W sobotę we wczesnych godzinach porannych w stolicy Wenezueli, Caracas, doszło do kilku eksplozji. Południowa część miasta, w pobliżu głównej bazy wojskowej, była podobno pozbawiona prądu.
Około 2 nad ranem czasu lokalnego w sobotę w stolicy Wenezueli, Caracas, słyszano co najmniej siedem eksplozji i zaobserwowano samoloty przelatujące nisko nad miastem.
Rząd Wenezueli nie odpowiedział natychmiast na prośbę o komentarz.
Ludzie w różnych dzielnicach wybiegli na ulice. Niektórych można było zobaczyć w oddali z różnych obszarów Caracas.
Południowa część miasta, w pobliżu głównej bazy wojskowej, była podobno pozbawiona prądu.
Wydarzenie to ma miejsce po tym, jak w ostatnich dniach amerykańskie wojsko atakowało łodzie podejrzane o przewóz narkotyków.
W piątek Wenezuela oświadczyła, że jest otwarta na negocjowanie porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie zwalczania handlu narkotykami.
Prezydent południowoamerykańskiego kraju Nicolás Maduro powiedział również, że Stany Zjednoczone chcą wymusić zmianę rządu w Wenezueli i uzyskać dostęp do jej ogromnych rezerw ropy naftowej poprzez wielomiesięczną kampanię nacisku, która rozpoczęła się od masowego rozmieszczenia wojsk na Morzu Karaibskim w sierpniu.
Donald Trump potwierdza atak na Wenezuelę
W poście na platformie Truth Social prezydent USA Donald Trump potwierdził przeprowadzenie ataków na stolicę Wenezueli. Stwierdził również, że prezydent Nicolas Maduro wraz z małżonką został pojmany i wywieziony z kraju.
"Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły z powodzeniem zakrojoną na szeroką skalę operację przeciwko Wenezueli i jej przywódcy, prezydentowi Nicolasowi Maduro, który wraz z żoną został schwytany i wywieziony z kraju. Operacja ta została przeprowadzona we współpracy z amerykańskimi organami ścigania. Szczegóły zostaną podane wkrótce. Dzisiaj o godz. 11:00 w Mar-a-Lago odbędzie się konferencja prasowa. Dziękujemy za uwagę!"
Wenezuela potępia atak USA
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro i minister spraw zagranicznych Wenezueli Yván Gil Pinto opublikowali oficjalne oświadczenie rządu Wenezueli na stronie X.com.
W oświadczeniu tym wyraźnie stwierdzono, że rząd Wenezueli potępił przed społecznością międzynarodową to, co określa jako agresję militarną ze strony Stanów Zjednoczonych wobec terytorium i ludności cywilnej w Caracas oraz stanach Miranda, Aragua i La Guaira. Zgodnie z oświadczeniem działanie to stanowi naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych, ponieważ jest sprzeczne z podstawowymi zasadami suwerenności, równości prawnej państw i zakazu użycia siły, zagrażając w ten sposób pokojowi regionalnemu w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach.
Władze Wenezueli interpretują ten rzekomy atak jako próbę zawłaszczenia strategicznych zasobów kraju, w szczególności ropy naftowej i minerałów, w celu podważenia jego niezależności politycznej. W odpowiedzi rząd powołał się na historię kraju, przywołując takie wydarzenia jak bombardowanie w 1902 r., kiedy to ówczesny prezydent Cipriano Castro oświadczył, że „bezczelna stopa obcego zbezcześciła świętą ziemię ojczyzny”.
Prezydent Nicolás Maduro podpisał dekret ogłaszający stan wyjątkowy na całym terytorium kraju i nakazał rozmieszczenie Sił Zbrojnych do Kompleksowej Obrony Narodu. Rząd wzywa do mobilizacji społecznej i podjęcia działań przez Boliwariańskie Siły Zbrojne, a na płaszczyźnie dyplomatycznej zamierza złożyć formalne skargi do Rady Bezpieczeństwa ONZ, CELAC i Ruchu Państw Niezaangażowanych.
Wenezuela zastrzega sobie prawo do legalnej obrony zgodnie z art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych i zwraca się o międzynarodową solidarność. Oświadczenie kończy się przywołaniem słów Hugo Cháveza, że w obliczu trudności odpowiedzią musi być „jedność, walka, bitwa i zwycięstwo”.
Według agencji AP amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa Cywilnego (FAA) wydała komunikat zakazujący lotów komercyjnych w przestrzeni powietrznej Wenezueli ze względu na prowadzone tam działania wojskowe.
Atak USA na Wenezuelę. Reakcja polskiego rządu
Amerykańską operację w Wenezueli skomentował Donald Tusk.
"W dzisiejszych czasach tak masywne wydarzenia, jak dzisiejszy atak sił amerykańskich, oddziałują na cały świat, dlatego będziemy reagować i przygotowywać się do tej nowej sytuacji" - powiedział premier Donald Tusk, cytowany przez PAP. "Mam w tej chwili informację o 11 obywatelach Polski, którzy przebywają w Wenezueli. Wyjechali tam mimo wielokrotnych ostrzeżeń ministra spraw zagranicznych, aby nie odwiedzać tego kraju ze względu na sytuację wewnętrzną oraz ryzyko wybuchu konfliktu" - dodał premier.
Według rzecznika polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Wenezueli może przebywać kilkoro polskich obywateli. Nie ma informacji, by którykolwiek z nich potrzebował aktualnie pomocy.
Jest to rozwijająca się historia i zostanie zaktualizowana, gdy tylko pojawi się więcej informacji.