Loader
Śledź nas
Reklama

KE chce utworzyć Europejską Radę Bezpieczeństwa w odpowiedzi na falę hybrydowych ataków

Ukraiński żołnierz obrony przeciwlotniczej szykuje się do odparcia ataku rosyjskich dronów w Kijowie, późnym wieczorem w sobotę 19 września 2026 r.
Żołnierz ukraińskiej obrony przeciwlotniczej przygotowuje się do odparcia rosyjskiego ataku dronów w Kijowie, późnym sobotnim wieczorem 19 września 2026 r. -  Prawo autorskie  AP Photo/Efrem Lukatsky
Prawo autorskie AP Photo/Efrem Lukatsky
Przez Leticia Batista Cabanas & Elisabeth Heinz
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Komisja Europejska proponuje nową Europejską Radę Bezpieczeństwa, która ma reagować na nasilone ataki hybrydowe państw, jak cyberataki i sabotaż.

Europejska Rada Bezpieczeństwa (ESC) miałaby w sytuacjach kryzysowych związanych z bezpieczeństwem przełamywać typowe dla UE biurokratyczne blokady. Zgodnie z propozycją opierałaby się na tym, co prezydent Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen określiła jako „podręcznik przeciwdziałania działaniom hybrydowym”, służący reagowaniu na wrogie działania w szarej strefie.

REKLAMA
REKLAMA

W swoim orędziu o stanie Unii w 2026 roku wyraźnie podkreśliła, że nowe mechanizmy mają być „w pełni zbieżne” i „komplementarne” wobec NATO, a nie je zastępować. Występując na Defence & Space Summit Euronews, unijny szef ds. obrony Andrius Kubilius stwierdził z kolei, że ESC „nie będzie wymierzona w NATO”, lecz „dokładnie odwrotnie”.

„Chodzi o to, by Europa była silniejsza – a to uczyni silniejszym również NATO” – dodał.

Cała inicjatywa opiera się na trzech głównych filarach. Po pierwsze, sam ESC, pomyślany jako elastyczne forum polityczne, które rozszerza szczyt przywódców UE o kluczowych partnerów spoza Unii. Po drugie, Protokół Bezpieczeństwa w Sytuacjach Nadzwyczajnych zobowiązywałby państwa członkowskie do natychmiastowego zwołania narady, gdy jedno z nich stanie się celem zagrożenia hybrydowego. Trzecim elementem byłby specjalny fundusz na Strategic Defence Enablers, koncentrujący się na wspólnych inwestycjach w obronę powietrzną, cyberbezpieczeństwo i systemy kosmiczne.

Cel UE

UE chce, aby ESC wypełnił krytyczną lukę w rozproszonej i powolnej europejskiej architekturze obronnej.

Wojna hybrydowa prowadzona przez państwa obejmuje wrogie działania w „szarej strefie”, takie jak sabotaż infrastruktury, cyberataki czy wtargnięcia dronów. Ponieważ takie operacje pozostają poniżej progu klasycznego konfliktu zbrojnego, nie uruchamiają automatycznie mechanizmu wspólnej obrony NATO.

„Pomysł zyskał nowe życie w obliczu narastających wątpliwości co do gotowości USA do podtrzymania gwarancji bezpieczeństwa z artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego oraz obaw, że Waszyngton może blokować decyzje polityczne […] czy utrudniać dowodzenie operacyjne w NATO. Dlatego europejskie opcje awaryjne powinny zostać wzmocnione” – ocenił Steven Blockmans, zastępca dyrektora Międzynarodowego Centrum ds. Obrony i Bezpieczeństwa.

ESC ma rozwiązać trzy problemy. Po pierwsze, chce obejść paraliż wynikający z zasady jednomyślności w UE, wprowadzając głosowanie większością kwalifikowaną, tak aby pojedyncze weto nie sparaliżowało polityki zagranicznej. Po drugie, Protokół Bezpieczeństwa w Sytuacjach Nadzwyczajnych miałby pełnić europejski odpowiednik artykułu 4 NATO, zwołując państwa członkowskie do wspólnego reagowania na kryzysy niemilitarne. Po trzecie, do stałych prac włączani byliby partnerzy spoza UE, tacy jak Wielka Brytania, Ukraina, Norwegia czy Kanada, co zamieniłoby doraźne koalicje w trwałe ramy bezpieczeństwa.

To wpisuje się w długofalowy cel UE, jakim jest strategiczna autonomia i samodzielna Europejska Unia Obronna. W nadchodzącej dekadzie Wspólnota zamierza zmniejszyć zależność od amerykańskiej logistyki wojskowej, jednocząc rozdrobniony europejski sektor obronny oraz upraszczając wspólne zakupy i produkcję.

Na czym polega propozycja?

ESC miałby stanowić stałe, działające przez cały rok forum zarządzania kryzysowego. „Chodzi o to, aby organizować wyspecjalizowane posiedzenia Rady UE, nazywając je Europejską Radą Bezpieczeństwa, by w sposób bardziej uporządkowany prowadzić dyskusje o bezpieczeństwie i obronie, niż Rada robi to zazwyczaj” – wyjaśnił Luigi Scazzieri, starszy analityk w Instytucie Studiów nad Bezpieczeństwem Unii Europejskiej.

Celem byłoby wzmocnienie politycznej koordynacji w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa oraz nadanie jej strategicznego, długoterminowego kierunku. ESC gromadziłby przywódców państw UE i partnerów międzynarodowych, w tym Ukrainy, Kanady, Norwegii i Wielkiej Brytanii.

ESC umożliwiałby także planowanie i podejmowanie szybkich reakcji obronnych, również na rosnące zagrożenia hybrydowe i niestandardowe ataki militarne.

„ESC miałby zlikwidować lukę między wykryciem zagrożenia a decyzją, co Europejczycy zamierzają z tym zrobić” – mówi Ionela Maria Ciolan, badaczka ds. bezpieczeństwa i obrony w Wilfried Martens Centre for European Studies.

Zgodnie z proponowanym „Protokołem Bezpieczeństwa w Sytuacjach Nadzwyczajnych”, wzorowanym na artykule 4 NATO, państwa mogłyby zażądać konsultacji, jeśli uznają, że ich bezpieczeństwo, integralność terytorialna lub niezależność polityczna są zagrożone, i uzgodnić wspólną odpowiedź.

Jak podkreśla Ciolan, protokół nie zastąpi artykułu 42 ust. 7 ani artykułu 222 traktatów, które zobowiązują państwa członkowskie do udzielenia pomocy, gdy inne państwo UE padnie ofiarą napaści zbrojnej lub ataku terrorystycznego. Zapewni raczej „wcześniejsze polityczne wejście”, uruchomi nadzwyczajne posiedzenie i pozwoli ocenić, czy sytuacja wymaga działań krajowych, sięgnięcia po unijne instrumenty kryzysowe, konsultacji w ramach NATO, czy – w najgorszym scenariuszu – odwołania się do odpowiednich klauzul traktatowych – dodaje.

ESC a NATO

Projektowany ESC nie ma zastępować NATO. Kluczowe jest to, że działałby niezależnie od Waszyngtonu, przy zachowaniu NATO jako głównej ramy obrony. Scazzieri podkreśla, że podział ról jest jasny: „NATO zajmuje się zasadniczo obroną zbiorową, Europejska Rada Bezpieczeństwa nie”.

NATO odpowiada za zbiorową obronę militarną na mocy artykułu 5, natomiast ESC koncentrowałby się na zagrożeniach hybrydowych i działaniach w szarej strefie. Protokół Bezpieczeństwa w Sytuacjach Nadzwyczajnych uruchamiałby natychmiastowe konsultacje w sprawach bezpieczeństwa, bez konieczności angażowania USA.

„Chodziłoby o sankcje, […] o to, jak priorytetyzować wydawanie ograniczonych środków UE, […] a także o zebranie przy jednym stole nieco innej grupy państw niż w NATO, w tym tych członków UE, którzy nie należą do Sojuszu” – mówi Scazzieri.

Mimo oficjalnych zapewnień o synergii inicjatywa budzi obawy wśród części państw, takich jak Estonia, które boją się dublowania funkcji NATO. Równoległe systemy alarmowe i ciała konsultacyjne mogłyby wprowadzać biurokratyczne zamieszanie, a wyłączenie USA z procesu mogłoby zwiększyć napięcia.

Scazzieri uważa jednak, że ryzyko dublowania jest niewielkie, ponieważ obie struktury wykorzystywałyby inne narzędzia i pełniły odmienne funkcje.

„Instytucje zawsze będą bronić swojego pola działania. NATO może na przykład postrzegać powstanie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa jako konkurencję i obawiać się, że w obu gremiach omawia się te same kwestie. Ja widzę tu niewielkie ryzyko, bo wszystko to byłoby analizowane z perspektywy instrumentów, jakimi dysponuje UE” – dodaje.

Zdaniem Blockmansa bardziej ambitny ESC musiałby z czasem powiązać decyzje polityczne z realnymi zdolnościami wojskowymi.

„Musiałby być kompatybilny zarówno z NATO, jak i z Unią Europejską. To z kolei zakładałoby […] międzyrządowe porozumienie, które przewidywałoby […] udział na przykład sekretarza generalnego NATO, tak jak można sobie wyobrazić udział przewodniczącej Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej” – wskazuje.

Zakres uprawnień wciąż niejasny

Jak zauważa Blockmans, propozycja Komisji nie rozwiązuje problemu jednomyślności ani w NATO, ani w Radzie UE.

„Nowy organ złożony z państw o podobnym spojrzeniu i wzajemnym zaufaniu […] mógłby oczywiście przełamywać blokady decyzyjne, choć można założyć, że także w tym gremium decyzje zapadałyby w drodze konsensusu”.

Według Scazzieriego, ESC również nie przyspieszy procesu podejmowania decyzji. „Nie może istnieć jako samodzielny podmiot prawny”, a zatem – w odróżnieniu od Rady UE – nie będzie podejmować wiążących decyzji. Tymczasem, jak tłumaczy Blockmans, realna władza decyzyjna jest kluczowa, by wzmocnić legitymację ESC i „zapewnić parlamentom narodowym państw uczestniczących demokratyczne zabezpieczenie”, które umożliwiłoby faktyczną zmianę unijnej polityki bezpieczeństwa i obrony.

Do ustalenia pozostają także struktura i skład gremium. Obok Wielkiej Brytanii, Norwegii, Kanady i Ukrainy nic – jak zauważa Blockmans – nie wyklucza udziału Korei Południowej czy Japonii.

UE musiałaby też określić, jak państwa członkowskie wpisują się w tę konfigurację obok partnerów międzynarodowych, jaką rolę będą odgrywać w dyskusjach i czy ich głos będzie ważył więcej niż państw spoza Unii.

„Czy powinno się odwzorować system Rady Bezpieczeństwa ONZ z mechanizmem dwóch kategorii członków – stałych i niestałych – nie ma co do tego żadnej jasności” – przyznaje Blockmans.

ESC potrzebowałby praktycznych zdolności wojskowych, w tym struktur dowodzenia kompatybilnych z NATO i UE, wydzielonego budżetu obronnego oraz wielonarodowych europejskich sił zbrojnych. Bez takich zasobów – argumentuje Blockmans – ESC mógłby co najwyżej podejmować decyzje polityczne, ale brakowałoby mu środków, by przekuć je w operacje wojskowe.

Co o tym sądzą państwa członkowskie?

Komisja nie przedstawiła jeszcze formalnego wniosku, a rządy narodowe nie zostały poproszone o poparcie szczegółowego planu. Dlatego wciąż nie wiadomo, kto inicjatywę poprze, a kto się jej sprzeciwi. Zdaniem Ciolan można jednak wskazać grupę potencjalnych zwolenników.

W inicjatywę prawdopodobnie zaangażują się Włochy, które opowiadają się za ściślejszą współpracą obronną w Europie i jednym przedstawicielem UE w rozmowach pokojowych dotyczących Ukrainy, a także Hiszpania, która generalnie popiera pogłębianie wspólnej obrony – mówi Ciolan.

Niemcy i Francja zasugerowały skoordynowane podejście do obrony poprzez ESC w Deklaracji z Mesebergu „Odnowienie europejskich obietnic bezpieczeństwa i dobrobytu” z 2018 roku. Generalnie – dodaje – rządy związane z Europejską Partią Ludową (EPP) można uznać za bardziej przychylne tej inicjatywie.

Opór, jak argumentuje Ciolan, jest bardziej prawdopodobny ze strony tych państw, które obawiają się utraty prawa weta w polityce zagranicznej i obronnej, marginalizacji przez inne, bardziej wpływowe kraje lub osłabienia więzi transatlantyckich.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Szwedzkie Patrioty trafią do Polski. Wzmocnią obronę wschodniej flanki

KE chce utworzyć Europejską Radę Bezpieczeństwa w odpowiedzi na falę hybrydowych ataków

Szybsze powroty i ostrzejsze kontrole graniczne: jak UE zaostrza politykę migracyjną