Skip to main content

| |

72 lata temu generał Charles de Gaulle wygłosił orędzie do narodu wzywając do walki z hitlerowskimi okupantami. Tamta walka zakończyła się zwycięstwem i kapitulacją przeciwnika.

Równie bezsporne zwycięstwo odniosła w tym roku Partia Socjalistyczna. Prezydent François Hollande uzyskał mocne wsparcie od wyborców. Spośród 577 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, ponad 3/5 zdobyły ugrupowania socjalistyczne. Teraz czas na reformy.

“Odnowimy kraj wysiłkiem wszystkich Francuzów, ale sprawiedliwie, w szczególności poprzez reformę podatkową”, zapowiedział Manuel Valls, minister spraw wewnętrznych. “To będzie trudne, ale takie dostaliśmy zadanie”.

Choć Zgromadzenie będzie zdominowane przez mężczyzn, jednak wiele miejsca poświęca się także piękniejszej części kandydatów. Niespodziewaną porażkę poniosła Segolene Royal, była żona obecnego prezydenta, która przegrała z byłym członkiem Partii Socjalistycznej.

Do Parlamentu nie dostała się też szefowa Frontu Narodowego, Marine Le Pen, która mandat przegrała o nieco ponad 100 głosów. Deputowaną natomiast została najmłodsza z dynastii Le Penów, Marion Maréchal-Le Pen, wnuczka założyciela Frontu Jean-Marie Le Pena i siostrzenica obecnej przewodniczącej partii.

Rządząca do tej pory Unia na rzecz Ruchu Ludowego musiała przełknąć gorycz klęski. Sekretarz generalny partii, Jean-François Copé zapewnił, że partia nie rozpadnie się po wyborach. “Moim zadaniem teraz jest uczynienie refleksji nad naszym programem i zebranie wszystkich dobrych pomysłów, które pomogą nam zbudować naszą przyszłość. Przede wszystkim musimy pozostać zjednoczeni”.

Partia Socjalistyczna ma także większość w Senacie, władzach regionalnych i większości samorządów. Takiego zmonopolizowania władzy nie było we Francji od niemal 20 lat.

Więcej wiadomości na temat: , , ,

Copyright © 2013 euronews

| |