Po ataku na fabrykę w Briańsku, Siły Zbrojne Ukrainy uderzyły w fabrykę chemiczną w Togliatti. Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski rozmawiał z blogerem z Irlandii, wzywając świat do podjęcia "szybkich kroków".
Rosyjskie wojska uderzyły w obwody charkowski i chersoński w Ukrainie wczesnym rankiem w środę. Jak poinformowały ukraińskie media i lokalne władze są zabici i ranni.
W ten sposób poinformowano o ostrzale przedsiębiorstwa cywilnego w dzielnicy Szewczenko w Charkowie.
Z kolei w obwodzie chersońskim, według ukraińskich mediów, uszkodzone zostały obiekty infrastruktury krytycznej i społecznej, 4 wielopiętrowe bloki oraz 13 prywatnych domów.
Tymczasem rosyjskie władze poinformowały, że "zakład przemysłowy" w Togliatti został uszkodzony w wyniku ostrzału, wskutek czego wybuchł tam pożar. Według gubernatora regionu Samara Wiaczesława Fedoriszczewa, na miejscu trwają prace naprawcze. Urzędnik nie sprecyzował, o który zakład chodzi, ale ukraińska opinia publiczna i media wymieniły Kuibyshev Azot, jednego z największych rosyjskich producentów chemicznych. Kanał telegramu ASTRA zauważa, że w pobliżu znajduje się inne przedsiębiorstwo, Togliattikauchuk.
Poinformowano, że w środę w nocy eksplozje rozbrzmiewały również na niebie nad Samarą i Syzranem. Projekt Dnipro Osint napisał, że doszło do detonacji w składzie amunicji w pobliżu lotniska w kontrolowanym przez Moskwę ukraińskim mieście Mariupol.
We wtorek Ukraina przeprowadziła atak rakietowy na fabrykę mikroelektroniki Silicon El w Briańsku. Przedsiębiorstwo produkuje systemy sterowania dla systemów rakietowych i dronów. W środę gubernator obwodu briańskiego Aleksander Bogomaz poinformował w mediach społecznościowych, że zginęło sześć osób, a 37 zostało rannych. Przed atakiem w regionie ogłoszono alarm rakietowy. Atak na fabrykę potwierdził również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Ukraiński przywódca udzielił we wtorek wywiadu irlandzkiemu blogerowi Caolanowi Robertsonowi, mówiąc, że potrzebne są "szybkie kroki", aby powstrzymać Putina i inne wojny. Powiedział, że jego kraj ma "karty po swojej stronie" w postaci doświadczenia bojowego i produkcji wojskowej. Wcześniej Zełenski poinformował, że Kijów został poproszony o pomoc w walce z irańskimi dronami przez USA, które prowadzą operację na Bliskim Wschodzie, oraz około 10 innych krajów.
Stwierdzenie o "kartach w ręku" odnosi się do niedawnego stwierdzenia Donalda Trumpa, że on osobiście jest jedyną kartą atutową Wołodymyra Zełenskiego. W styczniu Trump zauważył: "On nie ma kart. Nie ma kart od pierwszego dnia (inwazji Rosji na pełną skalę - red.)".
Tymczasem rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że w ciągu ostatniego tygodnia ataki AFU na rosyjskie regiony zabiły łącznie 30 osób i raniły 150, w tym kilkoro dzieci.