Loader
Śledź nas
Reklama

Patostreamer "Crawly" z zakazem wjazdu do strefy Schengen. "Może działać szpiegowsko przeciwko Polsce"

Rzecznik Prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Jacek Dobrzyński trzymający zdjęcie Crawly'ego
Rzecznik Prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Jacek Dobrzyński trzymający zdjęcie Crawly'ego Prawo autorskie  https://x.com/JacekDobrzynski/
Prawo autorskie https://x.com/JacekDobrzynski/
Przez Aleksandra Gałka-Reczko
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Vladyslava O., internetowego twórcy znanego jako "Crawly". Tym samym prawomocnie utrzymana została decyzja o jego deportacji z Polski oraz dziesięcioletnim zakazie wjazdu na terytorium kraju i całej strefy Schengen.

Sprawa rozpoczęła się 14 listopada 2024 roku, gdy szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, płk Rafał Syrysko, wystąpił do ówczesnego szefa MSWiA Tomasza Siemoniaka z wnioskiem o zobowiązanie cudzoziemca do opuszczenia Polski. Podstawą było podejrzenie, że mężczyzna może prowadzić na terytorium kraju działalność szpiegowską.

REKLAMA
REKLAMA

Minister przychylił się do wniosku, wydając decyzję o natychmiastowym i przymusowym wydaleniu streamera oraz nałożeniu na niego dziesięcioletniego zakazu ponownego wjazdu do Polski i pozostałych państw obszaru Schengen.

Vladyslav O. odwołał się od tej decyzji, jednak jego skargę oddalił najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, a ostatecznie – w poniedziałek 10 sierpnia br. – również Naczelny Sąd Administracyjny. Obie instancje miały wgląd w niejawne materiały przedstawione przez ABW i nie znalazły podstaw do podważenia ustaleń służb.

Sąd: brak podstaw do zakwestionowania działań ABW

W uzasadnieniu wyroku NSA podkreślił profesjonalizm ABW jako formacji wyspecjalizowanej w przeciwdziałaniu zagrożeniom dla bezpieczeństwa państwa, w tym szpiegostwu, oraz ocenił, że obawy dotyczące możliwej działalności wywiadowczej cudzoziemca zostały "w sposób wystarczający wykazane".

Sąd odniósł się bezpośrednio do sposobu działania influencera, wskazując, że nagrywanie i upublicznianie w mediach społecznościowych zaaranżowanych zdarzeń naruszających porządek publiczny "uprawnia do uznania takiej działalności za odpowiadającą dyspozycji art. 329a ustawy o cudzoziemcach" – między innymi dlatego, że tego typu prowokacje mogły ujawniać informacje o siłach, środkach oraz czasie reakcji polskich służb porządkowych.

Dobrzyński: może działać szpiegowsko

Do wyroku odniósł siętakże rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński. Przypomniał, że decyzję o deportacji streamera podjął Tomasz Siemoniak na wniosek ABW.

"Vladyslaw O. onegdaj grasował po Warszawie, po galeriach, po różnego rodzaju centrach handlowych, gdzie łamał polskie przepisy, zaczepiał ludzi, atakował ludzi, łamał polskie prawo (…) Istniało uzasadnione podejrzenie, że może działać szpiegowsko przeciwko Polsce" – powiedział Dobrzyński.

Rzecznik zaznaczył również konsekwencje wyroku dla samego streamera: "Ten mężczyzna więcej do Polski, w przeciągu najbliższych dziesięciu lat, do Polski i do strefy Schengen na pewno nie wjedzie".

Jak podkreślił Dobrzyński, Vladyslavowi O. bardzo zależało na możliwości wjazdu do strefy Schengen, dlatego wykorzystał pełną dostępną drogę odwoławczą przed polskimi sądami administracyjnymi. Jak się dziś okazuje, bez powodzenia.

Nie pierwszy taki przypadek

W swoim komunikacie ABW przywołała też inne, podobne sprawy z ostatnich miesięcy, które pokazują konsekwentną politykę państwa wobec cudzoziemców łamiących prawo. W maju 2026 roku ukraiński influencer Andrij G. wjechał sportowym samochodem na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego, docierając w okolice Morskiego Oka, a nagranie opublikował w internecie – na wniosek policji otrzymał pięcioletni zakaz wjazdu do Polski i strefy Schengen.

W innej sprawie 57-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany po nielegalnym wyłowieniu dużego suma z warszawskiego jeziorka Balaton na Gocławiu. Straż Graniczna nałożyła na niego identyczny, pięcioletni zakaz wjazdu.

Jak wynika z komunikatu ABW, w 2025 roku z Polski deportowano niemal 10 tysięcy cudzoziemców, a w pierwszej połowie 2026 roku – już blisko 6 tysięcy osób.

"Polska jest krajem gościnnym i życzliwym, jednak nie ma i nie będzie żadnej tolerancji dla osób łamiących nasze prawo. Każdy obcokrajowiec, który narusza te zasady, niezależnie od narodowości, zostaje natychmiast wydalony z Polski" - przekazał w swoim komunikacie Jacek Dobrzyński.

Kim jest "Crawly" i na czym polegała jego działalność?

Vladyslav O., działający w sieci pod pseudonimem "Crawly", to twórca internetowy pochodzenia ukraińskiego. W przeszłości podawał się jednak także za obywatela Białorusi. Według ustaleń Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych jest Białorusinem, który uczęszczał do ukraińskiej szkoły. Zdobył rozpoznawalność dzięki nagraniom publikowanym głównie w mediach społecznościowych, z których czerpał wymierne korzyści finansowe.

Jego znakiem rozpoznawczym był charakterystyczny, zielony strój gnoma. Przebrany w ten sposób, "Crawly" poruszał się na czworakach po warszawskich centrach i galeriach handlowych – często wdzierając się do stref przeznaczonych wyłącznie dla pracowników sklepów. W trakcie takich "akcji" zaczepiał i atakował przypadkowe osoby, wywoływał sytuacje zakłócające porządek publiczny, a nagrania z tych zdarzeń publikował w sieci bez zgody sfilmowanych osób. Jego internetowa działalność przyniosła mu popularność i duże zasięgi. Jego kanał na YouTube ma obecnie 1,74 mln subskrybentów.

Do najbardziej kontrowersyjnych sytuacji z jego udziałem należy nagranie, na którym skacze po samochodach zaparkowanych na jednym z parkingów w centrum Warszawy. Jak się okazało, całe zdarzenie było wcześniej zaaranżowane, a pojazdy specjalnie przywieziono na lawetach. W trakcie tej akcji, w której uczestniczyli również fani streamera, "Crawly" spryskał gaśnicą przechodnia, który zwrócił grupie uwagę.

Głośnym echem odbiła się też jego wypowiedź podczas jednego z transmisji na żywo, w której miał określić Polaków obraźliwym słowem oraz stwierdzić, że wolałby mieszkać w Moskwie. Tymi słowami zainteresował się wspomniany Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRiK), który złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

"To jest bardzo szkodliwe. To poniżanie ludzi, zarabianie pieniędzy na ośmieszaniu innych. Tego nie można ignorować" – podkreślał wówczas prezes OMZRiK Konrad Dulkowski, który zwracał także uwagę na to, że prowokował nieletnich do działań niezgodnych z prawem oraz aktów wandalizmu.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Franki, patostreaming, status osoby najbliższej. Nawrocki podpisał dziewięć ustaw, zawetował dwie

Pięciu Polaków, w tym znany YouTuber zatrzymani w Iraku! Radosław Sikorski komentuje

Hiszpański patostreamer umiera podczas narkotykowego wyzwania zainspirowanego Simonem Perezem