Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła, że rok 2027 będzie poświęcony Romanowi Szuchewyczowi, Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz Ołehowi Olżyczowi. Decyzja ta spotkała się z krytyką polskiego wicepremiera i Instytutu Pamięci Narodowej.
Decyzja o poświęceniu roku 2027 dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz przywódcy OUN-M Ołehowi Olżyczowi spotkała się z krytyką w Polsce.
Do sprawy odniósł się wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Skrytykował decyzję i uznał ją za "nieakceptowalną".
Dodał, że nie wpływa ona pozytywnie na budowanie zaufania między narodami polskim i ukraińskim i utrwala podziały. Wezwał także władze Ukrainy do odcięcia się od stanowiska Lwowskiej Rady Obwodowej.
Zareagowała także polska ambasada w Kijowie. W oświadczeniu opublikowanym na X podkreślono, że "Gloryfikowanie UPA i zbrodniczych postaci jest sprzeczne z wartościami europejskimi oraz strategicznym i dobrosąsiedzkim charakterem relacji polsko-ukraińskich. Parlament Europejski w lipcu tego roku jasno wypowiedział się w tej sprawie".
Jak dodano: "Roman Szuchewycz to kolaborujący z nazistami zbrodniarz, splamiony krwią tysięcy niewinnych ofiar - ludzi zamordowanych tylko dlatego, że byli Polakami. Ofiarami tych mordów byli też Żydzi, Czesi, Ormianie oraz sami Ukraińcy, którzy pomagali swoim sąsiadom i nie godzili się na współudział w zbrodni".
Ambasada zaznaczyła w komunikacie: "Ukraina ma tysiące prawdziwych bohaterów, którzy męstwem i ofiarnością mogą stanowić prawdziwy wzór".
Instytut Pamięci Narodowej w serwisie X skomentował decyzję krytycznie, podkreślając że w jego ocenie "decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej wpisuje się w długotrwały proces budowy oficjalnego kultu Szuchewycza i innych zwolenników ukraińskiego radykalnego nacjonalizmu. Upamiętnienie tego zbrodniarza należy uznać za cios wymierzony w pamięć o ofiarach dokonanego na jego rozkaz ludobójstwa".
Swoją decyzję władze Lwowa argumentują tym, że na 2027 rok przypadać będą 120. urodziny Romana Szuchewycza. W roku 2027 przypadać będzie również 85. rocznica powstania UPA
„Jest to nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć” – mówił podczas posiedzenia szef komisji kultury, deputowany Rady Swiatosław Szeremeta.
Kwestie historyczne regularnie wracają i powodują konflikty w relacjach między Polską i Ukrainą. Ostatnią odsłoną tych napięć była decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, w odpowiedzi na nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”.
Spór polsko-ukraiński o UPA i Wołyń dotyczy przede wszystkim oceny wydarzeń z lat 1943–1945. W tle jest także sprawa ekshumacji ofiar i ich godnego pochówku.
Polska strona uznaje oficjalnie UPA za odpowiedzialną za ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945, co określane jest przez historyków jako rzeź wołyńska.
Według ukraińskiej opinii publicznej i części historyków UPA była grupą bohaterów walczących o niepodległość Ukrainy przeciwko okupantom.