Ceny paliw we Francji gwałtownie rosną osiągając cenę nawet 2 euro za litr. Kierowcy odczuwają skutki podwyżek, a rząd rozpoczął kontrole na stacjach paliw.
Wojna na Bliskim Wschodzie i wynikająca z niej blokada cieśniny Ormuz coraz wyraźniej odczuwana jest we Francji.
W ostatnich dniach kierowcy wyrażają rosnące niezadowolenie z powodu gwałtownie drożejących paliw.
Na wielu stacjach litr oleju napędowego lub benzyny bezołowiowej kosztuje blisko 2 euro lub więcej.
Tempo wzrostu jest szybkie i trudne do przewidzenia, co znacząco utrudnia codzienne życie zarówno pracownikom, jak i przedsiębiorcom.
W Marsylii, gdzie ceny już przekroczyły 2 euro, kierowcy odczuwają konsekwencje w praktyce.
"To naprawdę uderza w mój portfel, ledwo starcza na 100 km. To spory wydatek, ale nie mam wyboru" - mówi jeden z mieszkańców.
Niektórzy dostrzegają w tym szansę na zmiany w stylu życia.
"Może wreszcie trzeba będzie ograniczyć samochód i więcej chodzić, co wzmocni łydki" - zauważa inny kierowca.
Dodaje, że ograniczenie ruchu może też pozytywnie wpłynąć na środowisko.
Kontrole przeprowadzane przez rząd
W odpowiedzi na średni wzrost cen o 15-20 centów za litr w ciągu kilku dni, a czasem jeszcze wyższy na autostradach, Francja ogłosiła plan działań kontrolnych.
W poniedziałek przeprowadzono 500 ukierunkowanych inspekcji, które miały wykryć ewentualne nadużycia oraz zapobiec wykorzystywaniu kryzysu przez stacje paliw.
Minister handlu Serge Papin poinformował, że około 6 procent skontrolowanych stacji zostanie ukaranych.
W obliczu podwyżek politycy prowadzący kampanie przed wyborami samorządowymi apelowali o zamrożenie cen lub obniżenie podatków, które stanowią niemal 55 procent ceny paliwa.
Rzeczniczka rządu i minister energii Maud Bregeon uznała takie rozwiązania za "niewyobrażalne" dla budżetu państwa.
Cena baryłki ropy stabilizuje się we wtorek
Od niedzieli rynek ropy odznaczał się dużą zmiennością, co przekładało się na wzrost cen paliw na stacjach.
Przełom nastąpił w poniedziałek, gdy ropa Brent przekroczyła 100 USD za baryłkę.
Sytuację pogorszyło zbombardowanie dużej rafinerii w Iranie, co wywindowało cenę do około 118 USD - najwyżej od czerwca 2022 roku.
We wtorek rano, na otwarciu rynków azjatyckich, ceny spadły po deklaracji Donalda Trumpa, że wojna "wkrótce się zakończy".
Mimo to cena ustabilizowała się na poziomie około 90 USD za baryłkę.
Eksperci podkreślają, że przy utrzymującej się niepewności geopolitycznej spadki cen paliw na stacjach są mało prawdopodobne.