Unijne przepisy związane z ASF nie pozwalają Warszawie na wywożenie dzików do lasu. Dopuszczają natomiast zabijanie tych zwierząt. Dzików rodzi się w mieście tak dużo, że bardzo często dochodzi do ataków na ludzi. Miasto więc strzela do zwierząt i od lat zabiega o zmianę prawa.
Problem polega na tym, że mimo usypiania i odstrzału zwierząt, dzików w Warszawie nie ubywa, a wręcz przeciwnie. Według danych Lasów Miejskich tylko w tym roku odnotowano 18 082 zgłoszenia dotyczące dzików, m.in. kolizje drogowe z ich udziałem oraz bezpośrednie ataki na ludzi. W 2025 roku miasto szacowało warszawską populację dzików na około 3031 osobników.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyznaje, że problem stał się na tyle poważny, że miasto nie może go ignorować.
"Bezpieczeństwo mieszkańców jest dla mnie najważniejsze. Kiedy dzik pojawia się przy przedszkolu, na placu zabaw czy na ruchliwej ulicy miasto musi reagować i reaguje. Z bólem, bo powiem to wprost, uśmiercanie zwierząt nie jest dla mnie łatwe ani komfortowe. Ale odpowiadam za bezpieczeństwo ludzi i nie mogę udawać, że problemu nie ma" – podkreśla Rafał Trzaskowski.
Prezydent stolicy zwraca jednocześnie uwagę, że obecny system prawny pozostawia samorządom bardzo ograniczone możliwości działania. Warszawa od lat zabiega o zmianę przepisów krajowych i unijnych dotyczących ASF, które uniemożliwiają powrót do relokacji zwierząt. W 2025 roku ratusz zwrócił się w tej sprawie do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jednak resort odmówił podjęcia działań prowadzących do zmiany przepisów. Decyzja ta pozostaje niezmieniona do dziś.
Dzik coraz częściej jest urodzonym Warszawiakiem
Warszawskie dziki przestały być już zwierzętami, które okazjonalnie wchodzą do miasta z okolicznych lasów. Naukowcy zajmujący się ekologią miast od lat wskazują, że kolejne pokolenia tych zwierząt rodzą się już w środowisku miejskim i przystosowują się do życia wśród ludzi. To właśnie dlatego można je dziś spotkać nie tylko na obrzeżach stolicy, lecz także między blokami, przy śmietnikach, na placach zabaw czy w pobliżu szkół.
Dziki te zamiast poszukiwać jedzenia w ściółce leśnej wygrzebują sobie spokojnie łakocie z osiedlowych śmietników. Już w 2017 roku miasto wskazywało, że rozwój populacji dzików w stolicy wynika m.in. z łatwego dostępu do pokarmu, tj. niezabezpieczonych pojemników na śmieci i dokarmiania przez mieszkańców.
Dziki przestały unikać ludzi
Dziki żyjące od wielu pokoleń w aglomeracjach miejskich zmieniają nie tylko swoje nawyki żywieniowe. Tracą one naturalny lęk przed człowiekiem. Coraz częściej traktują osiedla mieszkaniowe, parki, skwery czy okolice centrów handlowych jako część swojego terytorium. I tu zaczyna się problem, bo wraz z zanikaniem strachu przed człowiekiem rośnie liczba ataków na ludzi i psy czy wtargnięcia na jezdnie. W Warszawie tylko od początku 2026 roku do końca sierpnia odnotowano 186 zgłoszeń ataków na ludzi oraz 302 kolizje drogowe z udziałem dzików.
We wrześniu 2026 roku na Bielanach dzik zaatakował 36-letnią kobietę spacerującą z psem. Siła uderzenia była tak duża, że kobieta została wyrzucona w powietrze. Trafiła do szpitala ze złamaniem kości biodrowej. Według mieszkańców zwierzęta regularnie pojawiają się tam między blokami i żerują przy śmietnikach.
Kilka miesięcy wcześniej, w kwietniu 2026 roku, dzik zaatakował mężczyznę w rejonie Fortu Bema. Poszkodowany z poważną raną nogi trafił do szpitala.
W lipcu 2026 roku przy w Wawrze dzik zaatakował mężczyznę na prywatnej posesji. Do zdarzenia doszło przy śmietniku, gdy właściciel próbował odpędzić zwierzę.
To tylko niektóre z niebezpiecznych sytuacji związanych z dzikami.
Odnotowano też niebezpieczeństwa nie spowodowane bezpośrednim atakiem. We wrześniu 2026 roku obecność dzików doprowadziła do karambolu pięciu samochodów na trasie S2 Obwodnicy Warszawy). W samym 2025 roku Warszawa odnotowała 341 kolizji drogowych z udziałem tych zwierząt.
Dzików nie można wywieźć do lasu
Warszawa podkreśla, że do 2017 roku dziki były odławiane i wywożone poza granice miasta. Po pojawieniu się ASF taka możliwość zniknęła. Poza tym, że zarządzający miastem nie dostali zgody na wywożenie dzików z miast, zabroniono im także stosowania antykoncepcji u dzików. Uzasadnienie? Obecnie ani w Polsce, ani w całej Unii Europejskiej nie ma dopuszczonych środków antykoncepcyjnych przeznaczonych dla dzików.
W tej sytuacji władze stolicy zdecydowały się na odstrzał i odłów z uśmierceniem. Podkreślają jednak, że traktują to jako ostateczność. Mimo to od 2022 roku do końca sierpnia 2026 roku zginęło w mieście 1876 dzików, z czego 1326 odłowiono, a 550 odstrzelono.
"To jest potworny paradoks" - mówi nam urzędnik miejski chcący zachować anonimowość. "Przepisy nie pozwalają wywieźć dzika z Warszawy do innego miejsca, ale pozwalają go zabić. Tymczasem liczba zwierząt żyjących w mieście rośnie, a wraz z nią liczba sytuacji, w których dziki przestają być elementem miejskiej przyrody, a stają się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa mieszkańców. Musimy reagować, a możemy tylko w jeden sposób: uśmiercając zwierzęta. Dla nas też jest to straszne i uważamy, że te przepisy trzeba natychmiast zmienić" - podkreśla.