Lwów ogłosił 2027 rok rokiem UPA, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza, wywołując sprzeciw Polski. Wiceszef MSZ Marcin Bosacki przekazał, że współpracownicy Wołodymyra Zełenskiego zapewnili, iż uchwała nie wejdzie w życie. Informację o niej usunięto też ze strony władz obwodu lwowskiego.
Spór wybuchł po tym, jak Lwowska Rada Obwodowa przyjęła uchwałę ustanawiającą 2027 rok czasem upamiętnienia Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza, działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Według lokalnych władz decyzja ma związek między innymi z przypadającą w przyszłym roku 120. rocznicą urodzin Szuchewycza oraz 85. rocznicą powstania UPA. Zapowiadane obchody miały obejmować wydarzenia kulturalne, edukacyjne, naukowe i informacyjne.
Decyzja spotkała się z krytyką w Warszawie, ponieważ postać Szuchewycza i historia UPA pozostają jednym z najbardziej drażliwych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Polska uznaje zbrodnie popełnione przez ukraińskich nacjonalistów na polskiej ludności Wołynia i Galicji Wschodniej w latach 1943–1945 za ludobójstwo. W polskiej pamięci historycznej UPA jest kojarzona przede wszystkim z masowymi mordami na cywilach.
Inaczej wydarzenia te są interpretowane przez część ukraińskiego społeczeństwa i historyków, którzy postrzegają UPA jako formację walczącą o niepodległość Ukrainy przeciwko kolejnym okupantom. Te rozbieżności od lat utrudniają porozumienie w sprawie wspólnej oceny przeszłości, upamiętnienia ofiar i odpowiedzialności historycznej.
Tusk krytykuje decyzję Lwowa. Sikorski podejmuje działania
Do decyzji lwowskich władz odniósł się premier Donald Tusk. Nazwał ją „niemądrą” i ocenił, że szkodzi Ukrainie, a także utrudnia współpracę między państwami. Jak zaznaczył, rozmawiał już wcześniej z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i ostrzegał, że podobne gesty utrudniają działanie osobom w Polsce opowiadającym się za bliskimi relacjami z Ukrainą. Dodał, że takie sytuacje przynoszą korzyści Rosji.
Jeszcze ostrzej zareagował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. 21 października poinformował, że podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce Swiatosława Szeremety, lwowskiego radnego, który wystąpił z inicjatywą ustanowienia roku UPA i Romana Szuchewycza. Sikorski wskazał również na związki radnego z rekonstrukcjami historycznymi dotyczącymi dywizji Waffen-SS „Galizien”.
Do sprawy odniósł się także wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Uznał uchwałę za nieakceptowalną i podkreślił, że takie działania nie pomagają w budowaniu zaufania między Polakami a Ukraińcami. Wezwał władze Ukrainy do jednoznacznego odcięcia się od stanowiska regionalnego samorządu.
Krytyczne stanowisko przedstawiła również polska ambasada w Kijowie. W komunikacie podkreśliła, że gloryfikowanie UPA i postaci związanych ze zbrodniami na ludności cywilnej stoi w sprzeczności z dobrosąsiedzkimi relacjami obu państw. Do sprawy odniósł się także Instytut Pamięci Narodowej, wskazując na jej znaczenie dla pamięci ofiar zbrodni wołyńskiej.
MSZ: Ukraina zapewniła, że uchwała nie wejdzie w życie
Wiceszef polskiego MSZ Marcin Bosacki na antenie TVN24 poinformował w środę, 21 października, że Polska otrzymała zapewnienie od najbliższych współpracowników Wołodymyra Zełenskiego, iż uchwała lwowskiego samorządu o ustanowieniu roku UPA i Romana Szuchewycza nie zostanie zrealizowana.
„Mamy obietnicę ze strony najbliższych współpracowników prezydenta Zełenskiego, że ta decyzja nie wejdzie w życie" – przekazał Bosacki. Za pozytywny sygnał uznał również usunięcie informacji o uchwale ze strony internetowej władz obwodu lwowskiego. Zastrzegł jednak, że samo zniknięcie komunikatu nie oznacza formalnego unieważnienia decyzji.
Zdaniem Bosackiego decyzja lwowskich władz jest szczególnie szkodliwa w obecnej sytuacji międzynarodowej. Po miesiącach zabiegów dyplomatycznych Warszawie i Kijowowi udało się poprawić wzajemne relacje, między innymi dzięki kontaktom na najwyższym szczeblu. Nowy spór historyczny może jednak ponownie skomplikować współpracę obu państw.
Wiceszef MSZ przypomniał także o wcześniejszych kontrowersjach związanych z nadaniem jednej z ukraińskich jednostek specjalnych nazwy „Bohaterów UPA”. Według niego kolejne decyzje dotyczące upamiętniania ukraińskich nacjonalistów utrudniają odbudowę wzajemnego zaufania.
Historia UPA i Romana Szuchewycza pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów w relacjach obu państw. Podczas gdy część ukraińskich środowisk przedstawia UPA jako symbol walki narodowowyzwoleńczej, dla Polski upamiętnianie osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej jest nie do pogodzenia z budowaniem dobrosąsiedzkich stosunków.
Warszawa podkreśla również znaczenie ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej i zapewnienia im godnego pochówku. Kwestia ta pozostaje istotnym elementem dialogu historycznego między Polską a Ukrainą.