Loader
Śledź nas
Reklama

Amnesty International oskarża indyjską policję o brutalne tłumienie protestów

Protestujący po dymisji ministra edukacji Dharmendry Pradhana w Mumbaju, 26 lipca 2026 r.
Protestujący po dymisji ministra edukacji Dharmendry Pradhana w Mumbaju, 26 lipca 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Gavin Blackburn
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Amnesty International zarzuca indyjskiej policji niezgodne z prawem użycie siły podczas lipcowych protestów. Organizacja wskazuje na użycie śrutu, gazu łzawiącego i paralizatorów.

Policja w Indiach dopuściła się nadmiernego użycia siły wobec uczestników protestów, które w lipcu wstrząsnęły krajem i doprowadziły do dymisji ministra edukacji - wynika z raportu Amnesty International opublikowanego w poniedziałek.

REKLAMA
REKLAMA

Według organizacji funkcjonariusze używali m.in. paralizatorów, pałek, granatów z gazem łzawiącym oraz strzelb wystrzeliwujących śrut.

Amnesty twierdzi, że przypadki użycia siły udokumentowano w New Delhi oraz we wschodnim stanie Bihar.

Ustalenia organizacji są sprzeczne z wersją przedstawianą przez policję. Funkcjonariusze przekonują, że sięgnęli po środki przymusu dopiero wtedy, gdy demonstranci zaczęli zachowywać się agresywnie.

W ubiegłym tygodniu przed Sądem Najwyższym w Delhi policja utrzymywała, że protestujący "uciekli się do przemocy".

Amnesty oparła swoje ustalenia na zweryfikowanych zeznaniach świadków oraz analizie nagrań wideo.

Organizacja poinformowała, że potwierdziła również dwa przypadki, w których funkcjonariusz w dystrykcie Siwan w stanie Bihar "bezprawnie użył śmiercionośnej siły przeciwko tłumowi". W tych zdarzeniach nikt nie zginął.

"Broń została użyta w sposób sprzeczny z prawem i standardami międzynarodowymi oraz krajowymi wytycznymi dotyczącymi pracy policji" - oceniła Amnesty.

Organizacja przyznała, że podczas demonstracji dochodziło do pojedynczych przypadków obrzucania funkcjonariuszy kamieniami.

Jednocześnie uznała reakcję policji za nieproporcjonalną. Według Amnesty "brutalna odpowiedź była przemocą sankcjonowaną przez państwo, przedstawianą jako kontrola tłumu".

Policja twierdzi natomiast, że w wyniku zamieszek ucierpieli funkcjonariusze.

Według jej relacji "elementy antyspołeczne podszywające się pod pokrzywdzonych studentów" doprowadziły do "poważnych obrażeń" wśród służb bezpieczeństwa.

Protesty rozpoczęły się po ujawnieniu wycieku ogólnokrajowego egzaminu wstępnego na studia medyczne.

20 lipca sytuacja eskalowała, gdy tysiące demonstrantów próbowały przejść w kierunku parlamentu w New Delhi.

Demonstranci podczas protestu w sprawie reformy edukacji w New Delhi, 24 lipca 2026 r.
Demonstranci podczas protestu w sprawie reformy edukacji w New Delhi, 24 lipca 2026 r. AP Photo

Na czele ruchu stanęła działająca w internecie Cockroach Janta Party. Początkowo protestujący domagali się wyjaśnienia nieprawidłowości związanych z egzaminami.

Z czasem ich postulaty rozszerzyły się o kwestie bezrobocia, ograniczonych perspektyw młodego pokolenia oraz polityki rządu Narendry Modiego, którą jego krytycy określają jako coraz bardziej autorytarną.

W piątek lider opozycji Rahul Gandhi zorganizował przed jednym z komisariatów w Delhi siedzącą pikietę.

Towarzyszył mu 19-letni uczestnik lipcowych protestów, który twierdzi, że został wówczas ranny od śrutu.

Gandhi wezwał policję do wszczęcia śledztwa w sprawie ostrzału. Funkcjonariusze rozpoczęli później postępowanie na podstawie złożonej skargi.

W czwartek Sąd Najwyższy Indii powołał komisję, która ma zbadać przebieg wydarzeń i przemoc zarówno ze strony policji, jak i demonstrantów.

Lip­cowe protesty były największym wyzwaniem dla Modiego od czasu objęcia przez niego trzeciej kadencji w 2024 roku.

Dodatkowe źródła • AFP

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Statek zatonął w Zatoce Bengalskiej. Trwają poszukiwania załogi

Amnesty International oskarża indyjską policję o brutalne tłumienie protestów

Tybetańscy demonstranci w Nowym Delhi protestują przeciw Chinom modlitwą i ogolonymi głowami