huti w Jemenie.
Wielka Brytania zachowała tę bazę, a także inną na Cyprze, po tym jak ta wschodnia wyspa Morza Śródziemnego uzyskała niepodległość od brytyjskich rządów kolonialnych w 1960 roku.
Wcześniej baza została zaatakowana w 1986 roku, kiedy libijscy bojownicy uderzyli w nią moździerzami, granatami rakietowymi i bronią strzelecką, raniąc trzy osoby.
W związku z narastającymi napięciami między USA a Iranem, Wielka Brytania w zeszłym miesiącu wysłała do Akrotiri dodatkowe myśliwce F-35 wraz z radarem, systemami przeciwdziałania dronom i obroną powietrzną w ramach "środków obronnych".
Brytyjskie ministerstwo obrony poinformowało w poniedziałek, że rodziny brytyjskiego personelu, które mieszkają w bazie, zostały przeniesione do pobliskich kwater w ramach środków ostrożności.
Ambiwalencja w Westminsterze
Brytyjscy urzędnicy odmówili odpowiedzi na pytanie, czy Wielka Brytania popiera amerykańsko-izraelską interwencję w Iranie. Stwierdzili, że Teheran nie powinien mieć możliwości posiadania broni nuklearnej i wezwali do zakończenia irańskich strajków i rozwiązania dyplomatycznego.
Wielka Brytania nie wzięła udziału w atakach na Iran, które rozpoczęły się w sobotę, i nie pozwoliła USA na korzystanie z brytyjskich baz w Anglii lub na wyspie Diego Garcia na Oceanie Indyjskim.
Ale w niedzielę premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłosił, że zgodził się, aby USA wykorzystały bazy do ataków na irańskie rakiety i ich miejsca startowe. Powiedział, że zmiana nastąpiła w odpowiedzi na irańskie ataki na brytyjskie interesy i sojuszników Wielkiej Brytanii w Zatoce Perskiej i jest zgodna z prawem międzynarodowym.
Wielka Brytania twierdzi, że jej bazy nie mogą być wykorzystywane do ataków na cele polityczne i gospodarcze w Iranie.
"Nie przyłączamy się do tych ataków" - podkreślił Starmer - "ale będziemy kontynuować nasze działania obronne w regionie".
Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek "Daily Telegraph", że jest "bardzo rozczarowany Keirem [Starmerem - red.]", a premierowi "zajęło zbyt dużo czasu", aby zmienić zdanie na temat wykorzystania brytyjskich baz.
Nieprzewidywalne konsekwencje
Pamięć o Iraku pozostaje dla wielu Brytyjczyków wciąż żywa. Decyzja ówczesnego premiera Tony'ego Blaira o przyłączeniu się do dowodzonej przez USA inwazji w 2003 roku pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych we współczesnej historii Wielkiej Brytanii.
W trwającym rok konflikcie zginęło 179 żołnierzy brytyjskich, około 4500 żołnierzy amerykańskich i wiele tysięcy Irakijczyków.
Obecny rząd chce zapobiec powtórzeniu się tej sytuacji, ale krytycy twierdzą, że próby ustalenia zdecydowanych ograniczeń zaangażowania Wielkiej Brytanii mogą zostać zniweczone przez szybko rozwijający się konflikt.
"Zostajemy wciągnięci, podobnie jak w Iraku, podążając za Stanami Zjednoczonymi w niezwykle niebezpieczną sytuację" - powiedział John McDonnell, polityk z rządzącej Partii Pracy.