Emmanuel Macron przyjechał do Żyrondy, gdzie strażacy od kilku dni walczą z jednym z najgroźniejszych pożarów we Francji. Prezydent odwiedził centrum dowodzenia i ostrzegł, że najbliższe tygodnie będą trudne. Żywioł pustoszy także Hiszpanię, zmuszając tysiące osób do ewakuacji.
Kilka dni po wybuchu pożarów w departamencie Żyronda prezydent Francji Emmanuel Macron przybył w poniedziałek na miejsce, aby ocenić sytuację i porozmawiać ze strażakami zaangażowanymi w akcję ratowniczą.
Francuski przywódca odwiedził CODIS – departamentalne centrum operacyjne ochrony przeciwpożarowej i ratownictwa w Żyrondzie, gdzie zapoznał się z najnowszymi informacjami dotyczącymi rozwoju pożarów.
„Pożar jest opanowany, co jest dobrą wiadomością w departamencie Landes” – powiedział podczas wizyty. Jak podkreślił, sytuacja w Żyrondzie wciąż pozostaje trudna: „Nadal się bronimy. Udało się go ustabilizować, jak to się mówi, ale wciąż jest bardzo gwałtowny i w najbliższych godzinach oraz dniach trzeba zachować najwyższą ostrożność”.
„Nadchodzące tygodnie będą trudne i musimy wytrwać” – ostrzegł Emmanuel Macron.
Sytuację mogą dodatkowo skomplikować prognozy pogody. We wtorek przewidywane jest pogorszenie warunków atmosferycznych: „wzrost temperatur i spadek wilgotności powietrza” – wyjaśnił Marc Vermeulen, dyrektor departamentalny SDIS w Żyrondzie, służby odpowiedzialnej za działania straży pożarnej w regionie. Jak zaznaczył, takie warunki mogą sprzyjać szybszemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Emmanuel Macron odniósł się również do zarzutów części opozycji dotyczących rzekomego braku odpowiedniego przygotowania ze strony rządu.
„W ciągu ostatnich dziesięciu lat zasoby obrony cywilnej niemal się podwoiły” – podkreślił prezydent Francji. „Przyjdzie czas na wyciąganie wniosków” – dodał.
Pożar o niespotykanej skali znacząco wpływa na codzienne życie mieszkańców regionu. Na wniosek prefektury kolej SNCF przedłużyła ograniczenia w ruchu wprowadzone w niedzielę. Żaden pociąg TGV nie kursuje na południe od Bordeaux, z wyjątkiem połączeń do Tuluzy i Agen. Bordeaux pozostaje stacją końcową dla tych tras.
Zakłócenia dotknęły również działalność poczty. Kilka placówek La Poste w regionie zostało zmuszonych do czasowego zawieszenia pracy. W efekcie wstrzymano około 700 tys. przesyłek, które – jak poinformowano w komunikacie – zostaną „ponownie skierowane do doręczenia tak szybko, jak to będzie możliwe”.
W innych częściach Francji, między innymi w departamentach Landes i Var, strażacy również zmagają się z pożarami w trudnych warunkach pogodowych. Wysokie temperatury oraz porywy mistralu przekraczające 30 km/h dodatkowo utrudniają akcję gaśniczą.
„Będziemy musieli na nowo zalesiać i odbudować inny las” – zapowiedział Emmanuel Macron. Od początku roku we Francji ogień strawił już ponad 116 tys. hektarów terenów.
Część pożarów ma najprawdopodobniej podłoże ludzkie. Premier Francji Sébastien Lecornu poinformował o zatrzymaniu w związku z nimi 162 osób.
Obrazy bezprecedensowych pożarów we Francji obiegły świat, ukazując skalę żywiołu i dramatyczną sytuację mieszkańców dotkniętych regionów.
Hiszpania również ciężko doświadczona
Po drugiej stronie granicy, w Hiszpanii, sytuacja wyglądała równie dramatycznie. Kraj również zmagał się z rozległymi pożarami, które pozostawały bardzo aktywne.
W rejonie Walencji, na wschodzie Hiszpanii, w związku z szybkim rozprzestrzenianiem się ognia, który strawił już około 4300 hektarów lasów, władze zarządziły ewakuację 15 tys. osób.
W regionie Madrytu ogień strawił już około 25 tys. hektarów terenów, a ewakuacją objęto 60 tys. osób. Władze podkreślają, że region zmaga się z najpoważniejszym pożarem w swojej historii.
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez, mimo zachowania ostrożnego optymizmu, ostrzegł w niedzielę, że nadchodzą „trudne godziny”.
Zarówno w Hiszpanii, jak i we Francji pożary lasów rozprzestrzeniały się w niezwykle szybkim tempie. Ich skalę dodatkowo potęgowały wysuszone tereny oraz wyjątkowa fala upałów, która nawiedziła dużą część Europy.