Izrael i Hezbollah wielokrotnie toczyli wojny od lat 80., gdy wspierana przez Iran libańska organizacja powstała jako partyzantka przeciw izraelskiej okupacji południowego Libanu.
Przywódca Hezbollahu, Naim Qassem, wezwał w poniedziałek władze Libanu do odwołania zaplanowanego na następny dzień spotkania z Izraelem w Waszyngtonie. Podkreślił przy tym, że jego ugrupowanie odrzuca możliwość prowadzenia bezpośrednich negocjacji z Izraelem.
„Odrzucamy negocjacje z uzurpującym sobie władzę Izraelem… Wzywamy do przyjęcia historycznej i heroicznej postawy poprzez odwołanie tego spotkania negocjacyjnego” – powiedział Qassem w telewizyjnym wystąpieniu. Kierowana przez niego, wspierana przez Iran organizacja pozostaje w stanie wojny z Izraelem od 2 marca.
Ambasadorowie Libanu i Izraela w Stanach Zjednoczonych mają spotkać się we wtorek w Waszyngtonie, aby omówić możliwość przeprowadzenia bezpośrednich negocjacji między oboma państwami.
Władze libańskie podkreślają, że Bejrut chce w pierwszej kolejności doprowadzić do zawieszenia broni w konflikcie między Izraelem a Hezbollahem. Izrael odrzuca jednak tę perspektywę, deklarując, że woli skupić się na formalnych rozmowach pokojowych bezpośrednio z Libanem, z którym – technicznie rzecz biorąc – pozostaje w stanie wojny od dziesięcioleci.
Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, oświadczył w sobotę, że „chcemy rozbrojenia Hezbollahu oraz zawarcia prawdziwego porozumienia pokojowego, które przetrwa pokolenia”.
Zdaniem Qassema „negocjacje te są daremne i wymagają uprzedniego porozumienia oraz konsensusu w Libanie”.
Kilka godzin po tym, jak Teheran i Waszyngton ogłosiły rozejm w ubiegłą środę, Izrael przeprowadził ponad sto ataków na terytorium całego Libanu, w tym na gęsto zaludnione dzielnice mieszkalne i handlowe w centrum Bejrutu.
„Nie poddamy się” – powiedział Qassem w czasie, gdy jego bojownicy ścierali się z nacierającymi oddziałami izraelskimi w południowym Libanie.
„Pozostaniemy na polu walki do ostatniego tchu” - dodał.
Wejście Hezbollahu do wojny
Izrael i Hezbollah stoczyły wiele wojen od czasu powstania wspieranej przez Iran libańskiej grupy bojowników w latach 80., kiedy działała ona jako partyzantka walcząca z izraelską okupacją południowego Libanu.
Najnowsza eskalacja rozpoczęła się 2 marca, dwa dni po tym, jak Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły działania zbrojne przeciwko Iranowi. Hezbollah włączył się do walki, ostrzeliwując Izrael rakietami wystrzeliwanymi przez granicę. Izrael odpowiedział nalotami lotniczymi oraz inwazją lądową.
Od tego czasu konflikt doprowadził do przesiedlenia ponad miliona osób w Libanie oraz śmierci ponad 2000 ludzi, w tym ponad 500 kobiet, dzieci i pracowników medycznych.
Wielu Libańczyków obarcza Hezbollah odpowiedzialnością za wciągnięcie kraju w wojnę, zarzucając mu działanie w interesie swojego patrona – Iranu.
Wafiq Safa, wysoko postawiony członek rady politycznej Hezbollahu, stwierdził, że działania ugrupowania miały charakter prewencyjny, ponieważ jego przywódcy uznali, iż „Izrael przygotowuje się do drugiej bitwy z Libanem”, której celem miałoby być zniszczenie Hezbollahu.
Według niego był to „odpowiedni moment dla Hezbollahu, aby ustanowić nowe równanie” i przywrócić zdolność odstraszania Izraela. Zaprzeczył również, jakoby wcześniej istniały jakiekolwiek porozumienia z Teheranem dotyczące automatycznego przystąpienia Hezbollahu do wojny w przypadku ataku na Iran.
Po wynegocjowanym przez Stany Zjednoczone zawieszeniu broni, które zakończyło ostatnią wojnę Izraela z Hezbollahem w listopadzie 2024 roku, Izrael kontynuował niemal codzienne ataki na terytorium Libanu, deklarując, że ich celem jest uniemożliwienie grupie odbudowy jej potencjału.
Jak podkreślił Safa, Hezbollah chce uniknąć powrotu do tego statusu quo.