Minister zdrowia Ukrainy, Wiktor Laszko, spotyka się na Światowym Szczycie Zdrowia w Berlinie z niemieckim ministrem Carstenem Linnemannem. Niemcy chcą uczyć się od ukraińskiej służby zdrowia odporności na kryzysy.
Po ataku na berlińską sieć energetyczną kilka szpitali musiało utrzymywać opiekę nad pacjentami dzięki agregatom prądotwórczym, a część chorych została przeniesiona do innych placówek.
System ochrony zdrowia Ukrainy od lat jest pod ostrzałem, a mimo to w dużej mierze udaje się utrzymać jego kluczowe funkcje. Co sprawia, że działa inaczej?
Ukraiński minister zdrowia Wiktor Laszko na szczycie World Health Summit w Berlinie obrazowo opowiedział, jak odwiedza szpitale w swoim kraju i rozmawia z pracownikami ochrony zdrowia.
Jak relacjonował Laszko, ostatnio rozmawiał z matką, która na oddziale dziecięcym szukała swojego półtorarocznego dziecka – ono zmarło i zostało już pochowane. Ona jednak wciąż szukała, bo nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że już nigdy nie zobaczy swojego dziecka. Personel szpitala przeżywa takie sytuacje codziennie. Jednak, tak jak w pierwszym dniu rosyjskiego ataku, Laszko założył garnitur i pojechał do pracy. Pielęgniarki i inni pracownicy ochrony zdrowia także każdego dnia wkładają swoje służbowe ubrania i raz po raz wracają do obowiązków.
Podczas jego wystąpienia na ekranie obok wyświetlane były statystyki ukraińskiego Ministerstwa Zdrowia. „2 698 budynków należących do 849 placówek ochrony zdrowia zostało uszkodzonych, 340 całkowicie zniszczonych. (...) Ponad 200 000 metrów kwadratowych magazynów i infrastruktury logistycznej zostało zniszczonych lub uszkodzonych”. Jak dodał, w ostatnich tygodniach ataki na sektor zdrowia się nasiliły.
Laszlo podziękował partnerom Ukrainy za zasoby, które udostępniają. „Chętnie dzielimy się wiedzą, którą zdobyliśmy w tak bolesnych okolicznościach” – powiedział.
Tuż przed Laszką głos zabrał między innymi jego niemiecki odpowiednik, minister zdrowia Carsten Linnemann. Chce uczynić niemiecką służbę zdrowia bardziej odporną na kryzysy i wykorzystać doświadczenia Ukrainy.
„Obecnie stoimy wobec wyzwań, które jeszcze dekadę temu były nie do pomyślenia” – powiedział Linnemann. Gdy został ministrem, wyznaczył sobie trzy cele.
„Po pierwsze, chcę prowadzić politykę z myślą o ludziach. To oznacza uczynienie naszego systemu ochrony zdrowia bardziej efektywnym i wzmocnienie profilaktyki” – wyjaśnił Linnemann. Ponadto chce zabezpieczyć dobrobyt, tworząc środowisko sprzyjające innowacjom. „Po trzecie chcę wzmocnić spójność społeczną, na przykład dzięki skutecznej ochronie naszej ludności przed zagrożeniami” – dodał minister. Jego zdaniem gorzka prawda jest taka, że Niemcy muszą przygotować system ochrony zdrowia na kryzysy wywołane wojną.
Gdzie niemiecka służba zdrowia ma zaległości?
Ogólnie niemiecki system ochrony zdrowia uchodzi za bardzo wydajny. Jednak w razie katastrofy, pandemii lub sytuacji obronnej, zdaniem ekspertów, istnieje wyraźna potrzeba nadrabiania zaległości. W minionych dekadach Niemcy miały luksus polegający na tym, że nie musiały zajmować się kryzysami – tłumaczył dr Stephan Hofmeister, zastępca przewodniczącego zarządu Kassenärztliche Bundesvereinigung (KBV), podczas jesiennej konferencji.
Sytuacja zmieniła się jednak przez wojnę w Ukrainie, akty sabotażu i zamachy. Także pandemia koronawirusa jako ogólnokrajowy kryzys pokazała, że Niemcy były słabo przygotowane. „Opieka ambulatoryjna jest kluczowym elementem budowania odporności” – podkreślił Hofmeister. Dlatego apeluje o działania wyprzedzające, które lepiej przygotują praktyki lekarskie na kryzysy.
Przychodnie odpowiadają za około 600 milionów przypadków leczenia rocznie – jak zaznacza Hofmeister, to właśnie one niosą zasadniczy ciężar systemu. Dla porównania, według danych Federalnego Urzędu Statystycznego, w 2025 roku było około 17,5 miliona hospitalizacji.
Hofmeister zwrócil jednak uwagę, że gabinety lekarskie nie mają wpływu na wiele rzeczy, które mogą zawieźć, takich jak prąd czy woda. Leki wolno im gromadzić tylko w niewielkich ilościach. Przedstawiciel KBV radzi, by najpierw przeanalizować, jakie procesy i funkcje w praktyce może sparaliżować na przykład przerwa w dostawie prądu i co wtedy należy zrobić.
Projekt rządowej ustawy wciąż się opóźnia
Rząd federalny chce odpowiedzieć na trwające kryzysy planem ustawy o zapewnieniu bezpieczeństwa zdrowotnego (Gesundheitssicherstellungsgesetz). Projekt, który pierwotnie zapowiadano na lato, a następnie na wrzesień, według Hofmeistera wciąż nie został przedstawiony.
Minister zdrowia Dolnej Saksonii Andreas Philippi (SPD) podczas szczytu szpitalnictwa 21 września tłumaczył, że projekt „jest w resorcie na ostatniej prostej”, jak relacjonuje Pharmazeutische Zeitung. Gabinet federalny ma zająć się nim na początku 2027 roku. Celem jest pełna gotowość struktur do działania do 2029 roku.
Philippi, obecny przewodniczący konferencji ministrów zdrowia landów, zaapelował do władz federalnych o przyspieszenie prac. Jesteśmy w fazie napięcia w polityce bezpieczeństwa, jakiej dawno nie było. Szczególnie system ochrony zdrowia musi dostosować się do obecnych zagrożeń. Federacja musi szybko uregulować w prawie kryzysowym kluczowe uprawnienia, procedury i zasoby w systemie zdrowia.
Na projekt ustawy resortu zdrowia, kierowany przez ministra Carstena Linnemanna (CDU), oczekuje się z dużą niecierpliwością. Na World Health Summit Linnemann zapowiedział, że ministerstwo wkrótce przedstawi projekt.
„Aby zapewnić kompleksową ochronę ludności cywilnej, trzeba zadbać o to, by nasz system ochrony zdrowia był jak najlepiej przygotowany na najgorszy scenariusz – wojnę przeciwko NATO. Musi być jak najlepiej przygotowany, by w nadzwyczajnych warunkach leczyć zarówno rannych żołnierzy, jak i naszą ludność cywilną” – wyjaśnił Linnemann.
Pięć filarów nowej ustawy zdrowotnej
Minister zdrowia wyliczył pięć punktów, dzięki którym Gesundheitssicherstellungsgesetz ma wzmocnić odporność Niemiec.
„Po pierwsze: na przygotowania muszą być przeznaczone odpowiednie zasoby. Wojna w Ukrainie pokazała nam, jak bardzo uzależniła nas globalizacja” – mówi Linnemann. Według niego Niemcy w przypadku niektórych leków sprowadzają dwie trzecie substancji czynnych tylko z dwóch państw. Dla ministra jasne jest, że kraj musi stać się bardziej niezależny i samowystarczalny.
„Po drugie musimy wzmocnić nasze zasoby kadrowe. Żaden system zdrowia nie będzie odporny, jeśli ludzie, którzy go podtrzymują, są permanentnie przeciążeni” – podkreślił Linnemann. Apeluje o „atrakcyjne warunki pracy” dla lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i wielu innych specjalistów, którzy każdego dnia wnoszą niezbędny wkład. Chodzi także o wystarczające możliwości kształcenia oraz o elastyczność przy kierowaniu personelem w sytuacjach kryzysowych.
„Jednocześnie musimy dopilnować, by odporność na kryzysy nie opierała się wyłącznie na założeniu, że pojedyncze osoby wezmą na siebie jeszcze większe obciążenia. W końcu odporność nie może oznaczać, że ludzie dzień w dzień muszą się poświęcać” – dodał minister.
Trzecim punktem jest, jak mówi Linnemann, systematyczne wyciąganie wniosków z kryzysów. „Drogi Wiktorze, jestem głęboko poruszony niezłomną determinacją Ukrainy i jej zdolnością do utrzymania opieki zdrowotnej” – zwrócił się bezpośrednio do swojego ukraińskiego odpowiednika. Według ministra trzeba uczyć się z bolesnych doświadczeń Ukrainy, jak może wyglądać skuteczne zarządzanie kryzysowe.
Także w zakresie systemów cyfrowych można czerpać z doświadczeń Ukrainy. „Systemy cyfrowe mogą nas w kryzysie znacząco wzmocnić dzięki regularnej wymianie informacji, telemedycynie czy koordynacji z powietrza. Pomagają pokonywać nie tylko fizyczne bariery. Jednocześnie niosą jednak także ryzyka” – powiedział Linnemann.
Atak cybernetyczny na szpital może być równie katastrofalny jak poważny atak fizyczny. Dlatego potrzebujemy „systemów cyfrowych, które są nie tylko efektywne, ale także bezpieczne i odporne”.
W ostatnim punkcie Linnemann podkreślił znaczenie współpracy. „Kryzysy zdrowotne nie zatrzymują się na granicach hierarchii ani państw – sektor prywatny i społeczeństwo obywatelskie muszą współdziałać tak samo jak szpitale, apteki i organizacje pomocowe” – wyjaśnił, apelując o zaangażowanie całego społeczeństwa. Potrzebne są inwestycje w infrastrukturę, ludzi i środki medyczne.
Państwa działają, Unia Europejska koordynuje
Na szczeblu Unii Europejskiej istnieje już kilka rozwiązań. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego zapewnia obywatelom UE ochronę: w każdym państwie członkowskim otrzymują niezbędną pomoc medyczną na takich samych zasadach i za taką samą opłatą jak osoby ubezpieczone w danym kraju. Od 2025 roku obowiązuje również ustawa dotycząca wymiany danych medycznych w UE. Zanonimizowane dane tworzą ponadto większy zasób na potrzeby badań naukowych.
W sytuacjach kryzysowych rola Unii Europejskiej jest jednak drugoplanowa. Za zarządzanie ryzykiem i kryzysami, zgodnie z informacjami Rady Europejskiej, odpowiadają państwa członkowskie. UE ma natomiast wspierać, koordynować i uzupełniać działania krajowe.
Unia chce w ten sposób zapewnić działania w zakresie monitorowania, wczesnego ostrzegania, prewencji i reagowania na transgraniczne zagrożenia zdrowotne.
Odporna służba zdrowia: Ukraina pod presją
Od początku zakrojonej na szeroką skalę rosyjskiej napaści na Ukrainę w 2022 roku celem ataków stają się także placówki medyczne. W 2025 roku liczba ataków na ukraiński system ochrony zdrowia wzrosła, według WHO, o 20 proc. Jak podaje World Health Summit, personel został w wielu miejscach wypędzony, a przerwy w łańcuchach dostaw są na porządku dziennym. W warunkach wojny i przy żołnierzach na froncie liczba pacjentów nieuchronnie rośnie.
„To, czego doświadczamy w Ukrainie, to niszczący cykl. Elektrownia ciepłownicza zostaje trafiona, a tysiące domów w ciągu kilku godzin tracą ogrzewanie. Przy –20°C woda w rurach zamarza, powoduje ich pękanie i zalewa budynki lodem” – opisywał dr Jarno Habicht, przedstawiciel WHO w Ukrainie, w lutym 2026 roku.
„Szkody się naprawia, a przy następnym ataku wszystko zaczyna się od nowa. Za każdym takim załamaniem systemu stoją rodziny, starsi mieszkańcy i pracownicy ochrony zdrowia, którzy muszą dalej ratować życie, choć ich własne domy są bez ciepła, wody czy prądu. Wypalenie po czterech latach wojny jest ogromne, a zapotrzebowanie na świadczenia zdrowotne nigdy nie było tak duże”.
W ocenie przeprowadzonej przez WHO w grudniu 2025 roku 59 procent ludzi w regionach wzdłuż linii frontu określiło swój stan zdrowia jako zły lub bardzo zły, a w pozostałych częściach kraju odsetek ten wynosił 47 procent. Mimo to eksperci oceniają ukraiński system jako niezwykle odporny i zdolny do adaptacji.