Friedrich Merz przyjechał do Hürtgenwald podziękować służbom za walkę z największym pożarem lasu w historii Nadrenii Północnej-Westfalii. Zamiast braw kanclerza powitały jednak gwizdy i buczenie. Wizyta stała się okazją do ostrej wymiany zdań.
Był to jego pierwszy publiczny występ po letniej przerwie. Dwa dni po całkowitym ugaszeniu pożaru lasu w Hürtgenwald kanclerz federalny Friedrich Merz (CDU) odwiedził dziś teren dotknięty żywiołem, aby podziękować służbom za ich pracę i zaangażowanie.
Merza powitały buczenie i gwizdy. Na placu w centrum wsi, dokąd przyjechał kanclerz, zgromadziło się wielu mieszkańców i ciekawskich. Chwilami niemal nie było go słychać, ponieważ jego słowa zagłuszały okrzyki zgromadzonych.
Jeden z członków ochotniczej straży pożarnej w Hürtgenwald nie krył oburzenia z powodu tak głośnych reakcji. „Ci, którzy krzyczą i gwiżdżą, powinni tę negatywną energię przekuć w pozytywną i wstąpić do straży pożarnej albo do THW” – powiedział strażak.
Merz wyjaśniał, że świadomie zdecydował się przyjechać do Hürtgenwald-Gey dopiero dziś. Chciał mieć pewność, że służby ratunkowe będą mogły bez zakłóceń prowadzić działania. Podkreślił, że na bieżąco otrzymywał informacje o sytuacji i zwracał się do władz na miejscu z pytaniem, jakiego wsparcia potrzebują, aby jak najszybciej opanować ogień.
W ten sposób kanclerz odpowiadał na zarzuty, że pojawił się na miejscu akcji zbyt późno. „Nie robią na mnie wrażenia ci, którzy tylko się wydzierają” – powiedział Merz. „Rozmawiam z tymi, którzy nie krzyczą, lecz pracują. Rozmawiam z tymi, którzy pomagają i działają na rzecz wspólnoty”.
Merz ocenił, że rozległy pożar lasów w Hürtgenwald i Hohen Venn był skutkiem zmian klimatycznych. Nie sprecyzował jednak, jakie konkretne działania powinny z tego wynikać. Podkreślił, że jego wizyta w Gey miała przede wszystkim jeden cel: podziękować służbom za ich pracę i zaangażowanie.
Wcześniej, podczas wizyty w lesie, Merz osobiście przekonał się o skali zniszczeń.
Największy pożar lasu w historii Nadrenii Północnej-Westfalii
Ogień pojawił się podczas ostatniej fali upałów i z powodu wysuszonych gleb oraz lasów szybko się rozprzestrzenił. Według ministerstwa rolnictwa Nadrenii Północnej-Westfalii uszkodzonych lub zniszczonych zostało około 300–400 hektarów lasu, co odpowiada powierzchni mniej więcej 420–560 boisk piłkarskich. Władze określiły pożar jako największy pożar lasu w historii landu.
W szczytowym momencie akcji gaśniczej na miejscu pracowało około 1400 ratowników oraz około dziesięciu śmigłowców gaśniczych. Do działań wykorzystano także cztery pojazdy opancerzone, które torowały drogi w lesie i wspierały strażaków w walce z ogniem.
Położoną w pobliżu miejscowość Gey trzeba było czasowo ewakuować. Dotyczyło to około 1800 osób. Po mniej więcej tygodniu walki z żywiołem ogień udało się ostatecznie całkowicie ugasić.
Krytyka pod adresem Merza za późną wizytę
Wizyta kanclerza była poprzedzona gorącą debatą polityczną. W czasie trwania pożaru na miejscu nie pojawił się żaden przedstawiciel rządu federalnego. Merz przebywał w tym czasie na urlopie, zapewniał jednak, że był na bieżąco i regularnie informowany o sytuacji.
Urlop przerwał natomiast premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst (CDU), który odwiedził dotknięty pożarem region. Decyzja Merza, by nie przyjeżdżać na miejsce wcześniej, spotkała się z krytyką opozycji, szczególnie ze strony Zielonych.
Rząd federalny stanął w obronie kanclerza, podkreślając, że nawet podczas urlopu otrzymywał regularne informacje o rozwoju sytuacji i w razie potrzeby mógł podejmować odpowiednie działania.
Debata nie ogranicza się jednak do oceny reakcji władz na obecny pożar. Podczas wyjazdowego posiedzenia rządu w przyszłym tygodniu ministrowie mają rozmawiać między innymi o ochronie przed upałami, adaptacji do zmian klimatu oraz sposobach reagowania na coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe.
Wyjazdowe posiedzenie gabinetu zaplanowano na wtorek, 25 sierpnia, w zamku Neuhardenberg.