Nowe prawo migracyjne, przyjęte w poniedziałek, pozwala państwom UE tworzyć ośrodki powrotów poza Unią. Krytycy ostrzegają przed naruszeniami praw człowieka, a rządy szukają państw, które przyjmą takie placówki.
Nowe rozporządzenie w sprawie powrotów (Return Regulation) oznacza istotną zmianę w polityce migracyjnej UE, ponieważ pozwala państwom członkowskim tworzyć ośrodki powrotów dla migrantów w krajach spoza Unii.
Zgodnie z przepisami ośrodki te przedstawiane są jako „innowacyjne rozwiązanie”, które ma usprawnić i przyspieszyć odsyłanie z Europy migrantów o nieuregulowanym statusie.
Budzą jednak poważne wątpliwości: co do zgodności z prawem UE, ochrony praw człowieka oraz gotowości państw spoza Unii do przyjmowania na swoim terytorium migrantów, być może na czas nieokreślony.
Poniżej przedstawiamy zarys kontrowersyjnej koncepcji ośrodków powrotów, zaproponowanej przez Komisję Europejską w 2025 roku, które wkrótce mogą zostać wdrożone w praktyce.
Jak mają działać ośrodki powrotów
Ośrodki powrotów będą powstawały poza Unią Europejską i mają przyjmować migrantów, którzy przyjechali do kraju UE, ale nie mają prawa do pobytu.
Mogą pełnić funkcję punktów tranzytowych, gdzie dana osoba czeka na odesłanie do kraju pochodzenia, lub miejsc, w których ma pozostać bez żadnej gwarancji dalszego powrotu.
Ośrodki te stanowią wyraźne odejście od obecnych zasad, zgodnie z którymi migrantów można co do zasady odsyłać jedynie do kraju pochodzenia albo państwa, z którym mają udokumentowany związek. W nowym systemie ten warunek znika i osoby migrujące będzie można kierować do państw, z którymi wcześniej nie miały żadnych powiązań.
Choć w ostatecznej wersji rozporządzenia samo pojęcie „ośrodki powrotów” się nie pojawia, przepisy przekształcają pierwotny wniosek Komisji Europejskiej, określając warunki tworzenia ośrodków poza UE.
Każdy taki ośrodek wymaga zawarcia „umowy lub porozumienia”, które Unia lub jedno bądź kilka jej państw członkowskich podpisze z krajem spoza UE.
Nowe prawo określa procedury dotyczące migrantów, warunki ich pobytu, zakres odpowiedzialności zaangażowanego państwa UE oraz konsekwencje na wypadek, gdyby odesłanie danej osoby do kraju pochodzenia okazało się niemożliwe.
Państwa członkowskie mają dużą swobodę w negocjowaniu warunków współpracy z państwami trzecimi, za każdym razem osobno.
Dlaczego ośrodki powrotów budzą tyle kontrowersji?
Ośrodki powrotów są krytykowane przez organizacje pozarządowe i środowiska obywatelskie z wielu powodów, zwłaszcza gdy powstają w krajach o ograniczonych standardach demokratycznych.
Zgodnie z przepisami gospodarzami ośrodków mogą być wyłącznie państwa nienależące do UE, „w których przestrzegane są międzynarodowe standardy i zasady praw człowieka zgodne z prawem międzynarodowym”.
Ten ogólnikowy warunek jest uznawany za zbyt słaby, ponieważ zawierane przez państwa członkowskie umowy nie podlegają zewnętrznej kontroli i na żadnym etapie nie wymagają zatwierdzenia przez Komisję Europejską. Każde państwo UE musi jedynie powiadomić pozostałe, że rozpoczęło rozmowy z partnerem spoza Unii.
Nieletni bez opieki byliby wyłączeni z transferu do ośrodków powrotów, jednak rodziny z dziećmi mogłyby tam trafiać. Budzi to obawy o wpływ na edukację i dobrostan małoletnich.
Prawo nie przewiduje też maksymalnego czasu pobytu migranta w takim ośrodku. „Celem jest odesłanie ludzi do kraju pochodzenia. Jeśli nie jest to możliwe, będziemy czekać, aż stanie się możliwe” – powiedział jeden z dyplomatów UE.
Warunki pobytu w ośrodkach powrotów najprawdopodobniej oznaczać będą de facto detencję, ponieważ migranci nie będą mogli opuszczać tych placówek.
Wszystkie te elementy mogą rodzić poważne problemy prawne, gdy system ośrodków powrotów zacznie działać.
"Europejski Trybunał Praw Człowieka zabrania państwom przekazywania osób do państw lub sytuacji, w których mogą być narażone na naruszenia praw podstawowych. [W tym systemie] migranci mogą być narażeni na tortury oraz nieludzkie lub poniżające traktowanie" – powiedziała Eleonora Celoria z Asgi, włoskiego stowarzyszenia prawników specjalizujących się w tematyce migracji.
Gdzie mogą powstawać ośrodki powrotów?
Jak twierdzi inny dyplomata UE, „większość państw Unii” jest zainteresowana tworzeniem ośrodków powrotów.
Część państw członkowskich już pracuje nad wskazaniem potencjalnych krajów partnerskich dla przyszłych ośrodków. W marcu Niemcy, Niderlandy, Austria, Dania i Grecja nawiązały współpracę, by wspólnie szukać rozwiązań.
Ogólny kierunek polega na wskazywaniu państw w Afryce lub Azji, położonych daleko od granic Europy. W rozmowach między krajami UE pojawiała się m.in. Uganda oraz inne państwa afrykańskie, jednak na razie nie ma żadnych konkretnych ustaleń.
"Mogę sobie wyobrazić, że byłyby to kraje w Afryce, które przestrzegają prawa międzynarodowego" – powiedział Euronews holenderski europoseł Malik Azmani, który negocjował przepisy.
Kto zapłaci za ośrodki powrotów?
Państwa UE mają w całości finansować ośrodki powrotów i mogą oferować dodatkowe środki, partnerstwa gospodarcze lub inne zachęty, by skłonić państwa trzecie do przyjęcia takich porozumień.
Jak poinformowało Euronews kilku dyplomatów UE, wiele państw członkowskich zabiega o zwiększenie środków na migrację w kolejnym siedmioletnim budżecie UE, aby sfinansować te projekty.
Część analityków uważa jednak, że niewiele państw spoza UE będzie skłonnych przyjąć u siebie ośrodki powrotów, ponieważ mogłoby to mieć negatywne skutki w krajowej opinii publicznej.
Na razie nie ma szacunków kosztów, bo każda umowa może przewidywać inne terminy i warunki.
Włoskie ośrodki w Albanii: wzór dla ośrodków powrotów?
Włochy już prowadzą dwa ośrodki deportacyjne w Albanii, na mocy pięcioletniej umowy z Tiraną. Ten model jest powszechnie uznawany za zbliżony do koncepcji ośrodków powrotów.
Początkowo, w październiku 2024 roku, ośrodki w Shengjin i Gjadër miały tymczasowo przyjmować osoby ubiegające się o azyl, na czas rozpatrywania ich wniosków przez władze włoskie.
Po kilku odwołaniach sądowych rząd premier Giorgii Meloni w marcu 2025 roku przekształcił je jednak w ośrodki deportacyjne dla migrantów o nieuregulowanym statusie.
"Włoski model zarządzania przepływami migracyjnymi stał się modelem europejskim" – powiedziała Meloni, dodając, że „model albański” utorował drogę „innowacyjnemu rozwiązaniu” na poziomie UE.
Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych nie podaje liczby migrantów przebywających w tych ośrodkach. Z relacji włoskich mediów po wizycie parlamentarzystów wynika, że pod koniec kwietnia w dwóch ośrodkach przebywało niespełna 100 osób, a od ich przekształcenia w ośrodki powrotów w marcu 2025 roku ulokowano tam łącznie 536 osób. Pierwotny plan zakładał przyjmowanie 36 tys. migrantów rocznie.
Wszystkie koszty związane z funkcjonowaniem ośrodków, transferami migrantów, ich nadzorem oraz opieką medyczną ponoszą Włochy.
Łączny rachunek przekracza 670 mln euro. Z najnowszego badania włoskiego uniwersytetu wynika, że przetrzymywanie migrantów w tych ośrodkach jest dla Włoch znacznie droższe niż przyjmowanie ich na własnym terytorium.
Każde dostępne miejsce w Albanii kosztuje ponad 153 tys. euro, podczas gdy w porównywalnych ośrodkach na Sycylii utrzymanie jednego miejsca wyniosłoby ok. 21 tys. euro.