Izrael oskarża Huti o wykorzystywanie portów w Jemenie do przemytu irańskiej broni. W odpowiedzi na rosnące zagrożenie przeprowadził precyzyjne ataki na kluczowe obiekty infrastrukturalne rebeliantów.
Izraelskie siły zbrojne przeprowadziły ataki na porty kontrolowane przez jemeńskich rebeliantów Huti. Celem były obiekty w Al-Hudajdzie, Ras Isa i Salif, a także elektrownia w Ras Kanatib.
Izraelskie wojsko oświadczyło, że porty te służą do transferu broni z Iranu.
"Są wykorzystywane przez terrorystyczny reżim Huti do prowadzenia operacji przeciwko Izraelowi i jego sojusznikom" – podał rzecznik Sił Obronnych Izraela.
Przedstawiciele Huti potwierdzili naloty, ale nie ujawnili skali zniszczeń. Ich rzecznik, generał brygady Yahya Saree zapewnił, że obrona powietrzna "skutecznie kontrolowała" sytuację.
W odpowiedzi na atak rebelianci wystrzelili pocisk w kierunku Izraela, ale nie doleciał on do celu.
Jednocześnie narastają napięcia na Morzu Czerwonym. W niedzielę bojownicy Huti zaatakowali statek pod banderą Liberii. Załoga została zmuszona do opuszczenia jednostki. Według firmy ochroniarskiej użyto broni ręcznej, granatów i dronów z materiałami wybuchowymi.
Tymczasem, trwają rozmowy o możliwym zawieszeniu broni między Izraelem a Hamasem. W tym celu premier Izraela Benjamin Netanjahu udał się do Białego Domu w Stanach Zjednoczonych.