Państwa UE przedłużyły do 2028 r. obowiązywanie przepisów, które pozwalają platformom na wykrywanie w internecie materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. Największy spór dotyczy ustawy o „kontroli czatu”, która może przesądzić o przyszłości prywatnych wiadomości w Europie.
Po raz pierwszy projekt „kontroli czatów” Komisja Europejska przedstawiła w 2021 roku. Na mocy tymczasowych przepisów umożliwia on platformom skanowanie materiałów dotyczących wykorzystywania seksualnego dzieci. Ten system w tym roku był o krok od upadku.
Przepisy wygasły 3 kwietnia. W marcu zostały odrzucone przez komisję wolności obywatelskich Parlamentu Europejskiego, ale 9 lipca przetrwały przyspieszone głosowanie, bo wniosek o ich odrzucenie nie osiągnął wymaganej większości. System będzie teraz obowiązywać do kwietnia 2028 roku.
Kluczowy spór dotyczy jednak stałej ustawy, nazywanej „kontrolą czatów 2.0”. Przewidywałaby ona obowiązkowe oceny ryzyka, nakazy wykrywania oraz skanowanie wiadomości. W pierwszych wersjach projektu wspominano także o wiadomościach szyfrowanych. Od grudnia 2025 roku trwają rozmowy między Parlamentem, Radą i Komisją, ale jak dotąd nie przyniosły porozumienia. Piąta runda 29 czerwca zakończyła się impasem w sprawie obowiązkowego skanowania. Negocjatorzy spotkają się ponownie dopiero we wrześniu.
Zwolennicy inicjatywy powołują się na dane Europolu, który w 2024 roku zarejestrował ponad 20 mln zgłoszeń podejrzeń nadużyć. Organy ochrony prywatności i organizacje praw człowieka odpowiadają, że skanowanie wiadomości przed ich zaszyfrowaniem podważyłoby samą ideę szyfrowania i groziło masową falą fałszywych oskarżeń. Twórcy komunikatora Signal zapowiadają, że wolą wycofać się z rynku UE, niż podporządkować się takim wymogom.