Największy od stulecia pożar we wschodniej Belgii opanowany, informują władze. Strażacy ostrzegają jednak, że wystarczy iskra i koszmar wróci. Na miejscu wciąż pracuje około 350 strażaków i ratowników, a także wielu rolników, którzy od zeszłego tygodnia wspierają akcję ratunkową.
Największy od stu lat pożar w Belgii po siedmiodniowej akcji został opanowany. W akcji brało udział kilkuset strażaków. Prowadzili oni walkę z ogniem na podmokłym terenie rezerwatu przyrody High Fens.
„Na tym etapie pożar jest już w pełni opanowany i nie powinien się dalej rozprzestrzeniać o ile nie nastąpi gwałtowna zmiana warunków pogodowych ani inne nieprzewidziane zdarzenia" – poinformowało biuro lokalnego gubernatora.
Ogień w High Fens gwałtownie się rozprzestrzenił w miniony weekend, obejmując teren wielkości połowy Manhattanu i trawiąc rozległe połacie torfowisk, sosnowych lasów i szlaków turystycznych.
Strażacy w nocy opanowali nowe ogniska. Pracowali w ekstremalnie trudnych warunkach. Wschodnią część regionu przy granicy z Niemcami smagały silne wiatry, a poza parkiem przeszło nawet mini-tornado.
Biuro gubernatora przekazało jednak, że zachodnia część pożaru jest już całkowicie opanowana, a działania na wschodzie trwają i niebawem akcja będzie ostatecznie zakończona.
Akcja gaśnicza prowadzona była a ogromnym rozmachem. Siedem samolotów z Niemiec, Norwegii, Belgii i Szwecji wykonywało zrzuty wody w obrębie spalonego obszaru i wokół niego. Palące się torfowiska nawet po ugaszeniu bardzo dłogo utrzymują skrajnie wysoką temperaturę.
Załogi wsparcia z powietrza, które wcześniej w tygodniu uziemiła zła pogoda, liczą, że będą mogły działać do zmierzchu. Później zadanie monitorowania „potencjalnych nowych ognisk” przejmą drony obrony cywilnej – poinformowało biuro gubernatora.
Władze ostrzegają, że nawet po opanowaniu ognia trzeba będzie przez wiele tygodni, a nawet miesięcy intensywnie nawadniać i polewać teren, aby zapobiec ponownemu roznieceniu pożaru w High Fens.
Na miejscu wciąż pracuje około 350 strażaków i innych służb ratunkowych, a także liczni rolnicy, którzy od ubiegłego tygodnia wspierają akcję.
Władze od środy zniosły jednak wszystkie nakazy ewakuacji w regionie przygranicznym. Mieszkańcy kilku belgijskich wiosek oraz miasteczka na granicy z Niemcami mogli wrócić do domów.
Biuro gubernatora poinformowało, że niemiecki kontyngent strażaków zacznie wycofywać się w czwartek, a jego miejsce zajmą belgijscy strażacy, w tym ochotnicy.
Gaszenie pożaru w High Fens utrudniał teren: mozaika wrzosowisk, torfowisk i wyniesionych drewnianych kładek.
Pożar wybuchł z wciąż nieustalonych przyczyn na obszarze, który w 1911 roku, podczas podobnej fali upałów, spustoszył już ogień o niespotykanej sile. Obecny kataklizm to największy pożar lasu w Belgii od tamtego czasu.
Europa od tygodni zmaga się z niszczycielskimi pożarami lasów, podsycanymi suszą i rekordowo gorącym latem. Z dużymi pożarami walczą między innymi Francja, Grecja, Portugalia i Hiszpania.