Polska po raz pierwszy weźmie dziś udział w spotkaniu G20, mimo że według najnowszego rankingu MFW jej gospodarka spadła z 20. na 21. miejsce na świecie. USA zaprosiły jednak Polskę, nie Szwajcarię. W polskiej delegacji znaleźli się prezes NBP Adam Glapiński oraz minister finansów Andrzej Domański.
Historia polskiej drogi do G20 - nieformalnego zgromadzenia największych gospodarek świata, którego skład opiera się na rankingach publikowanych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy - przypomina opowieść o Kopciuszku.
Od pariasa do elitarnego klubu
Polska ponownie została członkiem MFW w 1986 roku. Punkt wyjścia nie był imponujący: na gospodarce ciążyło wówczas 31 mld dolarów długu, PKB było bardzo niskie na tle większości krajów europejskich, a perspektywy nie napawały optymizmem.
O tych początkach przypomniała niedawno szefowa MFW Kristalina Georgiewa, podkreślając, że dzięki trudnym reformom przeprowadzanym przez kolejne polskie rządy dochód na mieszkańca wzrósł w tym czasie z 40 do 80 proc. średniej unijnej, a wraz z rozwojem gospodarki maleją również nierówności. Polska stała się jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w regionie.
Ten potencjał sprawił, że od kilku lat realna stała się perspektywa dołączenia do G20 - klubu największych gospodarek świata. Pierwszy symboliczny krok nastąpił w marcu 2017 roku, kiedy w niemieckim Baden-Baden po raz pierwszy w historii przedstawiciel Polski wziął udział w spotkaniu ministrów finansów i prezesów banków centralnych G20. Był nim ówczesny wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki. Stało się to dzięki rosnącej pozycji polskiej gospodarki.
W lipcu 2025 roku premier Donald Tusk mówił, że według szacunkowych analiz Polska w 2025 roku może znaleźć się na 20. miejscu największych gospodarek świata. Dwa miesiące później podczas wizyty w USA prezydent Karol Nawrocki poinformował, że otrzymał od Donalda Trumpa zaproszenie na szczyt G20, który ma się odbyć w grudniu 2026 roku na Florydzie. Ponieważ Stany Zjednoczone przejęły rotacyjną prezydencję w G20, to właśnie amerykańska administracja wystosowała zaproszenia do uczestników, w tym do Polski.
Pierwsze spotkanie z udziałem polskich przedstawicieli zaplanowano na czwartek. W formalnym posiedzeniu ministrów finansów i szefów banków centralnych G20 wezmą udział minister finansów Andrzej Domański oraz prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Będzie to także pierwsze tego typu spotkanie w trakcie amerykańskiej prezydencji w grupie.
Nie tylko prestiż i wizerunek
„Udział Polski w G20 to przede wszystkim większa obecność naszego kraju w globalnej debacie gospodarczej i politycznej. Polska powinna wykorzystać ten fakt do obrony własnych interesów gospodarczych, wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego oraz promowania zasad sprawiedliwego handlu. To nie tylko kwestia prestiżu, choć kwestie wizerunkowe również są bardzo ważne” - komentuje dla Euronews były szef Orlenu, obecnie europoseł EKR Daniel Obajtek.
Dodaje, że przy aktywnej i asertywnej polityce obecność w G20 może przełożyć się na konkretne inwestycje oraz większy wpływ na globalne regulacje. Zaznacza jednak, że G20 to nieformalny klub największych gospodarek świata i kluczowe znaczenie ma to, jak państwa wykorzystują swoją obecność. „Pozycję buduje się poprzez aktywne działania, umiejętność tworzenia sojuszy i konsekwentną obronę interesów” - wylicza.
W podobnym tonie wypowiada się europoseł Renew Europe Michał Kobosko: „To grupa nieformalna, która nie podejmuje wiążących decyzji, ale ma ogromne znaczenie prestiżowe - to kolejny etap umacniania pozycji międzynarodowej Polski i pokazania sukcesu gospodarczego ostatnich 30 lat”.
Jak dodaje, Polska jeszcze kilkadziesiąt lat temu miała PKB per capita zbliżone do Ukrainy, a dziś wchodzi do grona 20–21 największych gospodarek świata. Wśród korzyści wskazuje także poprawę wizerunku Polski i zwiększenie jej atrakcyjności dla inwestorów.
A jednak poza G20
Według najnowszych prognoz MFW z kwietnia 2026 roku Polska spadła z 20. na 21. miejsce wśród największych gospodarek świata. Korekta prognoz wzrostu sprawiła, że wyprzedziła ją m.in. Szwajcaria. Za Polską znalazły się natomiast m.in. Tajwan, Irlandia i Belgia.
MFW przewiduje jednak, że w kolejnych latach Polska może ponownie awansować - w 2028 roku ma wyprzedzić Szwajcarię, osiągając PKB na poziomie 1,248 bln dolarów. Jeszcze w tym roku prognozuje się także, że pod względem PKB per capita Polska wyprzedzi Japonię i Hiszpanię.
Pozostaje jednak pytanie, dlaczego Polska ostatecznie nie znalazła się w tym roku na 20. miejscu.
„Nie wydaje mi się, żeby można było mówić o poważnym spowolnieniu gospodarczym czy zadyszce. Różnice są minimalne, Szwajcaria wyprzedziła Polskę w niewielkim stopniu. Takie sytuacje po prostu się zdarzają” - ocenia Michał Kobosko.
Inaczej widzi to Daniel Obajtek, który winą obarcza rząd Donalda Tuska: „Po efektach działań obecnego rządu i trudnej sytuacji finansów publicznych można było się tego spodziewać. To pokazuje, jak wiele trzeba jeszcze naprawić, aby Polska wróciła na ścieżkę stabilnego rozwoju”.
Choć ostatecznie to Szwajcaria zajęła 20. miejsce w rankingu, Polska - w przeciwieństwie do niej - została zaproszona do udziału w spotkaniach G20 przez amerykańskich gospodarzy. Pierwsze z nich odbywa się dziś w Waszyngtonie, w ramach wiosennych spotkań MFW i Banku Światowego. W polskiej delegacji znajdują się prezes NBP Adam Glapiński oraz minister finansów Andrzej Domański.
W kalendarzu amerykańskiej prezydencji zaplanowano jeszcze kilka kolejnych spotkań w najbliższych miesiącach - głównie na poziomie ministrów finansów, szefów banków centralnych i ekspertów.
Najważniejszym wydarzeniem ma być jednak szczyt G20 w grudniu w Miami, w którym udział wezmą światowi przywódcy. Według zapowiedzi Polska będzie tam reprezentowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Dla USA, które intensywnie promują wydarzenie na Florydzie, ma to być jedno z kluczowych wydarzeń gospodarczo-politycznych 2026 roku.